1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Niemiecki MON budzi się z letargu. Będą pieniądze na dozbrojenie armii. Na co konkretnie?

Niecelne karabinki, myśliwce uziemione z braku części zamiennych, helikoptery nie nadające się do przewidzianych dla nich zadań: Bundeswehra nie może uskarżać się na brak kłopotów.

Mängel am Eurofighter

W niemieckim lotnictwie służy 109 myśliwców typu Eurofighter, ale do lotu zdolne są tylko 42 maszyny

Po utrzymującej się od miesięcy fali skarg na poważne braki sprzętowe w Bundeswehrze niemiecki MON obudził się z letargu i postanowił załatać najdotkliwsze dziury. Jak poinformował rzecznik ministerstwa obrony, w najbliższych latach armia otrzyma 6 mld euro.

W oświadczeniu ministerstwa obrony przekazanym redakcji tygodnika "Der Spiegel" znalazła się informacja, że wspomniane 6 mld euro posłuży sfinansowaniu 120 programów działań doraźnych, dzięki którym zostaną zaspokojone najpilniejsze potrzeby w utrzymaniu w sprawności ciężkiego uzbrojenia, przede wszystkim czołgów, myśliwców i śmigłowców. W dalszej kolejności zamierza się poprawić zaopatrzenie armii w części zamienne i zwiększyć liczbę personelu technicznego. W przyszłości Bundeswehra ma dysponować bardziej ujednoliconym sprzętem. Będzie miała nieco mniej różnych typów ciężkiego uzbrojenia, wzrośnie za to liczba czołgów, dział samobieżnych i transporterów opancerzonych.

"Dynamiczne zarządzanie dyspozycyjnością"

Jedną z przyczyn dotkliwych braków sprzętowych okazała się strategia tzw. "dynamicznego zarządza dyspozycyjnością". Wskutek ostrych cięć budżetowych w wydatkach na obronę jednostki Bundeswehry były zmuszone wypożyczać od sąsiadów czołgi i śmigłowce na manewry oraz do celów szkoleniowych. Same nie miały bowiem "na stanie" wystarczającej liczby wozów bojowych i helikopterów.

Ten model działania, który przyspieszył zużycie ciężkiego sprzętu, został poddany ocenie i wygląda na to, że będzie odrzucony. Wysocy rangą dowódcy Bundeswehry oraz politycy zajmujący się zagadnieniami obronności od dawna już zwracali uwagę, że "dynamiczne zarządzanie dyspozycyjnością" obniża gotowość bojową niemieckich sił zbrojnych. Dużo lepszym rozwiązaniem, zwłaszcza w obecnej, napiętej sytuacji międzynarodowej, jest ich zdaniem utrzymanie pełnego stanu etatowego w jednostkach.

Puma Schützenpanzer

BWP Puma (na zdjęciu) ma zastąpić wysłużone Mardery

Sprawą tą zajął się też pełnomocnik niemieckiego parlamentu ds. obronności Hans-Peter Bartels. Jego zdaniem Bundeswehra musi jak najszybciej stać się ponownie silnym ogniwem w europejskim systemie obrony zbiorowej. "Utrzymując model tzw. dynamicznego zarządzania dyspozycyjnością, oparty na utrzymaniu w jednostach 70 procent ich etatowego uzbrojenia i wyposażenia, jako rzekomo wystarczającego, na pewno się to nam nie uda", podkreślił. Konieczne jest utrzymanie pełnego wyposażenia, zwłaszcza w odniesieniu do czołgów podstawowych Leopard 2, bojowych wozów piechoty Puma i tansporterów opancerzonych Boxer, oświadczył Bartels.

Skąd wziąć na to pieniądze?

Program przyjęty przez federalne ministerstwo obrony ma charakter doraźny. Został obliczony na zaspokojenie najpilniejszych potrzeb i przygotowanie gruntu pod dalsze działania. We wspomnianym na początku oświadczeniu resortu obrony stwierdza się, że "Skierowane do realizacji posunięcia mają horyzont czasowy od sześciu miesięcy do siedmiu, ośmiu lat".

Warto zaznaczyć, że rząd w Berlinie nie przewiduje dodatkowych środków na dozbrojenie armii. Środki na części zamienne i remonty ciężkiego sprzętu wygospodaruje się poprzez przesunięcia w budżecie. Przeprowadzona już w jednostkach inwentaryzacja wykazała, że największe braki występują w tej chwili w utrzymaniu w należytej sprawności sprzętu w broni pancernej i lotnictwie i do tych dwóch rodzajów broni pieniądze popłyną w pierwszej kolejności.

dpa, afp, rtr / Andrzej Pawlak