Niemiecka prasa tuż przed szczytem NATO: ″Kanclerz powiedziała to, co trzeba″ | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 08.07.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa tuż przed szczytem NATO: "Kanclerz powiedziała to, co trzeba"

Przed szczytem NATO w Warszawie komentatorzy niemieckiej prasy zastanawiają się nad właściwą strategią Sojuszu wobec Rosji.

Opiniotwórczy dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung" jest przekonany, że: "Sojusz nie uchwali w Warszawie żadnej radykalnie nowej strategii. Pozostanie wierny linii, którą przyjął po aneksji Krymu - powrót do filozofii obrony Sojuszu, gwarancje dla państw flanki wschodniej i oferta dialogu pod adresem Moskwy. To rozsądna polityka, nawet jeśli Kreml jego trolle starają się zdyskredytować ją w oczach zachodniej opinii publicznej. Nie wolno przestać powtarzać – rosyjska interwencja na Ukrainie trwale zdestabilizowała Europę wschodnią i storpedowała wszystkie próby utworzenia tam stabilnej architektury bezpieczeństwa. Jeśli NATO nie zareagowałoby, wtedy jego funkcja ochronna zostałaby poważnie podważona".

Obejrzyj wideo 02:24
Teraz
02:24 min

Litwa. Samoloty NATO w gotowości

"Münchner Merkur" z Monachium zauważa, że: "Wyobrażenie o tym, że akurat kanclerz potrząsałaby wobec Rosji szabelką, jak niegdyś robił to cesarz Wilhelm, jest absurdalne. A mimo to takie wyobrażenie funkcjonuje w przestrzeni publicznej odkąd socjaldemokratyczny minister spraw zagranicznych Steinmeier w sojuszu z Frauke Petry z AfD i Sahrą Wagenknecht z partii Lewica zarzucili NATO trąbienie do ataku i potrząsanie szabelką na wschodniej flance. W podtekście zarzut ten trafić miał w Angelę Merkel. Kanclerz powiedziała w Bundestagu to, co trzeba – kto działa i mówi jak Putin na Ukrainie, ten nie buduje zaufania. Stosowną odpowiedzią nie jest tu lękliwe patrzenie w bok, ale zdecydowane określenie się i obrona bezpieczeństwa wschodnich partnerów NATO.

Ukazujący się w Bawarii regionalny dziennik "Bayerische Rundschau" również podkreśla, że w tym kontekście każdy musi sobie zdawać sprawę z tego, że NATO jako sojusz wojskowy byłby skończony, jeśli nie udałoby mu się zapewnić nietykalności swoich nowych państw członkowskich. Konsekwencje dla światowej architektury bezpieczeństwa byłyby nieobliczalne. Pytanie tylko, w jaki sposób NATO chce tego dokonać nie ryzykując powrotu do czasów zimnej wojny.

Wychodząca w Heidelbergu regionalna "Rhein-Neckar Zeitung" jest zdania, że: "Pomimo wszystko, trzeba także przedsięwziąć kroki w kierunku deeskalacji. Porównanie wydatków na zbrojenia obu stron relatywizuje poczucie zagrożenia. USA wydają dziewięć razy tyle pieniędzy na zbrojenia co Rosja. Dla całego NATO współczynnik ten wynosi trzynaście. Liczba żołnierzy NATO czterokrotnie przewyższa liczbę rosyjskich żołnierzy, a w kategorii głowic nuklearnych panuje mniej więcej równowaga. Rosja jest gospodarczo na wykończeniu. To są właściwie wszystko powody, by otwarte konflikty wyjaśnić przy stole rozmów – a nie za pomocą wielkich manewrów NATO".

Ukazująca się w Kolonii gazeta "Kölner Stadt-Anzeiger" jest przekonana, że: "Należy potępić rosyjską politykę agresji i gróźb. To prawda. Ale nic nie wskazuje na to, by Władimir Putin chciał potraktować państwa NATO tak jak Ukrainę. Przynależność do sojuszu nie straciło nic ze swojego odstraszającego efektu. Dlatego źle jest, jeśli mówi się tylko o dialogu, a na flance wschodniej działa się w sposób konfrontacyjny i napędza się spiralę zbrojeń. Potrzebne jest ponowne ożywienie polityki odprężenia, zanim nowe wzory konfrontacji przekształcą się w starą rutynę".

opr. Bartosz Dudek

Audio i wideo na ten temat