Niemiecka prasa: Trzeba skończyć z ″damy radę″ | Prasa | DW | 24.09.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: Trzeba skończyć z "damy radę"

Niemieckie dzienniki poświęcają w swoich sobotnich (24.09.16) komentarzach wiele uwagi sporom partii chadeckich o górne limity przyjmowania uchodźców.

Deutschland Horst Seehofer und Angela Merkel in Potsdam

Merkel i Seehofer od dawna spierają się o politykę migracyjną

Dziennik "Mannheimer Morgen" pisze: "Obywatele muszą mieć to uczucie że »ci w Berlinie« mają sytuację w miarę pod kontrolą, szczególnie jeśli chodzi o kryzys uchodźczy. Dlatego wewnętrzny spór w łonie partii chadeckich jest tak szkodliwy. A do tego często nie brakuje tu elementów absurdalnych. Dotyczy to przede wszystkim postulowanego przez CSU górnego limitu uchodźców – nie można przecież tak po prostu odprawić z kwitkiem 200 001-ej osoby wnioskującej o azyl, tak samo jak nie można też uregulować partyjnym dekretem wielkości napływu uchodźców z Bliskiego Wschodu i Afryki. Trzeba też wreszcie skończyć ze sloganami typu »damy radę«. Angela Merkel zdołała już odstraszyć niejednego konserwatywnego wyborcę. Ale jest jeszcze na tyle popularna, że może z powodzeniem ponownie kandydować. Tym bardziej że jej partia nie ma do niej żadnej alternatywy".

Ukazująca się w Magdeburgu gazeta "Volksstimme" jest przekonana, że napięcia między siostrzanymi partiami chadeckimi CDU Merkel i CSU Seehofera zaczynają słabnąć. "Bierze się to przede wszystkim z tego, że niemiecka kanclerz przyznała się do błędów w polityce uchodźczej. CSU przyjęła ten zwrot z satysfakcją do wiadomości – nad tym przecież Horst Seehofer i jego otoczenie pracowali od miesięcy. Jednak Angela Merkel nie zmieniła swojego stanowiska w decydującej kwestii – słowo »górny limit« w polityce uchodźczej nie należy do jej słownika. A to właśnie chce usłyszeć CSU, razem z liczbą 200 000. Tymczasem prawa ręka Seehofera w Berlinie, Gerda Hasselfeldt, zbudowała wirtualny most, na którym mogą się spotkać Merkel i Seehofer – to »orientacyjny rząd wielkości« zamiast »górnego limitu«. Nie da się już bardziej mgliście tego sformułować, stąd wiceszef CDU Volker Bouffier natychmiast uczepił się tej propozycji. Być może Merkel już wkrótce zorientuje się na »orientacyjny rząd wielkości«".

Bawarski dziennik "Straubinger Tagblatt/Landshuter Zeitung" zaznacza, że "Niemcy nie są wstanie, nawet gdyby chcieli, przyjąć wszystkich 65 mln osób, które na świecie szukają schronienia. Także liczba przyjętych w 2015 roku uchodźców, jeśli miałaby się co roku powtórzyć, przekroczyłaby gospodarcze i organizacyjne możliwości naszego kraju – i szybko doprowadziłaby do załamania solidarności społecznej oraz wolnościowo-demokratycznego porządku prawnego w Niemczech. Krótko mówiąc – nie dalibyśmy rady. Istnieją faktyczne górne limity tego, co możliwe i polityka musi działać tak, by ich nie przekroczyć. Jak je nazwać to już mniej istotne".

Również wychodząca w Bawarii "Passauer Neue Presse" analizuje: "Czy rysujące się na horyzoncie porozumienie między partiami bloku chadeckiego wystarczy, by odebrać ponownie głosy AfD, zależeć będzie ponownie od tego, na ile poważnie będzie traktowany ten realistyczny kurs w polityce uchodźczej. Każdy pozór, że może chodzić jedynie o zagranie taktyczne, byłby trucizną dla perspektyw na powodzenie w czasie wyborów powszechnych w 2017 r. AfD można stawić czoła tylko wtedy, jeżeli wystarczająca liczba wyborców będzie przekonana o tym, że Niemcy nie potrzebują tej prawicowo-populistycznej alternatywy.

"Landeszeitung" z Lueneburga w Dolnej Saksonii nawołuje do zmiany perspektywy w kontekście sukcesów AfD: "Można spojrzeć na to także z innej perspektywy – ponad 85 procent wyborców, którzy minionej niedzieli poszli do urn w Berlinie, nie zagłosowało na AfD. Z oddanych 1,6 mln ważnych głosów na "Alternatywę dla Niemiec" przypadło 14,2 procent – to z pewnością dobry wynik, ale dość skromny w liczącej 4 mln mieszkańców stolicy. Po wyborach wiele mówi się o bogatej w slogany i programowo ubogiej AfD. Przy tym prawie że niezauważono , że także Lewica, jako jedyna partia reprezentowana w Bundestagu, wyraźnie zyskała w Berlinie. Wzmocnienie partii skrajnych będzie tym bardziej przybierało na sile, im dłużej będzie trwała władza wielkiej koalicji".

opr. Bartosz Dudek