Niemiecka prasa: Trump błogosławieństwem dla NATO i UE | Prasa | DW | 26.05.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: Trump błogosławieństwem dla NATO i UE

Piątkowe (26.05.2017) wydania niemieckich dzienników komentują miniszczyt NATO w Brukseli, na który przyjechał prezydent USA Donald Trump.

„Die Welt” uważa, że „Trump jest błogosławieństwem dla NATO. Jego naleganie, nerwy i upór doprowadziły do tego, że Sojusz po długoletnim lawirowaniu w końcu angażuje się bardziej w zwalczanie międzynarodowego terroryzmu. Jednocześnie państwa członkowskie w nadchodzących latach znacznie podwyższą swoje wydatki na obronność. Ale do zrobienia jest jeszcze więcej. NATO musi zintensyfikować dialog z Rosją. Nie wystarczą spotkania-alibi ambasadorów w ramach Rady NATO-Rosja z tymi samymi zawsze utarczkami. Moskwa odgrywa centralną rolę nie tylko na wschodnich granicach Sojuszu, ale i w Syrii, Libii czy Iraku. NATO nie ma przekonującej strategii wobec Rosji, ale Sojusz nie zazna spokoju dopóty, dopóki Moskwa wszędzie będzie podkładać ogień”.

„Berliner Zeitung" pisze: „Podczas tego trwającego niecałą godzinę spotkania z Unią Europejską w Brukseli wyszło to, czego oczekiwali optymiści: nic. W przypadku NATO będzie, miejmy nadzieję, podobnie. Ale to wszystko jedno. Trump nie będzie przestrzegał żadnego porozumienia. Umowa jest tylko wtedy umową i przez taki czas, tak długo, jak jemu służy. Będziemy nie tylko wydawać więcej pieniędzy na wojny – czy jak to nazywamy «obronność». Na co pieniądze te zostaną później wydane, o tym zadecydują głównie USA. Będzie to naszym miliardowym wkładem w «Make America Great Again». Możemy mówić o szczęściu, jeśli na tym się skończy”.

„Frankfurter Allgemeine Zeitung" komentuje: „W walce z tzw. Państwem Islamskim postanowienie NATO o dołączeniu do międzynarodowej koalicji militarnie wiele nie zmieni. Nie będzie dodatkowych nalotów, dodatkowych akcji bojowych (...) wymierzonych w ISIS. Mimo to, było ważne, aby Sojusz (...) poinformował o swojej decyzji. Bo w ten sposób odbiera amerykańskiemu prezydentowi Trumpowi wiatr z żagli. W kampanii wyborczej określał on NATO jako «przestarzałe», bo rzekomo nic nie robi w walce z terroryzmem. Tymczasem wszystkie kraje członkowskie NATO należą do koalicji walczącej z ISIS – jedne z zadaniami militarnymi, inne – z humanitarnymi. Niektóre nadal uciekają przed bezpośrednim militarnym zaangażowaniem ze strachu przed uwikłaniem się w konflikt, taki jak w Iraku czy Libii”.

„Przywódcy państw i rządów krajów członkowskich NATO znowu przegapili w Brukseli szansę opracowania zrównoważonej strategii obrony. A byłaby ona pilnie potrzebna” – uważa „Frankfurter Rundschau”. „W końcu na przykład europejskie państwa są otoczone od jakiegoś czasu konfliktami, takimi jak kryzys ukraiński czy wojna domowa w Syrii, i uwikłane w ich skutki. Zamiast jednak poważnie szukać rozwiązań, kontynuują one politykę symboli – także po to, by ukryć głębokie rysy w Sojuszu. Przede wszystkim europejskie państwa członkowskie NATO muszą za to zapłacić wysoką cenę. Idą prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi bardzo na rękę, by udobruchać go, aby dalej trzymał się Sojuszu i nie uważał go za przestarzały. Europa nie może sobie pozwolić na rezygnację z militarnej obrony Stanów Zjednoczonych".

„Stuttgarter Zeitung" pisze: „Letnie temperatury roztopiły lody. Także po swojej pierwszej wizycie w Europie prezydent USA pozostaje dla Europejczyków obcym ciałem. Kto miał nadzieję, że osobiste spotkanie ruszy pozytywną dynamikę, jest rozczarowany. W ważnych obszarach polityki przepaść dzieląca Trumpa od UE nie zmniejszyła się. Dla UE osoba Trumpa może okazać się ostatecznie zaletą: on spaja UE. Europejczycy muszą przekonać się, jak mało mogą oczekiwać od Ameryki i jak bardzo przyszłość kontynentu zależy od sukcesu UE”.

opr. Katarzyna Domagała