1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: Trudno określić zasięg tego skandalu

Niemieckie gazety koncentrują się w czwartek (29.06.17) na raporcie końcowym komisji śledczej Bundestagu dot. działalności NSA, czyli amerykańskiej Narodowej Agencji Bezpieczeństwa.

Dziennik „Rheinpfalz” z Ludwigshafen stwierdza: „Komisja śledcza starała się przybliżyć techniczne, prawne oraz polityczne tło szpiegowskiej działalności. A jednak pozostaną białe plamy. Rząd federalny zbyt często blokował wyjaśnienia powołując się na przepisy dochowania tajności. Chodzi tu o udostępnioną niekompletną listę pojęć kluczy, tzw. selektorów stosowanych w przypadku inwigilowanych celów. A jakie są tego konsekwencje? Istnieje już nowa ustawa dot. Federalnej Służby Wywiadowczej (BND), która ma za zadanie ją ograniczyć. Działania postrzegane dotąd jako problematyczne, zostaną aktualnie oficjalnie dozwolone. Istnieją poza tym zmienione mechanizmy kontroli, które muszą się najpierw sprawdzić w praktyce. W sumie reakcja rządu na oczywistą potrzebę przeprowadzenia reform jest zbyt bojaźliwa”.

„Volksstimme”z Magdeburga pisze: ”Zamierzenie komisji śledczej NSA, które przez 3 lata trzymało Bundestag w napięciu, zmieniło się w coś przeciwnego. Na pierwszy plan zamiast mrocznych działań amerykańskich służb wywiadowczych wysunęły się skandaliczne praktyki niemieckiej Federalnej Służby Wywiadowczej (BND) podczas inwigilowania zaprzyjaźnionych państw.

Co w 2016 r. doprowadziło do nowej ustawy zobowiązującej służby wywiadowcze do zachowania większej przejrzystości wobec parlamentu oraz rządu. Nie doprowadzi to jednakże do załagodzenia napięć między służbami a parlamentarną kontrolą. Ile posłowie powinni wiedzieć? To pytanie zdominowało pracę komisji śledczej od pierwszego do ostatniego dnia. Ponadto, gremium to rozstało się skłócone: raportowi końcowemu CDU/CSU i SPD opozycja przeciwstawiła wotum zaufania. To protest partii Lewica i Zielonych, które czują się bez szans. Żenujące dla Wielkiej Koalicji”.

„General Anzeiger” z Bonn konstatuje: „Również Federalna Służba Wywiadowcza (BND) inwigilowała latami zaprzyjaźnione państwa i przedsiębiorstwa korzystając częściowo w ramach drogiej pomocy świadczonej NSA z określeń-kluczy. Nadzór nad BND posiada Urząd Kanclerski, gdzie wiadomym jest, iż interes służb wywiadowczych polega na ciągłym dawaniu i braniu. Tylko, że nadzorcy w Urzędzie Kanclerskim nie chcą nic wiedzieć o działaniach szpiegowskich. Co z tego wynika? Tajniacy prowadzą nadal swoje dynamiczne odrębne życie”.

Dziennik „Nürnberger Nachrichten” jest zdania, „że komisja śledcza NSA także unaoczniła coś, co nie ma nic wspólnego ze szpiegostwem – że Wielka Koalicja szkodzi na dłuższą metę demokracji parlamentarnej. Obie małe partie opozycyjne: Zieloni i Partia Lewica wgryzły się wprawdzie znakomicie w akta, jeśli w ogóle otrzymały je do wglądu, ale ostatecznie do momentu wydania końcowego raportu wodzone były na pasku przez przygniatającą większość unii CDU/CSU razem z SPD”.

„Mitteldeutsche Zeitung” z Halle komentuje: „Amerykańska Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego badała na wielką skalę swoich sojuszników. Robiła to również jej partnerska BND. Zapewnienia, że służbom wywiadowczym obu krajów chodziło o walkę z terroryzmem, były nieprawdziwe. Nie mniej poznanie politycznych zamiarów każdego państwa było ważnym celem.  Jednak na kiepski dowcip zakrawa fakt, że działania BND powinny być inicjowane przez prostych współpracowników. Tylko trudno udowodnić, że było inaczej. A sprawujący nadzór Urząd Kanclerski ćwiczył się w sztuce udawania, że o niczym nie wie. Jednocześnie Wielka Koalicja udaremniła przesłuchanie Snowdena w Niemczech, podobnie jak wgląd w selektory. Dlatego nie sposób jeszcze określić cały zasięg tego skandalu”. 

Opr. Alexandra Jarecka