Niemiecka prasa: ″Ta Francja nie ugnie się pod niczym″ | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 12.01.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: "Ta Francja nie ugnie się pod niczym"

Niemiecka prasa komentuje niedzielny (11.01.15) marsz przeciwko terroryzmowi w Paryżu i wskazuje na wyzwania dla Francji i Europejczyków.

Süddeutsche Zeitung“ konstatuje: „Nie, ta Francja nie ugnie się pod niczym. Nie ugnie się pod przemocą, ani pod nienawiścią, ani strachem. Setki tysięcy obywateli wyszło w niedzielę na ulice. Francuzi dumnie celebrowali ten moment. To, jak prawica, żydzi i muzułmanie szli ręka w rękę bulwarem im. Woltera, było republikańskim spektaklem w najlepszym tego słowa znaczeniu”.

Südwest Presse“ uważa, że „Terroryści ponieśli klęskę. Nie udało im się wywołać we Francji ślepej paniki, ani podburzać Francuzów przeciw sobie”.

Märkische Allgemeine“ stwierdza, że „Tak z tragedii może też narodzić się nowa szansa dla narodu, który znów zacznie uważać się za jednolitą wspólnotę interesów. Bo Francja była przedtem głęboko zdezorientowana. Obawiała się, że nie podoła globalizacji i imigracji; brakowało jej też silnego przywódcy. W obecnym kryzysie prezydent Hollande na razie spełnił oczekiwania”.

Die Welt” pisze, że „Nastroje w tym niedzielnym spacerze całej Republiki były zdominowane przez żałobę po ukochanych przyjaciołach, przez przekorę i duch zrywu, ale też przez ironię. Raz po raz wznoszono okrzyki »Charlie, Charlie« i podnoszono w górę plakaty z napisami »Meme pas peur«. Miało to znaczyć »nie boimy się ani trochę«. Aby zrozumieć, że była to raczej próba dodania sobie odwagi, nie trzeba było nawet patrzeć w górę na dachy, na których stali snajperzy. Oczywiście, że Francja się boi. Przeczuwa bowiem, że na dłuższą metę nie wystarczy spacerować w niedzielę na rzecz demokracji, aby ją obronić”.

Frankfurter Allgemeine Zeitung” zaznacza, że „Dla Europejczyków to publiczne trwanie w jedności musi być oczywiste. Musi to mieć konsekwencje w podwyższeniu wspólnych standardów bezpieczeństwa i żelaznej woli, aby nie dać za wygraną przed ekstremizmem i terroryzmem. I dlatego też w tym sensie było dobrze, że Merkel (i członkowie jej gabinetu), Cameron i wielu innych przywódców rządów i państw oraz ministrowie przybyli do Paryża. W godzinie próby i odwoływania się do sedna naszej polityki i organizacji społeczeństwa, trwamy razem. Ta wspólnota musi przetrwać, kiedy zniknie uczucie zagrożenia i w codziennej rzeczywistości politycznej”.

Opr. Barbara Cöllen