Niemiecka prasa: Szef MSW przypisuje sobie cudze zasługi | Prasa | DW | 09.04.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: Szef MSW przypisuje sobie cudze zasługi

Minister Thomas de Maiziere podał nowe liczby o napływie uchodźców, tłumacząc, że to zasługa niemieckiej polityki. Prasa w to powątpiewa.

Deutschland Konferenz zu Gewalt gegen Beschäftigte im öffentlichen Dienst

Minister de Maiziere: "Liczba uchodźców spada"

„Neue Osnabruecker Zeitung” uważa: „Minister spraw wewnętrznych de Maiziere kąpię się w obcym blasku i przypisuje sobie cudze zasługi, mówiąc o drastycznym spadku liczby uchodźców i podkreślając, że ‘wdrożone przedsięwzięcia zafunkcjonowały'. Tymczase m prawda jest taka, że to austriacka polityka izolacji i zamknięcie szlaku bałkańskiego spowodowały spadek napływu imigrantów do Niemiec. Oficjalnie krytykuje się Austriaków, ale po cichu niektórzy politycy w Berlinie cieszą się, że to inni robią tę brudną robotę i razem z krajami bałkańskimi biorą na swoje konto potworne sceny rozgrywające się u bram Europy. Dla ludzi najważniejsze jest teraz, by zachować spokój. Uchodźców nie da się zatrzymać, będą szukać nowych tras. Schroniska znów się zapełnią - to jest pewne jak w banku”.

„Rhein-Zeitung” z Koblencji pisze: „Rząd w Berlinie musi szybko przedłożyć planowaną ustawę integracyjną. Wielka koalicja w Berlinie powinna w tym momencie w drodze wyjątku zrezygnować ze zwyczajowych, ciągnących się tygodniami sporów, bo to wyszłoby na dobre i uchodźcom i samorządom, które muszą ich przyjąć. Ustawa integracyjna powinna umożliwić zmotywowanym imigrantom w Niemczech szybką naukę języka i zdobywanie kwalifikacji przydatnych na rynku pracy. Kto nie wykrzesa z siebie dość własnej motywacji, by się szybko zintegrować, temu potrzebne są oferty pomocy i jasne reguły sankcji w przypadku odmowy z korzystania z tych ofert. Ustawa integracyjna musi także zawierać nakaz osiedlania się w konkretnym miejscu dla uchodźców, którzy nie znaleźli pracy. Inaczej jest groźba, że w wielu miastach powstaną równoległe społeczeństwa”.

„Die Welt” przypomina: „Początek zrobili Hiszpanie. Poprzez mądre połączenie dwustronnego porozumienia i budowy solidnego zabezpieczenia granicy udało się im nie tylko obniżyć liczbę imigrantów, lecz także pokazać reszcie Europejczyków, że ochrona terytorium państwa jest rozsądna, nawet jeżeli rząd Niemiec przez długi czas twierdził coś zupełnie przeciwnego. Potem byli Węgrzy. Kraje bałkańskie były podobnego zdania. Pod przywództwem Austrii wznosiły zasieki graniczne, stawiając pod presją Greków. Podobne działania podejmą także Włosi, jeżeli Austria zamknie przełęcz Brenner przed uchodźcami. Pomimo tego pakt z Ankarą, który powstał przy współudziale kanclerz Merkel, jest nieodzownym modelem. Potrzebne są obydwa rozwiązania. Presja, przez własne, czasami dość brutalne działania i pertraktacje”.

„Frankfurter Rundschau” zaznacza: „Wojna, ucieczki i wypędzenia, nieznośne warunki życia w obozach uchodźczych – wszystko to w dalszym ciągu dzieje się przed naszymi drzwiami. Radość z tego, że mamy problem z głowy, nie jest żadnym sukcesem tylko polityczno-moralnym dowodem klęski. Jeżeli można mówić o jakichś pozytywnych zmianach, to w grę wchodzą tylko zabiegi na rzecz zakończenia wojny w Syrii. Jest to jedyna uzasadniona droga do załatwienia problemu uchodźców. Izolacja nic nie zmieni w kwestii samych problemów. Usuwa ona tylko te problemy i ludzi nimi dotkniętych z naszego ograniczonego, prowincjonalnego pola widzenia”.

„Koelner Stadt-Anzeiger” uważa: „Dobrze, że minister de Maiziere unikał wszelkich prognoz i nie budził żadnych wygórowanych oczekiwań. Bowiem przedstawiony rachunek zawiera zbyt wiele niewiadomych. Nikt nie wie, czy utrzyma się pakt Unii Europejskiej z Turcją. Ponadto nikt nie wie, czy i jak będzie funkcjonował rozdział uchodźców w UE. Pewne jest też, że w Afryce Północnej setki tysięcy ludzi czekają tylko, by móc przeprawić się do Europy. Europejska polityka kieruje się dwiema maksymami: ‘nie patrzmy na lewo i prawo, tylko róbmy swoje' i ‘kiedy każdy myśli tylko o sobie, to o wszystkich pomyślano'. Ale w życiu nie zajdzie się daleko stosując te maksymy. Nikt nie potrafi rozsądnie wytłumaczyć, dlaczego akurat w polityce uchodźczej miałoby być inaczej”.

Opr.: Małgorzata Matzke