Niemiecka prasa: SPD nie ma na Schrödera żadnego bata | Prasa | DW | 17.08.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: SPD nie ma na Schrödera żadnego bata

Niemiecka prasa komentuje informację, że były kanclerz RFN ma wejść do grona rady dyrektorów rosyjskiego koncernu naftowego.

 "Nordwest Zeitung"z Oldenburga uważa że "oburzenie z powodu nowego stanowiska Gerharda Schrödera w Rosnefcie jest absolutnie wymuszone i bezzasadne. Kto sądzi, że były kanclerz RFN, nawet jeżeli ma znakomitą sieć kontaktów, mógłby jako wtyczka paskudnych Rosjan zaszkodzić naszemu krajowi, ten chyba postradał zmysły. Niemcy to nie republika bananowa, w której instytucje można rozzsadzić przez osobiste kontakty. Także Rosjanie nie powinni mieć złudzeń: wpływy Schrödera nie wystarczą już dla złagodzenia sankcji. Może on jednak zadbać o to, by nić porozumienia z Rosją kompletnie się nie zerwała i żeby niemieckie interesy także w przyszłości się liczyły. Jedno jest bowiem pewne: ta epoka lodowcowa nie będzie trwać wiecznie".

Dużo bardziej krytyczne zdanie ma dziennik "Nuernberger Nachrichten" piszący: "Można odnieść wrażenie, że były kanclerz utracił zarówno swój polityczny instynkt jak i porzucił socjaldemokratyczny kanon wartości. Jakby nie było, jego decyzja może w kampanii wyborczej poważnie zaszkodzić jego rodzimej partii. A jeszcze przed kilkoma tygodniami tak bardzo ją wspierał… Poczucie rzeczywistości wygląda inaczej".

"Maerkische Oderzeitung" przypuszcza, że "Gerharda Schrödera łączą jakieś zgubne emocje z Władimirem Putinem. Były kanclerz chyba zupełnie oszalał na jego punkcie. Tak bardzo, że traci poczucie rzeczywistości i solidaryzuje się z Putinem tam, gdzie w myśl jego normalnych zasad nie byłoby to możliwe. Wrzawie kampanii wyborczej jest do zawdzięczenia to, że wszyscy nawołują SPD, by przywołała Schrödera do porządku albo podjęła 'odpowiednie kroki'. Takie żądania są bez sensu, ponieważ jest to prywatna sprawa Schrödera, czy oddaje się do usług jakichś podejrzanych firm czy nie. SPD nie ma na niego żadnego bata, oprócz może wykluczenia z szeregów partii, ale to zazwyczaj kończy się zupełnie inaczej niż było zamierzone".

"Aachener Zeitung" uważa natomiast że: "Lobbystycznej pracy byłego kanclerza Niemiec na rzecz półpaństwowego rosyjskiego koncernu naftowego nie można uznać za jego prywatną sprawę. Zapewnienie, że Martin Schulz, po swojej ewentualnej kadencji jako kanclerz, nie ma zamiaru pracować w prywatnej gospodarce, być może chlubnie odróżnia go od swego partyjnego towarzysza, ale mija się z meritum sprawy, bo Rosneft nie jest prywatnym przedsiębiorstwem. W tym przypadku przydałby się jednoznaczny komentarz kierownictwa SPD i najlepiej gdyby była to wypowiedź prosto z mostu, z jakich znany jest szef SPD Schulz.

Jakby nie było, potrafił on zarzucić kanclerz Merkel «zamach na demokrację». Ale wtedy nie chodziło o stołek w radzie dyrektorów, wynagradzany pół milionem dolarów rocznie, tylko o rzekome przeczekiwanie problemów".

"Muenchner Merkur" podkreśla, że "Urząd Ochrony Konstytucji i tajne służby wciąż ostrzegają przed rosyjskimi próbami wywarcia wpływu na wybory powszechne w Niemczech. U kremlowskiego szefa Putina wywołuje to tylko uśmieszek. Komu potrzebne są jakieś fałszywe informacje i armia internetowych trolli, kiedy pół Berlina i tak już tańczy, jak on im zagra. Szef FDP postuluje faktyczne uznanie aneksji Krymu. Honorowy przewodniczący CSU (Edmund Stoiber – przyp.red.) jest na usługach niemiecko - rosyjskiego Forum Surowców Naturalnych. Były kanclerz Niemiec ma nadzorować najważniejszy państwowy koncern Putina. A kandydat SPD na kanclerza uważa, że to prywatna sprawa Schrödera. To prawdziwy problem dla partii SPD, wobec której rodzi się podejrzenie, że pozwala sobie narzucić politykę wschodnią człowiekowi figurującemu na liście płac Putina".

Opr.: Małgorzata Matzke