Niemiecka prasa: Skończył się festiwal Martina Schulza | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 28.03.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: Skończył się festiwal Martina Schulza

Komentatorzy zastanawiają się, jak wynik wyborów w Kraju Saary przełoży się na wybory do Bundestagu.

„Frankfurter Allgemeine Zeitung” pisze: „Na razie skończył się festiwal Martina Schulza. Przed wyborami do parlamentów krajowych Szlezwiku-Holsztyna i Nadrenii Północnej-Westfalii w maju tego roku, a potem przed wyborami powszechnymi we wrześniu, SPD będzie musiała przyznać, że normalne rządy są lepsze niż głośna wrzawa na politycznej karuzeli. Schultzowi nie będzie łatwo to zrozumieć. W krótkim czasie udało mu się wywołać w swojej partii burzę zachwytu, ponieważ potrafił przekonać, że rwie wie się do kanclerskiego fotela. Tyle, że jeszcze nie udało mu się dowieść, że potrafi lepiej rządzić niż obecna kanclerz. Nie dokonał tego nawet jako burmistrz, bo swego czasu wolał reprezentować niż rządzić”.

„Ludwigsburger Kreiszeitung” podkreśla: „Schulz musi jak najszybciej ostudzić marzenia swojej partii o czerwono-czerwono-zielonej koalicji na poziomie federalnym. Bowiem tam chodzi nie tylko o stabilizację gospodarczą, ale także o politykę zagraniczną, walutę euro i Europę. W tych dziedzinach znaczna część elektoratu nie chce, żeby stery trzymała w rękach lewaczka Sahra Wagenknecht . W takiej koalicji to nie Schulz rządziłby Niemcami, tylko najmniejszy wspólny mianownik między sekciarzami i realistami. Co w takim razie pozostaje SPD? Musi ona podbić swoją cenę – obojętnie z kim by nie paktowała. Jej cel, by stać się najsilniejsza partią, wciąż jest możliwy do zrealizowania. A następne wybory do parlamentów krajowych mogłyby nawet w tym dopomóc”.

„Die Welt” uważa: „Generalnie Niemcy mają uczucie, że im się dobrze powodzi, ale za granicą piętrzą się problemy. Dlatego nie chcą żadnej awanturującej się mniejszości, chcą stabilizacji. W wyborach powszechnych nie będzie więc chodziło o trochę więcej sprawiedliwości tu i ówdzie, tylko o to, by utrzymać Niemcy takie, jakie ukształtowały się po roku 1949 i 1989. Dlatego najważniejszym zadaniem Martina Schulza byłoby obecnie zapewnienie, że SPD, podobnie jak Angela Merkel, po wyborach powszechnych nie zamierza rozmawiać ani z AfD, ani z Lewicą - pod żadnym warunkiem, bez otwierania jakichkolwiek furtek. Bowiem tylko wtedy ci, którzy są jeszcze niezdecydowani, na kogo mają głosować, uwierzą w zapewnienie, że SPD nie będzie wszystkiego robić inaczej niż Merkel, tylko będzie wiele robić lepiej. Tylko wtedy SPD może wiarygodnie zapewniać, że będzie chronić europejskich Niemiec”.

„Badische Neueste Nachrichten” przypuszcza: „Chadecja będzie stawiać na kanclerski bonus Angeli Merkel i na jej doświadczenie na arenie międzynarodowej. Będzie ją przedstawiała jako niczym niewzruszoną skałę, która potrafi odpierać wszystkich Trumpów, Erdogananów i Putinów tego świata. Wynik wyborów w Kraju Saary jest dla chadeków potwierdzeniem, że w niepewnych czasach nikt nie da się namówić na eksperyment koalicji SPD, Lewicy i Zielonych”.

„Straubinger Tagblatt / Landshuter Zeitung” zaznacza: „Wybory w Kraju Saary pokazały, że wielka koalicja wcale nie jest taka nielubiana, jak zawsze sądziły CDU i SPD. Niemcy, dla których najważniejsze jest bezpieczeństwo, cenią sobie bardzo, kiedy dwa kolosy, które potrafią się dogadać i dbają o stabilność”.

Opr.: Małgorzata Matzke