1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: ryzykowne podróże do Turcji

Sobotnia prasa w Niemczech komentuje kolejne zatrzymanie obywateli RFN w Turcji.

Komentator „Die Welt” pisze: „Dlaczego ktoś aresztuje niemieckich turystów, wydając jednocześnie miliony na spoty reklamowe Turcji w niemieckiej telewizji? Dlaczego władca szkodzi własnej gospodarce w tak oczywisty sposób? Logika kryjąca się za tym działaniem to wiara w skuteczność władczych gestów. Erdogan chce pokazać, że może aresztować każdego, wszędzie i w każdej chwili. Chce też pokazać, że trzeba oddać się do jego usług, aby to zatrzymać. Turyści omijają Turcję, a po ostatnich zatrzymaniach będą jeździć do tego kraju jeszcze rzadziej. Ale kiedy turecka gospodarka osiągnie punkt krytyczny, zwolennicy Erdogana zaczną się buntować. A wtedy jego pozorna logika się zawali”

Dziennik „Leipziger Volkszeitung” ocenia: „Zatrzymania w Turcji są nie do zniesienia. Jeżeli wymaga tego bezpieczeństwo podróżnych, to wskazówki dla podróżujących do tego kraju powinny zostać zaostrzone. Nie można poddać się państwowej samowoli. Ale dyplomacja tym różni się od bijatyki na szkolnym podwórku, że radzi sobie bez fałszywej dumy i siłowych popisów. Kto chce rozwiązać konflikt z Erdoganem musi jednocześnie budować mosty, także jeśli wymaga to dużego wysiłku. Rozkręcająca się spirala eskalacji kończy się nabiciem guza. I to po obu stronach” - czytamy.

„Stuttgarter Zeitung" komentuje: „Zatrzymanie kolejnych niemieckich obywateli w wakacyjnym kurorcie Antalya to kiepska reklama dla turystycznego biznesu. Ale w imperium Erdogana i tak kwitnie już tylko więziennictwo. Cele są przepełnione, gospodarka cierpi. Zachowanie Erdogana rozpala także kampanię wyborczą w Niemczech. Kanclerz Angela Merkel bardzo długo wyrozumiała wobec autokratów w Ankarze, znalazła się pod presją. Jej kontrkandydat Martin Schulz domaga się ultimatum. Sprawa ta zapewne zostanie poruszona podczas zbliżającej się debaty telewizyjnej obojga kandydatów. Merkel nie jest zwolenniczką ultimatum wobec Turcji. Przezornie zapowiedziała już jednak weto wobec przyjęcia Turcji do unii celnej, co mocno uderza w Erdogana. Jego kraj uzyskuje bowiem połowę swoich dochodów z eksportu w Europie. Merkel może jednak zostać zmuszona wzybyć się swoich zastrzeżeń do ogłoszenia ostrzeżenia przed podróżami do Turcji. Odwiedzanie tego kraju jest faktycznie ryzykowne” - czytamy.

Komentator „Neue Osnabruecker Zeitung" pisze: „Także Niemcy lądują w Turcji za kratkami. To zakładnicy Erdogana, przy pomocy których może on szantażować zachodnie rządy, a w polityce krajowej siać nacjonalizm. Czy do tego autokraty w ogóle dociera, że jego kraj jest coraz bardziej izolowany w polityce zagranicznej? Każdy Niemiec musi zadać sobie pytanie, czy odważy się jeszcze wyjechać do Turcji. Rząd powinien już wcześniej wydać oficjalne ostrzeżenie. Łagodzenie sprawy już nie pomoże. Ale nie pomoże też polityczna izolacja Turcji. Inna droga jest bardziej obiecująca: Berlin musi powstrzymać dostawy broni i wypłatę środków pomocowych dla Ankary. I rzeczywiście zablokować rozszerzenie unii celnej o Turcję. Bo Erdogan, w swoim szaleństwie, rozumie już tylko jeden język. Język pieniądza" - czytamy.

Oprac. Wojciech Szymański