Niemiecka prasa: rozliczenie ze ″szczytem przemocy″ | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 13.07.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: rozliczenie ze "szczytem przemocy"

W czwartkowych wydaniach prasy (13.07.2017) nie milkną echa szczytu G20. Komentatorzy rozliczają rząd w Berlinie i burmistrza Hamburga.

„Berliner Zeitung" pisze o wycofaniu akredytacji dla dziennikarzy podczas szczytu G20: „Sprawa jest nieprzejrzysta – skandalicznie nieprzejrzysta (…). Ponadto istnieje oczywista sprzeczność między wyjaśnieniami rzecznika rządu Steffena Seiberta a Federalnym Urzędem Kryminalnym. Sprzeczność ta budzi podejrzenia, że dodatkowe rzekomo związane z bezpieczeństwem informacje dotyczą po części Turcji i to ona interweniowała w niektórych z 32 przypadków. Jeśli Erdogan i inni autokraci mogą ograniczać wolność prasy nie tylko u siebie, ale i w Niemczech, to granica została przekroczona. Okazuje się, że nie sposób być dla nich dobrym przyjacielem bez poddania się ich wpływom.”

Deutschland Regierungserklärung nach G20-Krawallen vom Hamburgs OB Olaf Scholz (picture-alliance/dpa/D. Bockwoldt)

Burmistrz Hamburga Olaf Scholz przeprosił mieszkańców miasta za burdy w związku z G20

„Stuttgarter Zeitung" pisze o sporze w łonie wielkiej koalicji, do jakiego doszło po szczycie w Hamburgu: „Niemal zapominamy o tym, że także kanclerz musiałaby uzasadnić, czy wysiłek i koszty, ofiary i szkody prowadzonego przez nią spotkania potęg pozostają w rozsądnym stosunku do politycznych rezultatów. Wszystkie kwestie związane z bezpieczeństwem, o których teraz się dyskutuje, ujawniają potencjalne deficyty, za które też ona jest odpowiedzialna. Podczas gdy SPD jest zajęta dystansowaniem się od „lewackiej bandy” (stwierdzenie CSU) i intryguje pod adresem koalicjanta, Unii udaje się wyprofilować na patrona policji – jako strażnik prawa i porządku. To się opłaca w czasie kampanii wyborczej”.

Według „Die Zeit" kanclerz Niemiec "ma rację, mówiąc, że właśnie w czasie, kiedy brakuje słów, już samo spotkanie jest »wartością samą w sobie«. Tak, szczyt G20 musi być możliwy do realizacji także w demokratycznych społeczeństwach. Wtedy jednak w innych ramach: Nikt nie potrzebuje rodzinnego zdjęcia szefów państw i rządów przed Filharmonią nad Łabą, dla którego zabezpieczenia potrzebowano tak wielu policjantów, których zabrakło potem na barykadach. Wyniki uzyska się także bez tysięcy rzekomo niezastąpionych członków delegacji. To jeszcze nie jest żadna kapitulacja przed zdolnymi do aktów przemocy, jeśli stwierdzi się po tych dniach pełnych chaosu w Hamburgu, że także w naszym kraju są miejsca, gdzie wolność i bezpieczeństwo obywateli można lepiej gwarantować niż w otwartym wielkim mieście”.

„Frankfurter Allgemeine Zeitung" komentuje z kolei wystąpienie burmistrza Hamburga Olafa Scholza: „Bez niespodzianki. Olaf Scholz zostaje (...) Nauczył się, że można wprawdzie mówić o «gwarancjach bezpieczeństwa» dla szczytu, ale najwyraźniej nie dla mieszkańców – jak to zrobił Scholz. I to jest najbardziej przerażające: państwo nie może nawet obiecać, że spełni swoją podstawową misję; zwłaszcza, że hamburskie burdy nie były naturalną katastrofą, tylko częścią powtarzającego się co rok rytuału. Dlatego trzeba być ostrożnym mówiąc, że jeśli Hamburg nie może zorganizować takiego spotkania, to nie może tego także każde inne wielkie miasto. A więc taki los? Nie. W przededniu szczytu musi się o wiele więcej wydarzyć. Także rozliczenie się z tym szczytem przemocy powinno już służyć prewencji kolejnego”.

opr. Katarzyna Domagała