1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: Rosyjska narracja wojny spuszcza ideologiczną kurtynę i dzieli Europę

Przy okazji 75. rocznicy ataku hitlerowskich Niemiec na ZSRR, prasa dokonuje przeglądu niemiecko-rosyjskich relacji w kontekście historii i obecnej polityki.

„Frankfurter Allgemeine Zeitung” pisze: „Holocaust i ludobójcza wojna na wschodzie Europy podważyły fundamenty ludzkiej koegzystencji w sposób, jakiego zasadnicza moralna ocena w cywilizowanych kręgach nie dopuszcza żadnej rozbieżności ocen. Respekt wobec ostatnich, żyjących jeszcze ofiar tego terroru oraz odpowiedzialność za dzień dzisiejszy i przyszłość, nakazują, żeby niemieccy politycy wyrażali to wciąż w jasny i jednoznaczny sposób. Tak długo, jak naród będzie zasadniczym źródłem tożsamości obywateli tego kraju, tak długo Niemcy będą musieli stawiać czoła tej przeszłości. Przemówienia przy okazji 75. rocznicy niemieckiego ataku na Związek Radziecki pokazały, że świadomość tego jest głęboko zakorzeniona we wszystkich demokratycznych partiach w Niemczech”.

„Landeszeitung” z Lüneburga podkreśla: „Właściwie już zagoiły się rany wywołane przez niemiecką napaść na Związek Radziecki przed 75 laty. Lecz ranny te znów się otworzyły. Jest to także wynikiem bardzo swoistego spojrzenia Rosjan na historię. Jeszcze za czasów Stalina zwycięstwo w ‘Wielkiej Ojczyźnianej Wojnie' było oceniane jako dowód przewagi rosyjskiego narodu, bo poniósł on w niej największe ofiary. Putin posługuje się natomiast rosyjską historią jako kamieniołomem argumentów, by legitymować szczególną drogę, jaką idzie Moskwa. Kreml wciąż jeszcze trwa w antyfaszystowskiej w walce, nawet kiedy destabilizuje prozachodni rząd w Kijowie. Rosyjska narracja wojny wywołuje rozgorycznie w państwach Europy środkowej i wschodniej, które później znalazły się pod jarzmem zwycięzców. Ta narracja spuszcza ideologiczną kurtynę i dzieli Europę”.

„Wetzlarer Neue Zeitung” uważa: „W całym szeregu zbrodni wojennych, popełnionych przez Niemców, obok holocaustu, jako szczególnie potworny czyn wyróżnia się śmierć 3 mln sowieckich jeńców, którzy zginęli w niewyobrażalnych warunkach. Tyle, że te fakty pozostają jakby w ‘cieniu pamięci' niemieckiej zbiorowej świadomości, jak wczoraj trafnie zauważył prezydent Niemiec Joachim Gauk. Zieloni domagają się, by ludzi, którzy zginęli na skutek głodu, wycieńczenia i chorób, uznać za ofiary reżimu hitlerowskiego. Najwyższy czas, by tak się stało w 75 lat po hitlerowskim ataku na Związek Radziecki. Całkiem słusznie Niemcy oczekują od Turcji przyznania, że rzeź Ormian była ludobójstwem. Ale to powinno być także zachętą, by samemu przyznać się do własnej winy za barbarzyńską, ludobójczą wojnę na wschodzie”.

„Frankfurter Rundschau” jest zdania, że „75. rocznica niemieckiego ataku na ZSRR byłaby dobrą okazją, by dokonać generalnego przeglądu relacji z Moskwą. Lecz to, co zostało przy tej okazji powiedziane, nie wskazuje na gotowość, by dokonać takiego remanentu. Wystarczy popatrzeć, jak chadecki partner w rządowej koalicji reaguje na ostrzeżenia socjaldemokratycznego ministra spraw zagranicznych przed ‘pobrzękiwaniem szabelką i wojennymi okrzykami'. Ekspert CDU ds. polityki zagranicznej Norbert Roettgen przypomina, że Frank-Walter Steinmeier jest współodpowiedzialny za sankcje, manewry i stacjonowanie wojsk. Zgadza się i trzeba przyznać rację Roettgenowi, który twierdzi, że tu ktoś jedno robi, a drugie mówi. (...) Ale generalnie powiedziawszy: Niemcy i reszta Europy powinny zacząć działać tak, jak Steinmeier mówi. Powinny przypomnieć sobie o tym, co od czasów Willy'ego Brandta nosi miano polityki odprężenia”.

Opr.: Małgorzata Matzke