1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

NRS-Import

Niemiecka prasa: Problemu smogu nie da się rozwiązać dyskutując

Niemieckie miasta borykają się ze smogiem. Komentatorzy środowych (01.02.2016) wydań niemieckich gazet rozważają możliwe rozwiązania.

Deutschland Innenstadt Stuttgart (picture-alliance/dpa/M. Murat)

Stuttgart ma najwyższe zanieczyszczenia powietrza ze wszystkich niemieckich miast

„Rhein-Neckar-Zeitung” z Heidelbergu pisze: „Sprawa jest jasna: niemieckie metropolie, szczególnie Stuttgart od dawna już mają problemy z zanieczyszczeniem powietrza: obojętnie czy chodzi o pyły czy tlenki azotu. Jeżeli stolica Badenii-Wirtembergii przy maksymalnie 36 dopuszczalnych przekroczeniach norm w roku 2016 pozwoliła sobie na to przekroczenie 63 razy, to znaczy, że coś bardzo nie jest w porządku. Tych problemów nie można rozwiązać dyskutując, nawet jeżeli przykre upomnienia z Brukseli do tej pory zgrabnie ignorowano. Jak dalece winne temu są silniki diesla? Naukowe analizy, kontranalizy i ideologicznie naładowane debaty nic tu nie pomogą. Tak samo jak mało skuteczne apele, by zrezygnować z samochodu i nie rozpalać kominka. Ludzie przyjmują to do wiadomości i myślą: mnie to przecież nie dotyczy. Ale inne miasta pokazują już dawno, co można zrobić. Jeżeli problem naprawdę ma zostać rozwiązany, konieczne będą generalne całodniowe zakazy jazdy dla wszystkich prywatnych pojazdów. Jednocześnie trzeba by w takie dni wzmocnić publiczną komunikację, a przejazdy powinny być wtedy darmowe. To pomogłoby bardziej niż trzymanie samochodów z silnikiem diesla poza granicami miast przy pomocy ‘błękitnej plakietki'. Jedno choć jest dobre: częściowy zakaz palenia w kominkach jest już pierwszym krokiem”.

„Stuttgarter Nachrichten” ukazująca się w mieście, w którym stwierdzono największe skażenie powietrza, zaznacza: „Eksperci przypuszczają, że winę za smog ponosi pogoda na południu Niemiec, ale dokładnie tego nie wiadomo. Przydałaby się więc analiza naukowa regionalnych różnic w zanieczyszczeniu powietrza. Sprawdzić należałoby też to, co twierdzą urzędy ochrony środowiska, że wszędzie w Niemczech miano dokonywać pomiarów nie wedle różnych standardów i norm. Inną jeszcze sprawą jest kwestia polityczna: co należałoby zrobić przeciwko szkodliwym dla zdrowia tlenkom azotu. Federalny Urząd Ochrony Środowiska popiera co prawda wprowadzenie nowej plakietki, która w przypadku alarmu smogowego zezwalałaby na wjazd do miasta tylko samochodom o niskim poziomi emisji. Dotknęłoby to jednak właścicieli starszych modeli diesla. Alternatywą byłby zakaz jazdy dla wszystkich samochodów, ale nie byłby on sprawiedliwy.

Monachijska „Abendzeitung” pisze: „W niemieckich miastach normy zanieczyszczenia powietrza są regularnie przekraczane, ale nikt się tym za bardzo nie przejmuje. To, że dzieje się to dzień w dzień jest skandalem. Przekraczane są właściwie wszystkie ustalone normy zanieczyszczenia powietrza tlenkami azotu i pyłami. I co z tego? Dzieje się tak za sprawą fatalnej polityki komunikacyjnej i ekologicznej na wszystkich szczeblach państwowych i komunalnych. Poza tym przekraczanie norm jest absolutnie niedostatecznie sankcjonowane przez Unię Europejską, która sama te normy ustaliła. Ale na co one się zdadzą, jeżeli traktowane są tylko jako niezobowiązujące zalecenie? Istnieje dość sprawdzonych możliwości poprawy jakości powietrza. Począwszy od zakazu jazdy dla samochodów z silnikiem diesla, ‘błękitne plakietki' dla szczególnie przyjaznych środowisku samochodów, ograniczenia prędkości na głównych drogach przelotowych i dojazdowych - tylko trzeba by je po prostu wdrożyć. Ale żadne z tych rozwiązań nie jest proste w kraju, w którym producenci samochodów mają to, co jeszcze bardziej potrzebne byłoby mieszkańcom miast: lobby”.

Opr.: Małgorzata Matzke