Niemiecka prasa: Policja stała się chłopcem do bicia | Prasa | DW | 09.02.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: Policja stała się chłopcem do bicia

Niemiecki rząd uchwalił zaostrzenie kar za ataki na policjantów. Prasa jest dość septyczna.

Bildergalerie Deutschland Jahresrückblick 2014 (picture-alliance/dpa/T. Schmülgen)

Uczestnicy antyislamskiej demonstracji w Kolonii demolują policyjny samochód (26.10.14)

Po wejściu ustawy w życie za czyn karalny uważane będą wszelkie rękoczyny wobec funkcjonariuszy mundurowych, jakie mają miejsce w trakcie ich czynności służbowych. Grozić będą za to kary pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat.

Ponadregionalna „Frankfurter Rundschau” zaznacza: „Stróże porządku potrzebują lepszej ochrony. To stwierdzenie minister sprawiedliwości Heiko Maas starał się przekuć na ustawę, którą przyjął obecnie rząd. Przewiduje ona, że fizyczne ataki na funkcjonariuszy policji kwalifikowane będą jako czyn karalny. Do tej pory traktowano tak tylko ataki mające miejsce w czasie tzw. czynności egzekucyjnych. Ustawodawca wzmacnia teraz prawa i ochronę osób wykonujących czynności służbowe. Jednocześnie jest to otwarte przyznanie się do tego, że istniejąca obecnie sytuacja nie pozwala na otwartą relację między funkcjonariuszami policji i obywatelami”.

Opiniotwórcza „Frankfurter Allgemeine Zeitung” stwierdza, że policjanci stali się "chłopcami do bicia" i ofiarami błędnej polityki. "Nic nie da ciągłe twierdzenie, że uchodźcy wcale nie wchodzą częściej w konflikt z prawem niż rdzenni mieszkańcy Niemiec. Generalnie przestępczość wzrasta tym bardziej, im więcej ludzi w niekontrolowany sposób napływa do kraju". Kiedy doda się do tego jeszcze "orgie przemocy związane z opływającym pieniędzmi cyrkiem" na stadionach piłkarskich, który ma być pilnowany przez przeciążoną zadaniami policję, to widać, że funkcjonariusze "dostali się między dwa fronty jako chłopcy do bicia. Dużo łatwiej jest perorować o globalnych wojnach niż zapobiegać w niemieckich miastach powstawaniu miejsc, gdzie nie mają odwagi wkroczyć nawet uzbrojeni policjanci. Gdzie w tym wszystkim jest jeszcze wolność obywateli? Ona jest przecież celem tego państwa, a nie ochrona jego organów przed błędną polityką”.

Lokalna gazeta „Landeszeitung” z  Lüneburga pyta: „Czy surowsze kary spowodują, że chuligani znów będą okazywać policjantom respekt? Kto przypomni sobie demonstrantów Pegidy, wymachujących szubienicami czy przestępcze klany, nieznające żadnego wyższego autorytetu niż honor własnej rodziny, ten nie uwierzy w skuteczność nowej ustawy. Dobrze, że próbuje się chociaż okiełznać nieco przemoc. Nie wolno jednak ograniczyć się tylko do tej ustawy, inaczej zakrawałoby to na prowadzenie polityki przy pomocy symboli. Policjantom na służbie potrzebne jest lepsze wyposażenie, np. w obezwładniającą broń. Braku respektu doświadczają nie tylko funkcjonariusze policji – jest to generalnie znak naszych czasów. Potrzebne jest inne wychowanie, które pozwoliłoby dorastającej młodzieży zbierać doświadczenia także poza swoim najbliższym, homogenicznym kręgiem przyjaciół. Potrzebna jest też polityka zasługująca na respekt przez to, że jest sprawiedliwa”.

Berliński „Tagesspiegel” twierdzi, że „najlepszym i najważniejszym uznaniem pracy policji byłoby, gdyby miała dostatecznie dużo wykwalifikowanego personelu i nowoczesne wyposażenie, co sprawiłoby, że tego rodzaju ustawy byłyby w ogóle niepotrzebne”.

opr. Małgorzata Matzke