Niemiecka prasa: ″Podpalenie schroniska dla uchodźców w Vorra to mane, tekel, fares″ | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 13.12.2014
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: "Podpalenie schroniska dla uchodźców w Vorra to mane, tekel, fares"

Niemieckie gazety potępiają podpalenie schroniska dla uchodźców w Vorra i ostrzegają przed skutkami.

Brandanschlag in Vorra bei Nürnberg 12.12.2014

Antycudzoziemskie hasła w Vorra

"Nordbayerischer Kurier" z Bayreuth pisze:

"We frankońskiej idylli w Vorra nieznani sprawcy podpalili budynki, do których w przyszłym tygodniu mieli się wprowadzć uchodźcy, ubiegający się o azyl. Wymalowane na ścianie swastyki wskazują na sprawców z kół skrajnej prawicy. Czyżby miała się powtórzyć smutna historia sprzed lat? Nie może do tego dojść! Wszyscy ludzie, żyjący w tym kraju, korzystają z ochrony konstytucji. Ci, którzy sieją nienawiść i wzniecają uprzedzenia wobec uchodźców, muszą wreszcie zrozumieć, do czego to prowadzi. Kto nie odżegna się od przemocy, zasługuje na napiętnowanie".

"Landeszeitung" z Lüneburga zauważa:

"Jeśli pozwolimy samozwańczym krzyżowcom, uważającym się za powołanych do obrony Zachodu przed ofensywą islamu, na zdominowanie dyskusji publicznej w tej sprawie, nasz otwarty na świat i tolerancyjny kraj w ciągu zaledwie paru lat przekształci się w kraj, w którym nie będzie miejsca na jakiekolwiek cieplejsze uczucia wobec cudzoziemców. Doprawdy, był już najwyższy czas na to, żeby ministrowie spraw wewnętrznych krajów związkowych zwrócili uwagę na zagrożenie ze strony populistycznych szczurołapów. W przeciwnym razie poczują się bezkarnie i stworzą klimat społeczny, w którym podpalanie schronisk dla azylantów okaże się czynem chwalebnym".

Myśl tę rozwija "Nürnberger Zeitung":

"Podpalone schroniska i antycudzoziemskie hasła na ścianach domów to mane, tekel, fares, czyli ostatnie ostrzeżenie i przepowiednia zmian na gorsze. Ma to szczególne znaczenie w Niemczech, które były latami potępiane na świecie wskutek niezliczonych, hitlerowskich zbrodni, a które dziś cieszą się szacunkiem im sympatią. Możemy jednak utracić ten kapitał zaufania, jeśli takie czyny, jak podpalenie schroniska dla uchodźców w Vorra, zaczną się powtarzać.

"Südwest Presse" z Ulm zwraca uwagę, że:

"Także w naszym społeczeństwie utrzymują się, niewidoczne gołym okiem, podziały i granice. Wychodzą na światło dzienne w kontaktach z uchodźcami. Klimat społeczny się zaostrzył, powiedział szef MSW de Maiziére. Owszem. Z drugiej strony obserwujemy utrzymującą się bez zmian gotowość do niesienia im pomocy. Być może kluczem do obu postaw jest obawa. Obawa przed wciąż rosnącą liczbą obcokrajowców w naszym kraju. Nie da się jej uśmierzyć gładkimi sloganami i zapewnieniami, że to niczego nie zmienia. Nasi politycy muszą się zająć na serio tym problemem".

Tego samego zdania jest "Ludwigsburger Kreiszeitung":

"Tym pilniej potrzebne są propozycje rozwiązania problemów, które pojawiają się wtedy, kiedy społeczeństwo znajduje się w fazie głębokich przemian wskutek konfrontacji różnych kultur. Nasze partie, a dotyczy to nie tylko chadeckich CDU i CSU, nie mają w tej sprawie wiele do zaproponowania. Trudno się zatem dziwić, że w tej sytuacji dochodzą do głosu takie prymitywne ruchy, rzekomo społeczne, jak Pegida (skrót nazwy: Patriotyczni Europejczycy Przeciwko Islamizacji Zachodu, red.), i że głoszone przez nie hasła, nawołujące do wrogości wobec obcych, znajdują posłuch i zyskują na znaczeniu".

opr.: Andrzej Pawlak