Niemiecka prasa: Patriotyzm Bartoszewskiego był wymagający i zaczepny | Prasa | DW | 27.04.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: Patriotyzm Bartoszewskiego był wymagający i zaczepny

Niemiecka prasa pisze szeroko o szczególnych zasługach Władysława Bartoszewskiego dla pojednania Polaków z Niemcami.

Polen Merkel mit dem früheren polnischen Außenminister Wladyslaw Bartoszewski und Premierministerin Ewa Kopacz

Władysław Bartoszewski był jednym z architektów polsko-niemieckiego pojednania. Obok Ewy Kopacz i Angeli Merkel (p)

"Frankfurter Allgemeine Zeitung" (FAZ), przypominając niemieckim czytelnikom biografię Władysława Bartoszewskiego, pisze: "W krwawych dziejach Polski XX wieku stał on zawsze po stronie, która oddawała albo swoją wolność, albo życie, bo albo niemieccy okupanci, rosyjscy komuniści, albo polscy oportuniści niszczyli jego ojczyznę albo chcieli ją przynajmniej ujarzmić".

Wyliczając represje, jakich doświadczył Władysław Bartoszewski (Auschwitz, więzienie w czasach stalinowskich, internowanie) gazeta pisze:

"Pomimo to w Polsce częstokroć powątpiewano w jego umiłowanie ojczyzny. Nie wszyscy Polacy kochali tego człowieka; przede wszystkim ci z obozu narodowo-katolickiego uważali go za zdrajcę. Powód był prosty: patriotyzm Bartoszewskiego był czymś więcej niż tylko sumą awersji wobec prawdziwych i rzekomych wrogów ojczyzny. Chyba największym jego osiągnięciem było to, że polski patriotyzm potrafił połączyć z pojednaniem i przyjaźnią z narodami, które w kręgach nacjonalistów uważane były za przeciwników: z Niemcami i Żydami".

FAZ wyjaśnia dalej, że tam, gdzie chodziło o Niemcy, Bartoszewski należał do tych antykomunistycznych dysydentów, którzy wcześnie pojęli, że 'niemieckie zagrożenie' po wojnie było dla Związku Radzieckiego centralnym argumentem dla narzucenia Polsce swojego reżimu. Z tego względu pojednanie z Polską było dla niego elementem polskiej racji stanu.

W dialogu z Niemcami i Żydami Bartoszewski przekroczył kilka linii oznaczających dla dyletantów wśród polskich patriotów granicę zdrady. W obydwu tych przypadkach zrozumiał on jednak, że pojednanie wymaga przyznania się do własnej winy; to znaczy, że polski patriota może zarzucać Niemcom ich zbrodnie, ale sam też musi zbadać, kiedy sam zawiódł.

Redakcja poleca

Bartoszewski dokonał tego w spektakularny sposób w 1995 r., kiedy jako polski minister spraw zagranicznych przyznał się na forum Bundestagu do polskiej odpowiedzialności za wypędzenia milionów Niemców po zakończeniu II wojny światowej. (...)

Jego późniejsza, nie zawsze w pełni uzasadniona złość na Erikę Steinbach, przewodniczącą Związku Wypędzonych, była w obliczu tego stwierdzenia tylko epizodem".

Patriotyzm Bartoszewskiego był "wymagający i zaczepny", podkreśla FAZ.

"Łączył go z jego narodem i jednocześnie otwierał go na te narody, z którymi losy Polski były tak potwornie splecione w XX wieku: z Niemcami, którzy w jego kraju dopuścili się Holokaustu i z Żydami, którzy na oczach Polaków stali się jego ofiarą.

W Polsce niektórzy nienawidzili go za to dzieło otwarcia Polski, ale jego kurs stał się głównym nurtem polityki".

"Nie dawał spokoju do ostatnich chwil", pisze frankfurcka gazeta. "'Największym wrogiem Polaków są oni sami', powiedział w jednym z ostatnich wywiadów. ' I wie pan, czego się najbardziej boję? Tego, że my Polacy, znowu wszystko zepsujemy".

"Sueddeutsche Zeitung" zaznacza, że Władysław Bartoszewski stał się historyczno-moralną instancją - nie tylko w swoim kraju. Na początku września 2014 roku ostrzegał Francję i Niemcy w apelu "Od Gdańska do Doniecka" przed appeasementem "agresywnego rosyjskiego państwa" po aneksji Krymu przez Rosję.

"Za najważniejsze w swoim życiu określił pod koniec br. w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" przy okazji swych 93. urodzin, że może pisać książki, których nie musi przedkładać żadnemu cenzorowi".

opr. Małgorzata Matzke