Niemiecka prasa: Partie w ogóle nie pojęły, co robiły źle | Prasa | DW | 27.09.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: Partie w ogóle nie pojęły, co robiły źle

Niemiecka prasa przygląda się krajobrazowi po wyborczej bitwie, dziwiąc się, dlaczego politycy po porażkach tak mało pojęli.

„Berliner Zeitung” pisze: ”Wyraźnie widać, że partie chadeckie potrzebują więcej konserwatyzmu. CDU i CSU muszą na nowo zdefiniować swoją prawą flankę, wyznaczając także jej granice i ustalając, do jakich «ludzi o orientacji nacjonalistycznej» chcą dotrzeć, a do jakich już nie. Jak widać, w części partii i jej elektoratu jest tęsknota za czymś, co można określić większym konserwatyzmem, ale co nie ma konkretnego spełnienia. Dla dokonania takiej autorefleksji siostrzane partie chadeckie powinny zarzucić wielkie hasła i megalomanię. Jeżeli obie strony będą upierać się przy swoim, ryzykują utratę swojego znaczenia jako partie mas”.

„Handelsblatt” z Duesseldorfu pyta: „Czy CDU w ogóle jeszcze wie, co się dzieje w kraju? Po niedzielnym dramacie wyborczym, rządząca od 12 lat kanclerz, oświadcza, że nie ma zamiaru wiele analizować, tylko chce patrzeć do przodu i rozwiązywać problemy ludzi. Dlaczego dopiero teraz? Po tym jak AfD stała się nie tylko trzecią siłą w Bundestagu, ale także pierwszą siłą w Saksonii, dotykającą do żywego partię CSU, od lat niepodzielnie rządząca w Bawarii? CDU i CSU szybko muszą ustalić, jaki chcą obrać kurs i bronić go i forsować w ewentualnych rozmowach koalicyjnych. Merkel nie jest w tym mocna. W jej rękach, jak zaznaczyła, leży jasne zlecenie utworzenia rządu, co implikuje wiele ustępstw. Lecz dla CSU skończył się czas kompromisów. Jej szef Seehofer musi wykazać się w Bawarii sukcesami. Jeżeli Merkel nie ruszy się z miejsca, wtedy inni się ruszą, a wraz z nimi Seehofer”.

„Muenchner Merkur” podkreśla, że „CDU coraz bardziej ryzykuje, że będzie służyć tylko jednemu celowi: utrzymaniu władzy swojej kanclerz. Inaczej nie można wytłumaczyć tego, w jaki sposób partia zignorowała mierny wynik wyborczy i po części dramatyczne konflikty we wschodnich Niemczech. Kiedy Merkel w poniedziałek przed gremiami partyjnymi wyrzekła swoje sakramentalne ‘tak trzymamy dalej', nikt nie oponował. Otwarta krytyka szefowej zdaje się być w CDU nie na miejscu. Ale pod powierzchnią wrze. Szef klubu poselskiego Volker Kauder przejął rolę odgromnika, skupiając na sobie całe niezadowolenie”.

„Frankfurter Allgemeine Zeitung” podkreśla, że „Wszystkie partie w kampanii wyborczej uległy pokusie określania AfD mianem „hańby”, partii „nazistów” czy „rasistów”. Być może miało to pożądane działanie w określonym kierunku i odstraszało od głosowania na AfD. Ale potwierdziło także stereotyp, że protest nadchodzący ‘z prawa' wolno traktować tak, jakby pochodził od trędowatych. Tyle, że przynajmniej we wschodnich Niemczech przyniosło to zupełnie inny efekt niż zamierzony. Wielu prawicowców, którzy do tej pory głosowali na Lewicę (!), CDU albo nie głosowali wcale, powiedziało ‘to teraz im pokażemy!'. Dlatego AfD jest nie tylko partią frustratów, ale także tych, których się zawsze strofowało”.

„Aachener Zeitung” ocenia: „W pierwszych dniach po wyborach, katastrofalnych dla chadeków i SPD, wcale nie ma się wrażenia, że partie te naprawdę zrozumiały swoje błędy. Kiedy szefowa CDU Angela Merkel oświadcza, że jej partia w kampanii wyborczej nie popełniła żadnych błędów, trzeba pozwolić jej dalej śnić i wierzyć w uzdrawiającą siłę koalicji jamajskiej. Natomiast to, że teraz występy szefa SPD i jego towarzyszy spod znaku 20 procent przypominają werbalne prężenie muskułów, jest dość żałosnym spektaklem po tak historycznym fiasku socjaldemokratów. FDP, Zieloni i CSU zaczynają natomiast wysuwać żądania pod adresem koalicji jeszcze zanim w ogóle usiedli do pierwszych rozmów. Serdeczne gratulacje! Tak wygląda odnowa w wydaniu berlińskim.”

 

Opr.: Małgorzata Matzke