Niemiecka prasa: państwo musi znowu stać się silniejsze | Prasa | DW | 23.12.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: państwo musi znowu stać się silniejsze

Komentatorzy piątkowych (23.12.16) wydań gazet włączają się do dyskusji nt. przyczyn i skutków błędów popełnionych w przypadku domniemanego zamachowcy z Berlina.

Fahndungsfoto Anis Amri (picture-alliance/dpa/Bundeskriminalamt)

Poszukiwany listem gończym Anis Amri, domniemany sprawca zamachu w Berlinie, znany był organom ścigania w Europie

Stołeczny „Die Welt" zauważa, że dewiza „Law and Order"  jest "konstytutywnym elementem liberalnych demokracji. Radykalne forsowanie przez nie prawa, bez względu na osobę, jej pochodzenie i status socjalny, jest ich zdobyczą. Tylko wówczas, gdy państwo przestrzega reguł współżycia zgodnie z konstytucją, ludzie mogą żyć w wolności. Zaufanie do takiego państwa prawa jest fundamentem wolności. Przypadek Anisa A. do głębi wstrząsa tym zaufaniem. To nie siła populistów zagraża państwu prawa. Zagraża mu słabość państwa prawa w Niemczech i w Europie, odsłaniającego się populistom i stwarzającego im tak łatwą okazję do zadania ciosu”.

Zdaniem wychodzącego również w Berlinie dziennika „Der Tagesspiegel” „900 tys. uchodźców to jedno, potencjalni przestępcy lub tacy, którzy już się nimi stali, to drugie. Teraz chodzi o tych drugich. Jeżeli ktoś przybywa bez dokumentów, w niepozostawiający wątpliwości sposób można go zidentyfikować za pomocą DNA. Państwa Maghrebu muszą zostać zakwalifikowane do grona bezpiecznych krajów pochodzenia, żeby mogli być do nich odsyłani ludzie, którzy w myśl prawa międzynarodowego nie mają podstaw do uzyskania azylu. Ze względu na efektywne ściganie przestępstw we wszystkich krajach związkowych Niemiec na większych placach i ulicach musi mieć miejsce monitoring. Ale nic z tego nie robi z Niemiec państwa policyjnego. Obywatele zaakceptują każde z tych środków zaradczych, bo zwiększają ich bezpieczeństwo bez ograniczania ich wolności”.

Monachijska gazeta „Münchner Merkur" konstatuje:

„Niemcy i Europa stały się, jak się wydaje, krajem nieograniczonej wolności (podróżowania) dla przestępców i terrorystów takich jak domniemany berliński zamachowiec. Wobec szeregu przykładów pokazujących, że państwo zawiodło, choćby przy deportacjach czy ochronie granic, także służby bezpieczeństwa okazują się przeciążone. Ten stan zwielokrotnionej utraty kontroli musi ulec zmianie. Państwo musi znowu stać się silniejsze. Ale nie państwo opiekuńcze, które troskliwie daje i rozdziela, tylko państwo, które chroni, gwarantuje wewnętrzne i zewnętrzne bezpieczeństwo. Może się z tym wiązać takie czy inne surowe posunięcie, które zaboli nasze liberalne społeczeństwo. Ale nie ulega wątpliwości: bezpieczeństwo – i poczucie bezpieczeństwa – są podstawą wszystkiego, także naszej wolności i humanitaryzmu. Tylko ten, kto się nie boi, chętnie będzie pomagał innym”.

W dyskusję wokół tła zamachu w Berlinie włącza się też opiniotwórczy „Frankfurter Allgemeine Zeitung":

„Większość migrantów, którzy po otwarciu granic w 2015 roku przyjechali do Niemiec, nie ma nic wspólnego z takimi sprawcami i czynami, od których uciekali. Ale przybyły nie tylko świętoszki. Przybyli też naznaczeni wojną i przemocą mężczyźni, przestępcy i w większy lub mniejszy sposób związani z islamską międzynarodówką terrorystyczną muzułmanie, którzy mogą zostać zradykalizowani i zrekrutowani dla dżihadu. (...) Islamski terroryzm nie oszczędza Niemiec. Także tutaj za każdą cenę będzie się posługiwał środkami i ludźmi, do których może dotrzeć. Niemiecka demokracja musi pokazać w obliczu terroryzmu swoją zdolność do obrony. Czasy, kiedy partie mogły się koncentrować na obronie starych dogmatów w rodzaju «damy radę», minęły”.

opr. Elżbieta Stasik