Niemiecka prasa o zakazie sprowadzania rodzin uchodźców: to niechrześcijańskie | Prasa | DW | 01.09.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa o zakazie sprowadzania rodzin uchodźców: to niechrześcijańskie

Niemieckie gazety komentują w piątek (1.09.17) m. in. wypowiedź szefa niemieckiego MSW nt. łączenia rodzin uchodźców.

Deutschland Thomas de Maizière (picture-alliance/dpa/M. Kappeler)

Thomas de Maizière

Minister spraw wewnętrznych Niemiec, Lothar de Maiziere, opowiedział się wywiadzie prasowym za przedłużeniem zakazu sprowadzania rodzin przez uchodźców objętych tak zwaną ochroną subsydiarną.

Zdaniem komentatora dziennika "Sueddeutsche Zeitung" w swoim programie wyborczym CDU i CSU "przypominają o szczególnej ochronie konstytucyjnej dla rodziny i obiecują, że będą się więcej angażować na jej rzecz – niezależnie od pochodzenia i sytuacji życiowej rodziców. To, co brzmi tak ludzko i chrześcijańsko, jest w rzeczywistości jednym wielkim oszustwem. Minister spraw wewnętrznych Thomas de Maiziere pośrednio to przyznał. Bierze on jednak pod uwagę pochodzenie, gdy opowiada się za tym, by zabronić wielu uchodźcom sprowadzania rodzin. Postulat de Maiziere'a jest nie tylko niechrześcijański, jest też niezgodny z konstytucją i z własnym programem wyborczym. Jest to też niemądre. Jeśli życzenie ministra się spełni, to zdecydowanie zagrozi to temu, co chce osiągnąć kanclerz - integracji".

Podobnie widzi to komentator dziennika "Frankfurter Rundschau": "Lęki wielu Niemców opierają się na zmanipulowanych i obalonych danych, według których na każdego uchodźcę przypada czterech czekających członków rodziny. To wszystko pokazuje, że Europa potrzebuje legalnych możliwości imigracji, a przede wszystkim powinna sprawiedliwie rozdzielać osoby starające się o azyl. Ponieważ CDU i CSU obawiają się, że stracą swoich zwolenników na rzecz AfD, od dawna wprowadziły przepis, że tylko politycznie prześladowani mają prawo do sprowadzenia swoich rodzin. Nie obejmuje to uchodźców wojennych, a Syryjczycy podpadają pod tę ostatnią kategorię. Dlatego kanclerz świadomie nie obiecuje że pod tym względem się coś zmieni. Także jej minister spraw wewnętrznych z CDU stawia sprawę jasno, że Niemcy nie muszą obawiać się sprowadzania kobiet i dzieci. To tchórzostwo i wstyd".

Regionalny dziennik "Leipziger Volkszeitung" uważa, że kalkulacja ministra spraw wewnętrznych jest jasna – prawicowi populiści mogą darować sobie kampanię przeciwko łączeniu rodzin. Miasta i gminy mogą schować do szuflad plany na taką ewentualność. Za uspokojenie tej debaty Niemcy zapłacą przynajmniej pod względem moralnym wysoką cenę – owym mężczyznom, których kiedyś wspaniałomyślnie tu powitano, wysyła się teraz przesłanie – w Niemczech nie macie żadnej przyszłości. To nie jest już lekka korekta kursu, jak chętnie przedstawia to niemiecki rząd. To jest zwrot o 180 stopni".

opr. Bartosz Dudek