Niemiecka prasa o wygranej Trumpa: rewolta maluczkich przeciw wyniosłym elitom | Prasa | DW | 11.11.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa o wygranej Trumpa: rewolta maluczkich przeciw wyniosłym elitom

Niemieckie gazety zastanawiają się nad następstwami wyborów w USA dla Niemiec i Europy.

Jak zauważa stołeczna "Die Welt": "To, co właśnie wydarzyło się w USA, Europę dopiero czeka. A czeka ją rewolta maluczkich przeciwko wyniosłym elitom, które urządziły sobie wygodne gniazdko w bańce mydlanej z przywilejów, ale i uprzedzeń. Elity te zawsze apelowały do milczącej większości o przerwanie milczenia, o podjęcie działań i aktywności. A teraz, kiedy amerykańska milcząca większość zrobiła użytek z jej najważniejszego prawa i zagłosowała przeciwko elitom, to im się też nie podoba. To wcale nie jest koniec demokracji, tylko początek końca epoki traktowania przez te elity dorosłych niczym naiwnych dzieciaków".

Berliński "Der Tagespiegel" pisze, że polityka zagraniczna Donalda Trumpa "będzie dużo bardziej izolacjonistyczna niż jego poprzednika. Trump zapowiada powrót do tradycyjnych wartości amerykańskich, chce przywrócić Ameryce jej dawną potęgę, także militarną, służącą jednak teraz głównie jako instrument do jej obrony i przeforsowania amerykańskich interesów, a nie ochrony europejskich sojuszników USA. Nadszedł zatem czas, żeby Europejczycy zaczęli inwestować w swoje bezpieczeństwo oraz politykę obronną. Nikt za nich tego nie zrobi. Europa musi podjąć próbę stanięcia na nogach o własnych siłach".

Zdaniem "Landeszeitung" z Lüneburga: "Kiedy na Kremlu strzelają korki krymskiego szampana, a w Zakazanym Mieście wznosi się toast za toastem winem ryżowym, Europejczycy mają na ogół skwaszone miny. Podczas kampanii wyborczej Donald Trump unikał raczej spraw dotyczących polityki zagranicznej, ale teraz wiadomo już, że jej mottem będzie America First. A to oznacza nawrót do tendencji izolacjonistycznych w duchu prezydenta Jacksona".

"Kölner Stadt-Anzeiger" twierdzi, że: "W niepewnych czasach silnych zawirowań politycznych Niemcy jawią się w oczach zagranicznych obserwatorów jako oaza stabilności, a kanclerz Merkel pełni rolę gwaranta przewidywalności, solidności i wartości demokratycznych. To jasne, że kiedy USA odwracają się od roli światowego policjanta spada na nią zadanie zaprezentowania się jako mąż, a raczej dama stanu, która w razie konieczności potrafi sprzeciwić się nowej administracji USA. Ale to oznacza też, że Merkel musi wyjaśnić obywatelom RFN, z czym wiąże się odgrywanie przez Niemcy większej roli w świecie. Między innymi oznacza to wzrost wydatków na zbrojenia i jeszcze więcej misji zagranicznych Bundeswehry".

Tego samego zdania jest "Westdeutsche Allgemeine Zeitung" z Essen: "Niemcy będą musiały przejąć jeszcze więcej odpowiedzialności za bieg spraw na arenie międzynarodowej. Muszą próbować, na ile to możliwe, wypłynąć na politykę USA i szukać porozumienia ze swymi sojusznikami z UE. Im bardziej USA będą skłaniać się ku izolacjonizmowi, tym ważniejsza będzie rola Niemiec jako gwaranta ładu i stabilności w zachodnim świecie".

opr. Andrzej Pawlak