Niemiecka prasa o wygranej partii Erdogana | Prasa | DW | 02.11.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa o wygranej partii Erdogana

Niemieckie media poświęcają w swoich poniedziałkowych komentarzach sporo uwagi wynikom wyborów w Turcji. Od Ankary bowiem zależy, czy Europie uda się wkrótce znaleźć wyjście z kryzysu uchodźczego.

"Stuttgarter Zeitung":

"Większość wyborców uwierzyła, że AKP może rządzić krajem. Nie świadczy to o tym, że nie zgadza się coś z wyborcami, lecz raczej z opozycją. Jest ona skłócona i najwyraźniej nie potrafiła zaproponować alternatywy do polityki silnej ręki, jaką reprezentuje Erdogan. Prokurdyjska HDP jest jeszcze mocno oddalona od tego, aby być turecką partią. Próbowała, ale powrót konfliktu kurdyjskiego zdegradował ją z powrotem do roli partii reprezentującej kurdyjskie interesy.

AKP była niegdyś partią atrakcyjną dla Kurdów. Również z tego niewiele dziś pozostało. Prezydent Erdogan doprowadził poprzez własną politykę do rozdziału w kraju. W tym momencie trudno stwierdzić, jak społeczeństwo ma się scalić. Dlatego na razie Erdogan pozostaje. Jest pierwszym prezydentem, który został wybrany przez naród uzyskując prawie 52 proc. głosów. Ten wynik uprawnia go do sięgnięcia po pełnię władzy. Wybory parlamentarne zostaną potem już odpowiednio przykrojone".

"Sueddeutsche Zeitung":

"W wymiarze międzynarodowym rząd AKP wywiódł Turcję w izolację. Zachód skłania się ku niej tylko dlatego, że dając schroneinie dwóm miliononom uchodźców kraj ten ma w ręku środek nacisku. Mimo tego większość wyborców AKP uwierzyła, że AKP może rządzić krajem.Nie oznacza to, że coś jest nie tak z wyborcami, tylko raczej z opozycją. Jest ona skłócona i nie potrafiła przedstawić żadnej alternatywy wobec propozycji Erdogana".

"Nuernberger Zeitung":

"Bez Turcji nie da się rozwiązać aktualnego kryzysu uchodźczego. To za sprawą Erdogana granice jego kraju zostały otwarte - nie tylko dla uchodźców wojennych z Syrii, ale również dla migrantów z Afganistanu, Pakistanu i Bangladeszu. I tylko Erdogan może te granice ponownie zamknąć. Takie przeczucie miała też właśnie Angela Merkel, która odwiedzając Erdogana dwa tygodnie temu, postawiła na właściwą kartę".

"Die Welt":

"Możnaby sobie życzyć, by Turcja była w miarę funkcjonującą demokracją. Wtedy - jak demokracie przystało - należałoby pogratulować islamsko-konserwatywnej AKP wygranych wyborów. Ale niestety nie jest to możliwe, bo w funkcjonującej demokracji prezydent kraju nie przekraczałby tak nagminnie swoich konstytucyjnych kompetencji. A większość mass mediów nie powtarzałyby potulnie propagandy rządzącej partii. W sprawnie funkcjonującej demokracji większość wyborców nie przyzwoliłaby na coś takiego. Dlatego trzeba raczej złożyć kondolencje z powodu czarnego dnia oświeconej części wyborców. Bo nic na to nie wskazuje, żeby turecka demokracja miała w przyszłości lepiej funkcjonować, a kraj znalazł drogę do pokoju i wolności".

opr. Róża Romaniec