Niemiecka prasa o wyborze Schulza: zwycięstwo na miarę socjalizmu | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 20.03.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa o wyborze Schulza: zwycięstwo na miarę socjalizmu

Głównym tematem poniedziałkowych (20.02.2017) komentarzy jest jednogłośny wybór Martina Schulza na nowego szefa SPD i kandydata na kanclerza.

Sächsische Zeitung" (Drezno) pisze: „Nowy szef SPD Martin Schulz – z wynikiem wyboru na miarę realnego socjalizmu – dokonał czegoś, co wydawało się właściwie niemożliwe. Pomogło mu to, że wielu wyborców z politycznego środka nie widzi w Angeli Merkel modelu przyszłości. Ci, którzy nie chcą być tylko administrowani, najwyraźniej są zmęczeni kanclerz i widzą w Schulzu rzeczywistą alternatywę dla Niemiec – inaczej niż choćby w przypadku jego poprzednika Gabriela. Schulzowi udało się nie tylko przejąć zmianę nastroju, jaką wywoła w partii wymiana na jej czele, ale jeszcze ją spotęgować. Nie jest to mało. Tak zwartej i gotowej do walki SPD dawno już nie było”.

Süddeutsche Zeitung" (Monachium") zauważa tylko: „Schulz sugeruje czas oczyszczenia i odwrotu od «wszystko po staremu!», swoją polityczną biografią obiecując jednak zarazem coś wręcz przeciwnego – że niewiele się zmieni. Schulz to Merkel minus romb (aluzja do gestu układania dłoni kanclerz przyp. red.) plus furora. Wystarczy to do zwycięstwa w wyborach?“.

„Wiemy przede wszystkim, przeciwko czemu jest Martin Schulz" – stwierdza dziennik „Darmstädter Echo" – „Przeciwko AfD i innym populistom, od Trumpa, poprzez Erdogana, po Le Pen – co przewidywalne, bo inni też są im przeciwni. Bardziej zagmatwana jest polityka wewnętrzna. 61-letni Schulz próbuje zyskać na wizerunku głównie krytykując Gerharda Schrödera i jego Agendę 2010. Tylko, że chodzi tu o socjalny populizm, który obiecuje jedno dobrodziejstwo po drugim, rachunkiem obarczając przyszłe pokolenia. Także to znamy aż nadto i chwilowo wiele wskazuje na to, że Schulz porusza się właśnie tym torem. Niemcy jednak, mimo niewątpliwych błędów, długo jeszcze nie są tak niesprawiedliwe i niesocjalne, żebyśmy bez namysłu mieli rzucać się w wir walki wyborczej według motta «bez względu na koszty Merkel musi odejść»”.

Zdaniem stołecznego „Die Welt": „Właściwe próby sił jeszcze czekają Schulza i partię. Co się stanie, jeżeli wyniki sondaży znowu spadną? W polityce podatkowej Schulz będzie musiał jeszcze puścić farbę; z napięciem można oczekiwać, czy zaoferuje coś średnio zarabiającym – i jak przyjmie to partia. Szum wokół Schulza i radość z notowań powyżej 30 proc. jeszcze łudzą nie mówiąc niczego o strategicznej próbie sił. Socjalno-liberalny rząd w Duesseldorfie (14 maja wybory do parlamentu Nadrenii Północnej-Westfalii – DW) wywróciłby do góry nogami krajobraz polityczny. Już teraz zasługą Martina Schulza jest to, że kampania wyborcza jest interesująca. Demokracja i Zachód żyją mianowicie z politycznej konkurencji".

Hamburger Abendblatt" podsumowuje: „Za czym opowiada się SPD? Także po nadzwyczajnym konwencie SPD, który historyczną aklamacją wyniósł Martina Schulza na szefa partii i kandydata na kanclerza, pytanie to pozostaje bez odpowiedzi. Oszołomieni własnym zmartwychwstaniem w notowaniach, tylko nieliczni interesują się odpowiedzią – partia przypomina teraz koncert życzeń, w których możliwe jest wiele”.

opr. Elżbieta Stasik