Niemiecka prasa o rosyjskich cyberatakach: ostrzeżenie przed wyborami do Bundestagu | Prasa | DW | 12.12.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa o rosyjskich cyberatakach: ostrzeżenie przed wyborami do Bundestagu

Niemieckie dzienniki komentują najnowsze doniesienia ws. rosyjskiego śladu w cyberatakach podczas wyborów w USA.

Dziennik „Sueddeutsche Zeitung” komentuje: „Egomanowi Trumpowi chodziło, jak zwykle, tylko o Trumpa. Jak niepokorny chłopak upierał się, że naprawdę całkiem samodzielnie wygrał wybory. Tak jakby było to przedmiotem debaty. Ani słowa o tym, że właśnie czołowe amerykańskie służby wywiadowcze stwierdziły prawdziwą rosyjską akcję sabotażową, która miała pomóc Trumpowi, ale przede wszystkim zaszkodzić Ameryce. Trump najwyraźniej jednak nie jest w stanie pojąć tej różnicy”.

Stołeczny „Tagesspiegel” uważa, że „zarządzenie prezydenta Obamy dotyczące zbadania wszystkich ewentualnych manipulacji, było spóźnione. Utajone wątpliwości, czy wszystko odbywa się zgodnie z prawem, podważają demokrację i może zniechęcić obywateli do korzystania z prawa do głosowania. Pomoże tu tylko publiczne wyjaśnienie. I być może korekta kursu. Stara dobra karta do głosowania jeszcze się nie przeżyła. A jeśli już komputery do głosowania, to bardzo proszę z lepszą ochroną przed hakerami. To, czego doświadczają teraz Stany Zjednoczone jest ostrzeżeniem przed wyborami do Bundestagu. Również Bundestag padł ofiarą hakerów. I w tym przypadku podejrzenie pada na Rosję. Tak samo zdobycz jest selektywnie publikowana na Wikileaks, na przykład dokumenty z pracy komisji śledczej w sprawie NSA”.

„Frankfurter Algemeine Zeitung" ocenia: „Jeszcze niedawno Snowden czczony był przez Hollywood jako swego rodzaju Robin Hood przejrzystości w walce z kierowaną przez Amerykanów światową zmową. Dziwne tylko, że nigdy nic nie było wiadomo o rosyjskich i chińskich programach cybernetycznego szpiegostwa. Wikileaks z kolei od dawna służy już nie tylko politycznemu wojeryzmowi (...) – wraz z rosyjskimi stacjami telewizyjnymi platforma ta jest od dawsza miejscem akcji cyfrowej wojny dezinformacyjnej wymierzonej przeciwko wolnym demokratycznym społeczeństwom Zachodu i ich instytucjom. Ich wrogowie siedzą nie tylko na Wschodzie. Jeszcze w lipcu kandydat na prezydenta Trump miał nadzieję, że Rosjanie znajdą wciąż brakujące e-maile Hillary Clinton.

opr. Katarzyna Domagała