Niemiecka prasa o relacjach Berlin-Ankara: Krytyczny punkt | Prasa | DW | 04.03.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa o relacjach Berlin-Ankara: Krytyczny punkt

Sobotnie wydania dzienników (04.03.2017) komentują napięte stosunki niemiecko-tureckie. To tylko "część negatywnej spirali, która jeszcze poważnie się rozkręci".

„Frankfurter Allgemeine Zeitung" pisze: „Co rusz Cavusoglu powtarza tę samą śpiewkę, kiedy w stosunkach niemiecko-tureckich pojawia się jakiś problem, kiedy ktoś w Niemczech nie uznaje woli rządu w Ankarze za jedenaste przykazanie. Niemcy nie chcą silnej Turcji; dlatego niemiecki rząd chce udaremnić wprowadzenie w Turcji systemu prezydenckiego; i tym bardziej tureccy przywódcy nie powinni robić kampanii wyborczej w Niemczech. Za pozwoleniem: to czysta bzdura, którą sobie wymyślił turecki szef dyplomacji. Jednak w tych niespokojnych czasach nacjonalistycznego furoru cieszy się ona powodzeniem, tym bardziej, że najwyraźniej wynik referendum, które ma cementować władzę Erdogana, stoi na ostrzu noża. Można zrozumieć, dlaczego partia prezydenta chce użyć Niemiec jako sceny w kampanii wyborczej.”

„Die Welt" pyta: „Czy niemieckie społeczeństwo ma tak mało pewności siebie, że drży, kiedy członek tureckiego rządu przemawia w Niemczech do Turków? Czy jest ono tak impulsywne, że w patosie oburzenia chce ograniczyć wolność słowa, bo rozbrzemiewa ono po turecku? Wolność może zostać ograniczona tylko wtedy, gdy jest nadużywana do wzywania do przemocy. Nigdy inaczej. Jeśli zostanie udzielona tureckim ministrom, po obydwu stronach może zagościć spokój, w myśl zasady: Turcja jest co najmniej tak samo na nas zdana, jak my na nią.”

„Jak postępować z ludźmi, którzy prześladują u siebie dziennikarzy i powołują się na wolność wypowiedzi? Po pierwsze: trzeba zachować zimną krew i kompas praworządności. Po drugie nie wykazywać zrozumienia dla wściekłych reakcji, ale jednak spróbować zrozumieć ich tło. Do wystąpień tureckich polityków prezydent Gauck postawił właściwe pytanie: «Czy my, demokrytyczne centrum, jesteśmy tak słabi, że ... musimy zapobiec ich publicznym wypowiedziom?» Nie, oby nie. Dlatego: głośny sprzeciw – tak. Odmowa serdecznego powitania – tak. Ale zakaz, nawet jeśli byłby możliwy – nie” – uważa „Frankfurter Rundschau"

„Mannheimer Morgen" pisze: „Stosunki niemiecko-tureckie osiągnęły krytyczny punkt. Nie trzeba być prorokiem, by przepowiedzieć, że wydarzenia ostatnich dni są tylko częścią negatywnej spirali, która jeszcze poważnie się rozkręci, kiedy spotkanie szefów dyplomacji 8 marca nie przyniesie porozumienia. W obliczu zaostrzonych frontów nie byłoby to cudem. Mówiąc słowami Samuela P. Huntingtona i jego tezy o «zderzeniu cywilizacji», zderzają się tutaj coraz bardziej przeciwstawne formy racji stanu.”

opr. Katarzyna Domagała