Niemiecka prasa o referendum w Holandii: „Wygrana Kremla″ | Prasa | DW | 08.04.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa o referendum w Holandii: „Wygrana Kremla"

Niemiecka prasa komentuje wynik holenderskiegpo referendum ws. układu stowarzyszeniowego z Ukrainą, który interpretowany jest jako policzek dla całej UE.

„Volksstimme” z Magdeburga pisze: „Gwarancja pokoju i większego dobrobytu to była przysięga założycieli Unii Europejskiej. Gdyby to miało być miarodajne, holenderskie NIE wobec układu stowarzyszeniowego z Ukrainą nie jest żadną niespodzianką. Ściślejsze relacje z krajem wyniszczonym korupcją i wojną i mgliście obiecującym reformy, nie przyniosą żadnych korzyści. To dostarcza argumentów populistom, tym bardziej, że w grę wchodzi jeszcze narodowa trauma: w lipcu 2014 nad Ukrainą został zestrzelony malezyjski samolot ze 193 Holendrami na pokładzie i katastrofa ta do dziś nie została wyjaśniona. Europejscy stratedzy polityczni mogą rozwijać dowolne, długofalowe cele, ale obywateli UE w niespokojnych czasach bardziej interesuje to, co jest dziś i jutro, a nie jakieś odległe pojutrze. Uchodźcy, gospodarka, finanse to kryzysy, których rozwiązania oczekuje się od Unii Europejskiej. Jeżeli nic się nie wydarzy, Bruksela okaże się być zbędna”.

„Suedwest-Presse” z Ulm zaznacza, że: "Unijne instytucje mają teraz dylemat, niezależnie od tego, jakie konsekwencje Holendrzy sami wyciągną z tego referendum. Jeżeli pominą to wotum, będzie im się zarzucać ignorancję i arogancję. A to tylko spotęgowałoby nieufność w społeczeństwie. Jeżeli uwzględnią wszystkie zastrzeżenia, trzeba by od nowa sformułować już wynegocjowany układ. Oczywiście, że można też układ stowarzyszeniowy całkiem odłożyć ad acta. Ale w ten sposób narodziłoby się podejrzenie, że UE jest podatna na szantaż. Inne małe grupy interesów mogłyby wtedy próbować uprawiać wielką politykę na drodze plebiscytów. Wspólna europejska polityka byłaby wtedy nie do przeforsowania”.

„Straubinger Tagblatt / Landshuter Zeitung” uważa, że: „Lista bolesnych spraw jest długa: uchodźcy, terror, niekończący się kryzys w Grecji. Właściwie nie trzeba byłoby tego całego holenderskiego wotum nieufności, żeby Wspólnota mogła zobaczyć swoje lustrzane odbicie. Tym bardziej sążnisty jest teraz ten policzek. Obywatele jednego z państw członkowskich skorzystali z pierwszej nadarzającej się okazji, by jasno powiedzieć Unii Europejskiej: Jest źle”.

„Berliner Zeitung” zaznacza, że: „Prawicowy populista Geert Wilders teraz triumfuje, choć sam niewiele się do tego przyczynił. Wilders już od dawna dla wielu należy do establishmentu. Prawicowi publicyści blogu Geen Stijl zabiegali o to wotum, ale Nowa Prawica nie ma zamiaru teraz maszerować przez instytucje. Korzysta bowiem już od dawna z innych dróg: zajmując przestrzeń pozaparlamentarną. Wynik referendum na swoje konto musi zapisać także holenderski rząd i liberalny premier Mark Rutte. Długo przypatrywał się on debacie na temat układu stowarzyszeniowego z Ukrainą. Była to słaba gra i teraz jest karany za zwlekanie”.

Berliński „Tagesspiegel” pisze, że: „Wygranym holenderskiego referendum są prawicowi populiści w całej Unii Europejskiej i elita Kremla. Przegranymi jest Ukraina - i Europa. Wotum wyraźnie ukazuje, że Kremlowi opłaca się stawiać na prawicowców w Europie, aby rozsadzić ją od środka. Władimira Putina i Geerta Wildersa jednoczy to, że negują UE i przede wszystkim wartości, na których opiera się Wspólnota. Jeżeli obywatele Europy nie obudzą się wreszcie ze swojej obojętności, już wkrótce niewiele pozostanie z europejskiej idei”.

opr.: Małgorzata Matzke