Niemiecka prasa o protestach KOD: Setki tysięcy Polaków dało sygnał | Echa polskie | DW | 09.05.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Echa polskie

Niemiecka prasa o protestach KOD: Setki tysięcy Polaków dało sygnał

W komentarzach na temat masowych protestów w Polsce niemiecka prasa podkreśla proeuropejski charakter demonstracji i uważa, że "setki tysięcy Polaków zasługuje na odpowiedź UE".

„Podzielona Polska” – pod takim tytułem komentuje weekendowe protesty konserwatywna „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ). Demonstracja w Warszawie w ubiegły weekend to dla dziennika „wynik niesamowitego wyczynu Jarosława Kaczyńskiego i jego partii”, którym powiodła się „negatywna mobilizacja”. „Działania PiS skierowane przeciwko organom sprawiedliwości i retoryka nienawiści wobec politycznych przeciwników tak rażą znaczną część Polaków, że są oni gotowi odpowiedzieć na wezwanie opozycji, która poza drobnymi sprzeczkami ma niewiele do zaoferowania” – pisze FAZ. Zauważa, że stan opozycji to jeden z powodów, dla których partia Kaczyńskiego wygrałaby ponownie, gdyby teraz odbyły się wybory. Dziennik przypomina, że PiS zabiera się właśnie za spełnianie obietnic socjalnych: „te z kolei mogą już wkrótce spustoszyć budżet, ale będą prawdziwą ulgą dla licznej grupy, która nie należy do zwycięzców ostatnich 25 lat”. „To co obserwujemy teraz w Polsce, nie jest buntem społeczeństwa przeciwko rządowi, ale cynicznie pogłębianym przez Kaczyńskiego podziałem społeczeństwa” – konstatuje FAZ.

Sygnał dla Europy

Opiniotwórcza „Sueddeutsche Zeitung“ (SZ) podkreśla proeuropejski charakter protestów oraz fakt, że chodzi o jedną z „największych od czasu upadku komunizmu w Polsce“ demonstracji. Protestujący „zasygnalizowali rządowi, że jego władza musi mieć tam granice, gdzie niszczy on demokrację i państwo prawa” – pisze SZ, dodając, że demonstracja była jednocześnie sygnałem dla Europy. Warszawski korespondent dziennika zauważa, że w dobie kryzysu europejskiego takie „masowe powiewanie flagą z dwunastoma gwiazdkami” nie jest oczywiste. Tymczasem protestujący w Warszawie „dali jasno do zrozumienia, że nie pozwolą odebrać sobie jednego ze swoich największych osiągnięć: bycia obywatelami Europy” – uważa SZ. Jej zdaniem demonstranci krzyżują PiS-owski „plan reinterpretacji ataku na trójpodział władzy jako sprawy wewnątrzpolitycznej”. „To właśnie z tego powodu nią nie jest, bo chodzi zarówno o losy Polski, jak i Europy. Unia Europejska jest albo wspólnotą demokracji i państw prawa albo niczym” – czytamy na łamach dziennika. „Tym Komisja Europejska będzie się musiała kierować w sporze z polskim rządem” – pisze SZ. Na końcu zauważa, że prawdopodobnie dlatego, aby nie prowokować Kaczyńskiego, wiceprzewodniczący KE Frans Timmermans nie przyjął zaproszenia na warszawski wiec. „Sama powściągliwość jednak nie wystarczy. Setki tysięcy Polaków dało sygnał. Zasługują na odpowiedź” – kończy SZ.

Bycie przeciwko PiS nie wystarczy

Z kolei lewicowy dziennik „Die Tageszeitung” (taz) zauważa, że lider PiS nie liczył się najprawdopodobniej z coraz większą częścią społeczeństwa. „Chciał tak po prostu porządzić, likwidując w trybie natychmiastowym państwo prawa, wartości demokratyczne i podział władzy? Nic z tego!” – pisze taz.


Dziennik zauważa, że inaczej niż na Węgrzech, gdzie co najwyżej młodzi ludzie odpowiedzieli na autorytarny kurs Viktora Orbána opuszczeniem kraju, prawie ćwierć miliona Polaków w Warszawie „imponująco” dało do zrozumienia, że nie będą przyglądać się, jak „despotyczny rząd kieruje Polskę na skraj Europy”. „Obawy te są uzasadnione” – zauważa taz, wymieniając szereg nowych ustaw: od Trybunału Konstytucyjnego począwszy, poprzez ustawę medialną, aż po przepisy ws. policji. „W minionym tygodniu przekonała się o tym również utworzona przez poprzedni rząd rada ds. walki z rasizmem i ksenofobią“ – pisze dziennik. „I to w kraju, w którym rząd w kwestii uchodźców świadomie podsyca resentymenty i obawy obywateli, a liczba przestępstw o podłożu ksenofobicznym drastycznie wzrosła” – komentuje taz, dodajac że ekipa Kaczyńskiego „zawsze była obojętna na krytykę Unii Europejskiej i Rady Europy”.

Na końcu dziennik stawia pytanie, na ile trwałe jest związanie tak różniących się między sobą sił opozycyjnych. „Bycie przeciwko PiS nie wystarczy” – ostrzega dziennik, mając na myśli przede wszystkim partie lewicy, którym od lat nie udaje się przeformować i stanąć na nogi.

Potrzebne demonstracje

„Kaczyński czuje się pewnie” – komentuje stołeczny dziennik „Der Tagesspiegel” (TS). Mimo protestów Kaczyński i PiS pozostają uparci, „tak jakby nuda w słoneczne sobotnie popołudnie zmobilizowała dziesiątki tysięcy obywateli”. Tymczasem w kampanii wyborczej PiS była mowa o „poważnym traktowaniu praw obywatelskich”. Zamiast tego realizowane są „ekstrawaganckie obietnice wyborcze” – zauważa TS. Przy pomocy 500 złotych na dziecko „można przywiązać do siebie apolitycznych do tej pory wyborców”, w przyszłym roku ma zostać cofnięte podniesienie wieku emerytalnego. „Kolejne wybory dopiero w 2018. Do tego czasu potrzebne są masowe demonstracje przeciwko tak zwanym ‘poprawkom' ustawy wyborczej” – konstatuje TS.

Nie tylko w Warszawie

Dla regionalnego dziennika z Duesseldorfu „Rheinische Post“ (RP) protesty były „fascynującym sygnałem“ proeuropejskim. „Gdzie w Europie byłoby coś takiego możliwe?” – pyta dziennik. „Na pewno nie w Londynie, (...) może w Paryżu, raczej nie w Berlinie czy Rzymie” – wylicza RP. Wyrazem ducha czasu był niedawno wynik wyborów w Austrii, gdzie faworytem na stanowisko prezydenta jest kandydat skrajnej prawicy. Z Polski mimo wszystko dochodzi „wyraźny sygnał nadziei” – komentuje dziennik. „Setki tysięcy zwłaszcza młodych ludzi demonstruje, iż Unia Europejska, a zwłaszcza idea europejska leżą im na sercu” – pisze RP i kończy stwierdzeniem, że pragnieniem zdeklarowanego Europejczyka jest, by zdeklarowani Europejczycy zademonstrowali swoje stanowisko również w innych miejscach Europy.

oprac. Katarzyna Domagała