Niemiecka prasa o pograniczu: kradną, co się da spieniężyć | Echa polskie | DW | 03.02.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Echa polskie

Niemiecka prasa o pograniczu: kradną, co się da spieniężyć

Bandy złodziei operujące po obu stronach polsko-niemieckiej granicy są coraz bardziej wszechstronne. Policja nie nadąża.

Portal „Maerkische OnlineZeitung” zajmuje się wciąż aktualnym tematem przestępczości na polsko-niemieckim pograniczu.

Autor artykułu podkreśla, że tak agresywnie jak w czwartek (2.02.2017) we Frankfurcie nad Odrą rzadko kiedy postępują sprawcy: wczesnym rankiem złodzieje ukradli kobiecie samochód, kiedy ta skrobała zamarznięte szyby. Inny przykład: poniedziałkowej nocy w Ośnie Lubuskim przestępcy wysadzili w powietrze bankomat. Pięć podobnych czynów odnotowano już w ubiegłych miesiącach w innych miejscowościach polskiego pogranicza. Nie jest to co prawda tak dużo jak w Brandenburgii, gdzie w ubiegłym roku miało miejsce 27 wysadzeń bankomatów, ale policja przypuszcza, że ma wciąż do czynienia z tymi samymi sprawcami. 

Podobnie sprawa ma się z kradzieżami samochodów. Miasta położone przy granicy, takie jak Słubice, Gorzów czy Zielona Góra, gdzie w ubiegłym roku skradziono odpowiednio 27, 103 i 129 samochodów, dotknięte są problemem przestępczości o wiele bardziej niż podobne miasta w głębi kraju. W Żaganiu liczba kradzieży samochodów wzrosła w ciągu roku z 30 do 49.

„Dla band granica w ogóle nie odgrywa żadnej roli”, jak cytuje autor artykułu Petera Sostarica kierującego wydziałem zwalczania przestępczości transgranicznej w prokuraturze we Frankfurcie nad Odrą. Prokurator Sostaric jest także członkiem polsko-niemieckiej grupy dochodzeniowej, którą utworzono w ubiegłym roku dla zwalczania band kradnących samochody.

Znowu więcej kradzieży

Pomimo tej kooperacji w brandenburskich gminach położonych wzdłuż Odry i Nysy w ubiegłym roku po raz pierwszy liczba kradzieży samochodów znów wzrosła. Tylko w pierwszych 10 miesiącach 2016 roku między Schwedt, Frankfurtem i Guben skradziono 348 pojazdów. Kiedy niemieccy i polscy policjanci czy służby graniczne tworzą wspólne patrole, co ze względu na braki personalne w obydwu krajach jest dużo rzadsze niż przewidywano w międzypaństwowym porozumieniu, funkcjonariusze prawie zawsze trafiają na przestępców.

W ubiegłym tygodniu w pobliżu przejścia w Świecku zatrzymano trzech Polaków. którzy przerzucali przez granicę kradzione auta. Kiedy policja zadzwoniła do właściciela audi w Berlinie, on nawet jeszcze się nie zorientował, że skradziono mu samochód – opowiadała rzeczniczka polskich władz granicznych Irena Skuliniec.

Wszystko, co da się spieniężyć

W przypadku kradzieży samochodów w Brandenburgii w ubiegłym roku stwierdzono że jedna trzecia podejrzanych sprawców pochodzi z Polski, w przypadku paneli solarnych było to nawet dwie trzecie sprawców. Policja przyznaje jednak, że wykrywany jest najwyżej co czwarty przypadek kradzieży samochodów.

Szef władz policyjnych Brandenburgii Hans-Juergen Moerke przyznał co prawda niedawno na spotkaniu w Gorzowie, że we współpracy z polskimi policjantami poczyniono duże postępy, ale jeszcze długo nie można mówić o zadawalającym stanie.

Dlatego najpóźniej do roku 2018 ma powstać wspólny posterunek policji na granicy, przez co uniknąć będzie można równoległych dochodzeń  w obydwu krajach.

– Mamy do czynienia z mobilnymi i operatywnymi bandami, które kradną wszystko, co można spieniężyć - wyjaśnia prokurator Sostaric.

opr.  Małgorzata Matzke