Niemiecka prasa o obchodach zjednoczenia Niemiec: 26 lat po zjednoczeniu, Niemcy znów są podzielone | Prasa | DW | 04.10.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa o obchodach zjednoczenia Niemiec: 26 lat po zjednoczeniu, Niemcy znów są podzielone

Wtorkowe wydania dzienników (04.10.2016) sporo uwagi poświęcają obchodom zjednoczenia Niemiec, pisząc, że w Niemczech "powstał nowy mur w sposobie myślenia i wyjątkowo trudno go zburzyć".

Deutschland Dresden Pegida Demonstration (Getty Images/AFP/O. Andersen
Getty Images/AFP/O. Andersen)

Protest w Dniu Jedności Niemiec w Dreźnie

Opiniotwórcza "Süddeutsche Zeitung" zauważa, że "żaden zdrowy związek nie żyje jedynie z krytyki" i dodaje, "że jeżeli w dniu Zjednoczenia Niemiec przypomina się w przemowach o tym, co udało się osiągnąć w tym kraju: na wschodzie (odbudowa), na zachodzie (gotowość do pomocy) to nie należy jedynie argumentować, że to naiwność, upiększanie i przekłamywanie".  Według dziennika, należy rozumieć to jako wkład w to, że postrzeganie Niemiec "nie jest zdominowane przez tych, którzy i tak uważają, że wszystko jest beznadziejne".

"Schwäbische Zeitung" z Ravensburga podkreśl, że słowo "zmiana" często odbierane jest przez wiele osób jako "zagrożenie". Wyjaśnia, że "obawy są wielostronne" i wymienia: "są to obawy przed obcymi, przed innymi religiami, utratą dobrobytu, przestępczością albo po prostu przed polityką migracyjną kanclerz Merkel. Do tego dochodzi, głównie na wschodzie, poczucie bycia odstawionym na boczny tor w systemie, który przez dziesięciolecia był niczym «obietnica bycia szczęśliwym». Tym, którzy nazywają polityków «zdrajcami narodowymi» nie chodzi jednak o rzeczową dyskusję w ramach demokratycznych reguł gry. Wykorzystują oni demokratyczny porządek do tego, by się z nim pożegnać", pisze gazeta z Ravensburga. Dziennik zauważa, że "nie potrzeba różowych okularów, by dostrzec, że zjednoczenie Niemiec jest sukcesem, czymś, z czego Niemcy mogą być dumni, bo udało im się sprawić, że coś się zrosło. To, że rany wciąż są dostrzegalne, nie jest błędem”. Dziennik apeluje: "Proszę pomóc zachować w pamięci przeszłość, która była o wiele gorsza od tego, co jest dziś”.

 

„Neue Osnabrücker Zeitung“ komentuje poniedziałkowe obchody zjednoczenia Niemiec słowami: "Chamskie zachowanie prawicowych podżegaczy przy okazji obchodów zjednoczenia w Dreźnie raz jeszcze pokazuje, że nasz kraj w wielu obszarach jest głęboko podzielony. Wiele wskazuje na to, że integracja nowych landów się nie powiodła, skoro za zewnętrzną jednością cały czas nie idzie wewnętrzna“. Dziennik dodaje, że “większość niemieckich landów z pewnością ocenia proces zjednoczenia pozytywnie. Jednocześnie jednak wiele osób, zarówno w dawnych jak i nowych landach, myśli wciąż schematem wschód-zachód. Tendencja ostatnich miesięcy nie daje nadziei na poprawę tej sytuacji. Wyższe zarobki, niższe bezrobocie: taka jest rzeczywistość, że gospodarka na zachodzie ma się dużo lepiej niż na wschodzie”, wnioskuje gazeta.  

Deutschland | Tag der Deutschen Einheit in Dresen - Merkel und Gauck vor der Frauenkirche (picture-alliance/AP/J. Meyer)

Kanclerz Angela Merkel i prezydent Niemiec Joachim Gauck (03.10.2016)

“Mannheimer Morgen“ twierdzi, że “26 lat po zjednoczeniu, Niemcy znów są podzielone. Powstał nowy mur w sposobie myślenia i wyjątkowo trudno go zburzyć. Ci, którzy są «po tamtej stronie» tak szybko nie wrócą. Wręcz przeciwnie, będą stawać się coraz bardziej bezwzględni, bo chcą teraz postawić na swoim. Ci, którzy są «po tej stronie» nie powinni odpuszczać, by nie dodawać «tamtym» sił. Tak daleko zaszło: w dniu zjednoczenia Niemiec, policja musi oddzielać Niemców od Niemców, chronić polityków przed częścią społeczeństwa, gości przed mieszkańcami miasta, które ich zaprosiło. To nie był miły 3 października“, podsumowuje “Mannheimer Morgen“.

 

“Nordwest-Zeitung“ podkreśla, że to “równie odważne jak prawidłowe, że 26 obchody zjednoczenia Niemiec zorganizowano tam, gdzie niemiecka jedność jest teraz najbardziej krucha“. Gazeta dodaje, iż “niezależnie od tego, jak bardzo irracjonalny na prawicowym marginesie społeczeństwa jest ruch Pegida, nie należy go ignorować“ i komentuje, że “najwyższe władze państwa pokazały siłę poprzez fakt, że wyszły do swoich krytyków, a nie próbowały ich unikać“. Dziennik przyznaje jednak również, że “to, co działo się w Dreźnie pokazuje, że merytoryczna dyskusja z osobami, które protestują głównie przeciwko polityce migracyjnej Merkel, jest prawie niemożliwa. Najgłośniej krzyczą «prawicowi populiści», ci, którzy są przeciwni obcokrajowcom. Dołączają do nich sfrustrowani obywatele, którzy w poszukiwaniu winnych własnego niezadowolenia, biorą na celownik tych, którzy nie są w stanie się obronić”, podsumowuje “Nordwest-Zeitung“.

opr.: Magdalena Gwóźdź