Niemiecka prasa o May: „Nie ma łatwo”, „Trudne zadanie” | Prasa | DW | 11.07.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa o May: „Nie ma łatwo”, „Trudne zadanie”

Niemieckie dzienniki komentują dziś m.in. sytację domniemanej przyszłej premier Wlk. Brytanii Theresy May oraz wyrok ws. sylwestrowych ekscesów w Kolonii.

David Cameron już w środę złoży dymisję na ręce królowej Elżbiety. Jedyną kandydatką na nowego premiera jest szefowa MSW Theresa May. Jej sytuację w związku z Brexitem komentuje niemiecka prasa.

Tagesspiegel” pisze:

Większość wybranego w 2015 roku parlamentu jest za pozostaniem w UE, podobnie jak większość konserwatywnych deputowanych (nawet jeśli często mają postawy eurosceptyczne). Do tej większości należy Theresa May, która będzie musiała negocjować Brexit, mimo że osobiście za tym nie jest. Bardzo trudna sprawa. Czy może to przebiec dobrze? Ona z pewnościę tego chce, a jeśli nie, to o co chodziło z pytaniem ludzi o zdanie? Wyjściem z sytacji mogłyby być nowe wybory, by zawrócić wydarzenia do konstytucyjnego punktu środka. Ale o co pytać w tych wyborach? Znów o stosunek do Europy? I od nowa – co było głównym punktem kampanii za Brexitem – pytanie o własne granice, imigrację, wstrząs wrogością wobec obcych? Czy może o to, jak powinna wyglądać Brytania poza Unią? May – ze swoim szkicem miękkich propozycji socjalnych - wydaje się zmierzać właśnie ku temu.

Badische Zeitung” zauważa:

Nie jest jeszcze całkiem jasne, czy ten parlament musi zostać włączony w proces Brexitu, czy dojdzie do wcześniejszych wyborów i jakie plany ma May ws. przyszłych relacji Wlk. Brytanii i UE. Bezkompromisowi brexitowcy, którzy za wszelką cenę chcą spalić za sobę mosty, będą z nieufnością śledzić każde jej działanie. Nie przyjdzie jej łatwo, uczynić zadość oczekiwaniom tych twardogłowych i jednocześnie nadziejom wielu Brytyjczyków na dalszy, mocny związek z UE.

Mitteldeutsche Zeitung“ ostrzega:

Niepewność tego, jak będzie wyglądać relacja między Londynem a UE, nie może być wykorzystywana do tego, by na Brexit zepchnąć stare problemy. Włoskie banki już dawno powinny być uzdrowione, Hiszpania i Portugalia dążą do tego, by bardziej starać się o obniżenie deficytu. Pakiet stabilizacyjny został stworzony po to, by zmusić państwa członkowskie do dyscypliny budżetowej. Sankcje nie były jeszcze nigdy nałożone i jak długo tak pozostanie, instrument ten jest bezużyteczny.

Niemieckie gazety wracają też do czwartkowego wyroku sądu w Kolonii, który uznał dwóch azylantów winnych molestowania kobiet w sylwestrową noc i skazał każdego na rok więzienia w zawieszeniu.

Frankfurter Rundschau“ ocenia:

To, że wielu domniemanach sprawców zatrzymało się w ostatnim czasie w Niemczech, przemieniło te przestępstwa w wydarzenie społeczno-polityczne, które poddało w wątpliwość oczywistość postępowania państwa w stosunku do szukających pomocy uchodźców. Nie ma żadnych łatwach do przywołania schematów, wg których można by rutynowo odpowiedzieć na wyzwania związane z rosnącymi ruchami migracyjnymi. Trzeźwość przekazów Federalnej Policji Kryminalnej przybliża także to, czego trzeba się z tych wydarzeń nauczyć: państwowy porządek prawny musi być utrzymany, mimo fałszywego wstydu i zaostrzenia demagogii przy wskazywaniu domniemanych sprawców i ich pochodzenia.

Münchner Merkur“ pisze:

Szok po sylwestrowej nocy w Kolonii jest głęboki. Tak głęboki, że nawet ci politycy, którzy zamiast wcześniej szukaliby okoliczności łagodzących, oburzeni wzywali do „twardego stosowania prawa”. Patrząc na to poruszenie, sądowy bilans przestępstw z Kolonii, Hamburga i Düsseldorfu po pół roku jest marny. Donosy złożyło 1200 ofiar, jednak nie wydano więcej niż cztery wyroki z niedorzecznie niskimi karami. Nie jest to mocny sygnał ze strony państwa, że seksualna przemoc wobec kobiet ze strony muzułmańskich imigrantów nie będzie tolerowana. Zdarzenia sylwestrowej nocy poskutkowały jednak na końcu czymś dobrym: niemiecka polityka względem uchodźców przeszła poklatkowy reality check. Początkowy gorący romantyzm uleciał, a integracja setek tysięcy ludzi uznana została za przeogromne wyzwanie.

Opr. Monika Margraf