Niemiecka prasa o konflikcie w Zatoce Perskiej: „Dolewanie oliwy do ognia” | Prasa | DW | 07.06.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa o konflikcie w Zatoce Perskiej: „Dolewanie oliwy do ognia”

Niemieckie gazety zajmują się w swoich środowych wydaniach kryzysem w Zatoce Perskiej a zwłaszcza rolą, jaką odegrał w nim prezydent USA Donald Trump.

Dziennik „Nürnberger Nachrichten" komentuje: „Sytuacja w arabskiej beczce prochu staje się jeszcze bardziej zapalna. Wzmocnienie przez Trumpa Arabii Saudyjskiej, która sprezentowała prezydentowi USA umowy na zbrojenie wartości 110 mld dolarów, dodało skrzydeł reżimowi w Rijadzie. Przypuszczalnie czuje się on na tyle silny, by pójść krok dalej w zmaganiach o hegemonię w regionie, czyli w walce przeciwko Iranowi. Stąd izolacja niepewnego kandydata, którego chce się albo przeciągnąć na swoją stronę, albo go wykrwawić. Trumpowskie pobrzękiwanie szabelką może się okazać, nie jak tweetował «początkiem końca terroryzmu», tylko w najgorszym wypadku przedtaktem wielkiej wojny w Zatoce Perskiej”.

„W Zatoce Perskiej szaleje wojna o władzę, między religiami, ale też między elitami władzy" – stwierdza „Allgemeine Zeitung” z Moguncji – „O czym nie można też zapomnieć: w środku jest Izrael. Od razu na całym szeregu państw, także na Arabii Saudyjskiej, ciąży podejrzenie, że są chrzestnymi terroryzmu. USA próbują żonglować, połowa świata jest w najwyższym stopniu zainteresowana regionem pod względem gospodarczym. Beczka prochu brzmi może banalnie, jest jednak gorzką rzeczywistością. Trump chciał rzekomo pośredniczyć. Kilka dni temu był w Arabii Saudyjskiej i zrobił – jedyne – co przypuszczalnie naprawdę potrafi: zawarł miliardowy interes, tym razem na sprzedaż broni. To się nazywa dolewaniem oliwy do ognia”.

Do Donalda Trumpa odnosi się także komentarz „Straubinger Tagblatt/Landshuter Zeitung": „Trump musi teraz spróbować znowu połączyć to, co sam podzielił. W przeciwnym wypadku grozi jeszcze większy chaos, który w efekcie może oznaczać nawet koniec państwa Arabia Saudyjska. Dla Iranu byłaby to droga do hegemonii w regionie Zatoki Perskiej. Wówczas Trump osiągnąłby przeciwieństwo tego, co sam ogłosił za priorytetowy interes USA: zminimalizować znaczenie Iranu”.

Zdaniem natomiast „Frankfurter Rundschau": „I tak próba rzucenia Kataru na kolana, dla Arabii Saudyjskiej i jej sojuszników w Zatoce Perskiej może się z czasem okazać bumerangiem. Doha mogłaby zabiegać o nowe partnerstwo bezpieczeństwa z Turcją, zintensyfikować swoje stosunki z Rosją i Chinami, i silniej niż dotąd opierać się na Iranie. Arabia Saudyjska natomiast już od ponad dwóch lat wpakowała się w zgubną wojnę z szyickim ruchem Hutich. Także militarnego rozwiązania problemu w Katarze władcy w Rijadzie nie będą ryzykowali. I tak na końcu tego zaciekłego konfliktu w Zatoce Perskiej przegrać mogą wszyscy. A świat arabski może się stać jeszcze bardziej rozdarty niż kiedykolwiek dotąd”.

opr. Elżbieta Stasik