Niemiecka prasa o koalicji antyterrorystycznej: Mission impossible | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 26.11.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa o koalicji antyterrorystycznej: Mission impossible

W środę w Paryżu była Angela Merkel, w czwartek François Hollande próbujący ukuć międzynarodową koalicję antyterrorystyczną będzie w Moskwie. Komentatorzy gazet zastanawiają się, czy taka koalicja jest w ogóle możliwa.

Südwest Presse“ (Ulm) pisze: „To, co dla Gerharda Schrödera po zamachach w Nowym Jorku i Waszyngtonie w 2001 roku było „bezgraniczną solidarnością“ z USA, jest dla Angeli Merkel w cieniu zamachów w Paryżu „każdym wsparciem” Francji. Także teraz rząd federalny nie uniknie zaangażowania militarnego w międzynarodowej walce z terroryzmem. Widać jak na dłoni, że możliwe wykorzystanie niemieckich samolotów zwiadowczych nad Syrią, niesie z sobą nie tylko bezpośrednie ryzyko dla żołnierzy. Każdy udział w operacji wojskowej przeciwko islamskim bojownikom zwiększa zagrożenie zamachami w Niemczech. Dlatego podjęcie decyzji wykraczającej poza same deklaracje pomocy jest tak niezmiernie trudne i trwale spoczywa na barkach decydentów”.

Frankfurter Allgemeine Zeitung“ wraca do konsekwencji zestrzelenia rosyjskiego bombowca: „(…) Incydent ten pokazuje, że podejmowane przez Francję starania ukucia szerokiej koalicji, nie muszą się automatycznie powieść (…) Nie wszyscy protagoniści trzymają się teraz za ręce i przystępują wspólnie do skoordynowanych akcji zbrojnych. Wszystkie zagrożone siły muszą wnieść swój wkład do wyeliminowania Państwa Islamskiego; jeżeli to konieczne, także wkład militarny. Dotyczy to również Niemiec. Kanclerz sygnalizuje, że nie odrzuci z góry odpowiednich zapytań z Paryża. Dobrze! Nie chodzi przy tym o wojska lądowe – dżihadystom nic nie byłoby tak na rękę jak bezpośrednia walka z zachodnimi żołnierzami na arabskiej ziemi. Ale jeżeli ktoś chce zwalczać przyczyny terroru i ucieczek, wykluczyć zagrożenia własnego społeczeństwa i być godnym zaufania partnerem, po deklaracjach słownych muszą następować także czyny”.

Zdaniem „Landeszeitung“ (Lueneburg): „Zestrzelenie rosyjskiego bombowca zdemaskowało wahadłową dyplomację francuskiego prezydenta Hollande'a i jego plany ukucia antyterrorystycznego sojuszu jako to, czym były one od początku: Mission impossible. Obydwa regionalne mocarstwa traktują Syrię jako strefę wpływów. Wynikająca z tego rywalizacja zamieniła się w militarne mierzenie sił. Od rozpoczęcia rosyjskiej interwencji w Syrii zapełniają się czary gniewu, teraz się przelewają. Przez Putina Erdogan może zapomnieć o swoim drugim najważniejszym celu – wyłączeniu wkrótce Asada. Poza tym Rosja bombarduje Turkmenów, których protektorem uważa się Turcja. Tylko jedno wydaje się chwilowo osuszać studnie wściekłości: wspólne interesy, jak choćby w projekcie budowy gazociągu Turkish Stream”.

„Dlatego dużo będzie zależało od wizyty francuskiego prezydenta Françoisa Hollande‘a w ten czwartek w Moskwie“ – pisze „Stuttgarter Zeitung“ – „Bo też mimo wszystkich rozbieżności, zamachy w Paryżu i atak bombowy na rosyjski samolot w Egipcie stworzyły szansę na zbliżenie w bólu. Władimir Putin dowiedział się, że także Rosję można zranić. A nic nie zagraża autorytetowi autokraty tak jak lud, który przestaje wierzyć jego gwarancjom bezpieczeństwa. By pozostać bezdyskusyjnym, Putin musi zwalczyć PI. Cel ten dzieli z Europą, z USA i także z Turcją, z którą wiążą go też interesy ekonomiczne. Ale dopiero wówczas, gdy ze wspólnych interesów wyłoni się wspólna strategia, zrodzi się nadzieja. Do tego czasu jest tylko dwóch zwycięzców: Państwo Islamskie i Asad”.

opr. Elżbieta Stasik