Niemiecka prasa o dekrecie Trumpa. „To wariatkowo” | Prasa | DW | 31.01.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa o dekrecie Trumpa. „To wariatkowo”

Wtorkowe (31.01.2016) wydania niemieckiej prasy komentują skutki dekretu Trumpa zakazującego wjazdu do USA obywatelom 7 muzułmańskich państw.

USA Tausende demonstrieren an US-Flughäfen gegen Trumps Einreisebann (picture alliance/AP Photo/C. Ruttle)

Jak nigdy dotąd, wykluczanie muzułmanów napotkało na opór amerykańskiego społeczeństwa obywatelskiego - pisze "Mittelbayrische Zeitung"

Reutlinger General-Anzeiger" pisze: „Najnowszy wyczyn Donalda Trumpa jest jak z wariatkowa. Zarządzony przez niego zakaz wjazdu dla wielu muzułmanów nie jest niczym innym jak aktem samowoli. Ten dekret rzuca podejrzenie na miliony ludzi ze względu na ich religię i obywatelstwo. To nie jest godne praworządnej demokracji”.

Opiniotwórcza, ponadregionalna „Die Welt” zauważa, że dekret Trumpa nawet nie jest zbyt surowy. „Dotyczy tylko 7 z 56 państw, w których muzułmanie stanowią większość. Rzuca się w oczy, że nie dotyczy on ani Arabii Saudyjskiej ani Rosji, pomimo, że zamachowcy z 11 września 2011 roku i zamachowcy z Bostonu pochodzili z tych właśnie krajów.

Wobec faktu, że nie było żadnych konsultacji z urzędami, można odnieść wrażenie, że w Białym Domu pracuje jakiś anarchista. Prawdą jest, że liberalne siły nie doceniły Trumpa już w czasie kampanii wyborczej. Najwidoczniej nie chcą powtarzać tego błędu. Dlatego setki tysięcy ludzi wychodzi na ulice – ryzykując, że ten protest może być odebrany jako przesadny, że może sprawiać wrażenie jakoby prezydent zakazał wjazdu do USA wszystkim muzułmanom”.

Dithmascher Landeszeitung” z Heide wskazuje, że „Trump pomija państwa, z których pochodzą najważniejsi donatorzy międzynarodowego terroryzmu. Mieszkańców Arabii Saudyjskiej i Kataru nie skazuje na banicję – szelmą ten, kto przy tym pomyśli nad znaczeniem tych krajów, jeśli chodzi o wydobycie ropy i handel bronią. Trump słusznie krytykował niemiecką politykę azylową, ale on to robi inaczej. Rzuca on podejrzenie na ludzi pewnych narodowości nie mając ochoty, albo nie będąc w stanie wyplenić terroryzmu”.

Der neue Tag” z Weiden zauważa, że „dla działań Trumpa nie jest decydujące, czy są one niezgodne z Konstytucją i czy na dłuższą metę szkodzi on Stanom Zjednoczonym”. Nowy człowiek w Białym Domu inscenizuje się na zdeterminowanego wodza. Niebezpieczne w polityce Trumpa, którą uprawia składaniem podpisów, jest, że wielu ludzi skłonnych jest uwierzyć, że polityka dostarcza prostych odpowiedzi. Ale slogany nie są przecież rozwiązaniem problemów. Nic nie przemawia za tym, że zakaz wjazdu do USA w swojej dyskryminującej postaci, obroni się przed amerykańskimi sądami”.

Mittelbayrische Zeitung” pisze o skutkach polityki obecnego prezydenta. „Trump swym polowaniem na muzułmanów nie czyni Stanów Zjednoczonych bezpiecznymi, lecz wyrządza ogromną przysługę prawdziwym ekstremistom. Oni dzięki temu zbliżyli się dużym krokiem do swego zdeklarowanego celu - wypowiedzenia wojny cywilizacjom. A tak jakby przy okazji Trump też szkodzi amerykańskiej gospodarce i nauce, które najbardziej dotkliwie odczują konsekwencje zarządzonej przez niego banicji. Odbije się to na stracie wykwalifikowanych rąk do pracy czy bojkocie organizowanych przez USA konferencji i bojkocie amerykańskich produktów. Jak nigdy dotąd, wykluczanie muzułmanów napotkało na opór amerykańskiego społeczeństwa obywatelskiego. (…) To, że Trump akurat w Dniu Pamięci o Ofiarach Holocaustu wydaje taki dekret, podkreśla brak empatii u tego prezydenta. Bo w przeciwnym razie by zrozumiał, że jego dekret o banicji muzułmanów jest haniebny i niegodny wielkiej tradycji Ameryki”.

Opr. Barbara Cöllen