Niemiecka prasa o 8 maja 1945: Dzień wyzwolenia i nowego zniewolenia | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 09.05.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa o 8 maja 1945: Dzień wyzwolenia i nowego zniewolenia

Niemieckie gazety komentują 70. rocznicę zakończenia drugiej wojny światowej, podkreślając, że 8 maja 1945 to dzień, który dla mieszkańców Europy wschodniej był początkiem nowego zniewolenia.

„Tak, 8 maja (1945 roku, red.) był dniem wyzwolenia. Bo czym innym miałby być?" - pisze „Braunschweiger Zeitung". Ten dzień „uwolnił nasz kraj od szaleństwa rasizmu i militarzymu, dał szansę zbudowania lepszych Niemiec. (...) Dał także szansę demokracji (...) i umożliwił realizację wielkiego, europejskiego projektu, w którym trudno jest dać upust najrozmaitszym resentymentom i uprzedzeniom. A mimo to nie jest to dzień, w którym można tylko świętować. To dzień, w którym powinniśmy zastanowić się nad cierpieniem ofiar wojny i czerpać siłę do działań, które uniemożliwią powtórzenie się tych cierpień".

„Hessische Niedersächsische Allgemeine" zauważa, że: „Dziś wreszcie także w opinii publicznej na Zachodzie zaczyna dochodzić do głosu myśl, że 8 maja 1945 roku dla mieszkańców Wschodniej Europy wcale nie był dniem wyzwolenia, tylko początkiem nowego zniewolenia. Zmienił się tylko kolor dyktatury - z brunatnego na czerwony. Dlatego też nie wolno nam zżymać się na przesadne jakoby uczulenie mieszkańców Ukrainy, Polski i krajów bałtyckich na wielkorosyjską retorykę prezydenta Putina. W tych krajach, które tak wiele wycierpiały pod rządami Hitlera i Stalina panują uzasadnione obawy przez imperialnymi apetytami Rosji i polityką ustępstw Zachodu".

„Frankfurter Allgemeine Zeitung" zwraca uwagę, że: „Trochę nam w tych obchodach brakuje tego, co z reguły daje o sobie znać tylko w czterech ścianach niemieckich mieszkań. A żyją w nich i dochodzą do głosu prywatne wspomnienia, które w oficjalnej polityce historycznej państw odgrywają tylko podrzędną rolę. Są to opowieści i wspomnienia o ludziach, którzy wcale nie byli zachwyceni hitlerowskim reżimem, którzy zostali przez niego brutalnie oszukani i wykorzystani, a mimo to ciąży na nich piętno przestępców". Dziennik dodaje, że wielu żołnierzy alianckich „słusznie może się uważać za bohaterów, ale było także wielu cichych, niemieckich bohaterów. Dużo więcej, niż nam się na ogół wydaje".

„Straubinger Tagblatt/Landshuter Zeitung" napomina: „Powinniśmy zdawać sobie sprawę z tego, że narodowi socjaliści nie spadli w Niemczech z nieba i nie doszli do władzy wskutek bliżej niewyjaśnionych okoliczności, tylko zostali wybrani w demokratycznych wyborach. Wybrani przez ludzi, którzy nie widzieli przed sobą żadnej perspektywy, którzy nic nie rozumieli z procesów zachodzących w ówczesnym świecie, którzy chcieli prostych rozwiązań skomplikowanych problemów. To właśnie oni głosowali na Hitlera. Musimy o tym wiedzieć i nigdy tego nie zapomnieć. Demokracji trzeba bronić każdego dnia".

„Neue Westfälische" przypomina, że w wywiadzie udzielonym tej gazecie na krótko przed śmiercią przez Güntera Grassa, niemiecki noblista twierdził, że trzecia wojna światowa już się rozpoczęła. „Niezależnie od tego, czy miał rację, czy też nie, musimy zdawać sobie sprawę, że 70 lat bez wojny to tylko krótki okres szczęścia w życiu naszego kraju, którego nie da się utrzymać bez dużego wysiłku z naszej strony. 70 lat pokoju na pewno są powodem do świętowania, ale pokoleniom, które nie zaznały grozy wojny, trzeba uświadomić, że na to szczęście trzeba zasłużyć i solidnie na nie zapracować" - kończy dziennik z Bielefeldu.

opr. Andrzej Pawlak