Niemiecka prasa: Na jakiej planecie przebywał Juncker i jego statek kosmiczny UE? | NRS-Import | DW | 14.09.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

NRS-Import

Niemiecka prasa: Na jakiej planecie przebywał Juncker i jego statek kosmiczny UE?

Orędzie szefa KE Junckera odbiło się szerokim echem w niemieckiej prasie, która nie szczędzi szyderstw.

Berliński „Tagesspiegel” uważa: „To, że Juncker akurat teraz mówi o rozszerzeniu eurolandu, miało przede wszystkim podłoże polityczne. Chce on utrzymać spójność UE, ponieważ grozi podział wspólnoty na wschód i zachód. Rządy krajów takich jak Węgry czy Polska niszczą państwo prawa, odmawiają przyjęcia uchodźców, a w dyskusji o dumpingowych płacach dla pracowników delegowanych zachowują się defensywnie. Euro mogłoby pomóc przezwyciężyć przepaść między wschodem i zachodem - oczekuje Juncker. Ale trwać będzie to lata, o ile nie dziesięciolecia, zanim kraje Europy wschodniej dołączą do eurogrupy. Do tego czasu UE będzie się dalej ociągać  jak dotychczas. Lepiej będzie, jeśli trzon państw UE połączy się  i będzie realizować wspólne cele".

„Augsburger Allgemeine” zaznacza, że „Wizja nowej spójnej Europy Junckera narodziła się chyba w jakiejś brukselskiej wieży z kości słoniowej. Nie rozwiązany został jeszcze kryzys grecki, Unia nie otrząsnęła się jeszcze z brexitowego szoku, a kraje takie jak Węgry, Polska i Czechy wyzwoliły w kryzysie uchodźczym siły odśrodkowe, nad którymi do tej pory nikt nie potrafi zapanować. W takiej sytuacji szef KE robi drugi i trzeci krok przed pierwszym. Jeżeli chce się powstrzymać erozję zaufania do Europy i jej instytucji, UE musi najpierw odrobić swoje zadania i rozwiązać aktualne problemy, zanim wprowadzi wszędzie euro. Jak pokazuje wystąpienie Junckera, jednym z problemów jest to, że brukselski aparat oderwany jest od rzeczywistości”.

Także „Die Welt” komentuje orędzie szefa KE w podobnym tonie: „Rodzi się pytanie: na jakiej odległej planecie ostatnie lata przebywał statek kosmiczny UE i jego kapitan Juncker? Czy przy wciąż nierozwiązanej kwestii uchodźców ktoś może poważnie myśleć o poszerzaniu obszaru Schengen? Czy w obliczu bilionowych kosztów skupu obligacji przez Europejski Bank Centralny powinno się dalej poszerzać zakres polityki walutowej? Czy Europejski Fundusz Walutowy ma być kolejną instytucją, która ma płacić za nierealistyczne wizje polityki? I przede wszystkim: czy faktycznie potrzebne jest euro w innych krajach, kiedy Europa tkwi w głębokim kryzysie? Niestety trzeba stwierdzić, że byłby to sposób na to, aby marzenie o wspólnej Europie zmienić w niekończący się koszmar”.

„Saechsische Zeitung” twierdzi, że „Europejskiej idei potrzebne są nowe impulsy, a Unii Europejskiej pilne reformy z prawdziwego zdarzenia. Lecz takie nie do końca przemyślane pomysły, jak te przedstawione przez Junckera, tylko umacniają eurosceptyków w ich poglądach. A może by tak Bruksela zaczęła zmiany od siebie?  Może by przestała dręczyć państwa unijne niepotrzebnymi regulacjami, i znów przekazała kompetencje w ręce narodowe tam, gdzie jest to rozsądne? Dobrze byłoby, aby procesy decyzyjne stały się bardziej przejrzyste i by włączono w nie ludzi, żeby eliminowano biurokrację i zamknięto niepotrzebne urzędy. Byłyby to właściwe zmiany, bardziej skuteczne niż budowanie zamków na wodzie”.

„Leipziger Volkszeitung” zaznacza, że „życzenie Junckera, aby euro, które do tej pory raczej pogłębiało niż niwelowało w Europie różnice w dobrobycie, wprowadzić w całej UE, świadczy o zdumiewająco niskiej wrażliwości wobec słabszych gospodarek narodowych. Jego przerysowane plany czy – jak z przekąsem stwierdził szef niemieckiej dyplomacji Gabriel – jego ‘fajerwerk pomysłów' niestety pomija istotne sprawy. Na całym kontynencie nie uda się powstrzymać wzrostu popularności wrogów demokracji tak długo, jak długo będą istnieć wielkie nierówności między krajami członkowskimi i wewnątrz nich. Aby przezwyciężyć ekonomiczną przepaść między północną i południową Europą, potrzebne są programy inwestycyjne i socjalne. Okazuje się, że tanie pieniądze nie są żadnym rozwiązaniem”.

Opr.: Małgorzata Matzke