Niemiecka prasa: „Myto dla cudzoziemców musiało przyjść“ | Prasa | DW | 28.03.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: „Myto dla cudzoziemców musiało przyjść“

Uwaga komentatorów sobotniej prasy (28.03.2015) koncentruje się na przyjętej przez Bundestag kontrowersyjnej ustawie dotyczącej opłat za korzystanie z niemieckich autostrad.

Monachijski „Münchner Merkur“ pisze o „mycie Seehofera“:

„Myto dla cudzoziemców, po prostu musiało przyjść. Nie dlatego, że przyniesie pieniądze. Bo tego nie zrobi. Nie dlatego, że rozsądnie pokieruje komunikacją. Tego też nie zrobi. Tylko dlatego, że zależało od niego dotrzymanie przez Seehofera obietnicy – a tym samym jego pozostanie na „drugim z najpiękniejszych urzędów”. Premier Bawarii gotów jest zapłacić za to każdą cenę. Choćby miało to kosztować cały kapitał CSU. Nigdy przedtem dumna partia Straussa i Stoibera tak nie skarlała. Niech sobie euro spada na łeb na szyję, EBC niech zalewa rynki pieniądzem, SPD niech przeforsowuje płacę minimalną i emeryturę w wieku 63 lat – Seehoferowi wszystko jedno. Bawarskiego Don Kichota w pełni pochłonęła samotna walka z wiatrakami i walka o myto. Obydwa są teraz zwycięskimi trofeami seehoferyzmu”.

Równie krytyczne są „Westfälische Nachrichten“ z Muenster (Monastyru):

„Historia powstania myta jest pokazowym przykładem tego, jak nie powinna funkcjonować demokracja parlamentarna. Na początku było populistyczne żądanie regionalnej partii domagającej się ‘myta dla cudzoziemców' – zgodnie z mottem ‘musimy kupować Pickerl u Ösis (plakietkę u Austriaków), dlaczego nie możemy mieć jej u siebie'. W efekcie posłowie wielkiej koalicji – często wyraźnie wbrew swemu przekonaniu – głosują za mytem z jego niezliczonymi poważnymi słabościami i ledwo dostrzegalnymi zaletami, tylko po to, by zachować koalicyjny pokój”.

Landeszeitung“ z Lueneburga pisze:

„Myto za autostrady pokazuje, jak chętnie polityka zajmuje się sama sobą a nie społeczeństwem. Pominąwszy CSU większość parlamentarzystów miała serdecznie dosyć tego pomysłu z zerowymi zyskami – a mimo to Bundestag zatwierdził ulubiony projekt Bawarii. Dla dobra koalicji, jak pospiesznie wyjaśniła SPD. Albo też zatwierdził w myśl motta: przystań na moją płacę minimalną, ja przystanę na opłaty drogowe. Gdyby można było trzymać polityków za słowo, dymisje byłyby właściwie nieuniknione. Na przykład kanclerz, która w kampanii wyborczej 2013 zapewniała: ‘Ze mną opłat za autostrady nie będzie'. Albo socjaldemokratyczny tuz północnych Niemiec, Ralf Stegner, dla którego musielibyśmy obchodzić tego samego dnia Boże Narodzenie i Wielkanoc, żeby doszło do wprowadzenia myta. Listę takich wypowiedzi można by dowolnie powiększać, tylko po co?”.

Thüringer Allgemeine“ z Erfurtu zaznacza:

„Angela Merkel znakomicie zdaje sobie sprawę, że Europejski Trybunał Sprawiedliwości może jeszcze storpedować myto. Taka rzekoma porażka byłaby dla niej ostatecznie sukcesem. Bo też z jednej strony stałaby po stronie Seehofera, z drugiej zaś wszystko skończyłoby się tak, jak obiecała: Ze mną opłat za autostrady nie będzie”.

Na jeszcze inny aspekt wskazuje „Stuttgarter Zeitung“:

„Nawet, jeżeli opłata infrastrukturalna pod wieloma względami nie wypaliła, trzeba się liczyć z tym, że w następnych latach państwo rozbuduje ten instrument. Uczy tego nauka o finansach: podatek solidarnościowy czy podatek na musujące wino – jeżeli państwo raz znalazło sposób na wyciągnięcie obywatelom pieniędzy z kieszeni, już od niego nie odstąpi”.

oprac. Elżbieta Stasik