Niemiecka prasa: Merkel po raz czwarty? | Prasa | DW | 30.08.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: Merkel po raz czwarty?

Niemieckie gazety zastanawiają się we wtorek (30.08.16) nad powodem, dla którego Angela Merkel milczy ws. kandydowania na urząd kanclerza. I dochodzą do różnych wniosków.

Deutschland Horst Seehofer und Angela Merkel in Potsdam

Angela Merkel (CDU) i Horst Seehofer (CSU)

"Münchner Merkur" zauważa: "Czy, a jeśli tak, to kiedy Merkel ogłosi, że zamierza po raz czwarty kandydować na urząd kanclerza, wie zapewne tylko ona sama. Ale jej towarzysze partyjni już teraz wiedzą dwie rzeczy. Po pierwsze to, że jeśli nie będzie się o to ubiegać, to partie CDU i CSU będą miały problem. I, po drugie, że jeśli będzie się o to ubiegać, to partie CDU i CSU też będą miały problem. A wszystkiemu winien jest tzw. kryzys migracyjny. Żeby przeciągnąć mocno podzielony w tej sprawie elektorat na swoją stronę, CDU i CSU muszą mu zaproponować coś, co oba obozy (przeciwników i zwolenników polityki migracyjnej kanclerz Merkel, red.) będą zdolne przełknąć".

Zdaniem opiniotwórczej "Süddeutsche Zeitung": "Być może Merkel sama jeszcze nie wie, czego chce. Ale opinie, że zwleka z ogłoszeniem swojej decyzji ze strachu przed CSU, są śmiechu warte. Jest dokładnie odwrotnie. Sam widok gnącego się przed nią w ukłonach Horsta Seehofera (szef CSU i premier Bawarii, przyp. red.), który przedtem miesiącami nie szczędził jej słów krytyki i pogardy, wystarczy, aby życzyć sobie jej kolejnej kadencji. Jej zwlekanie nie ma nic wspólnego z postawą Seehofera. Co więcej, tylko mu pomaga".

"Mindener Tageblatt" pisze: "Merkel tu, Merkel tam. To oczywiste, że w polityce uwaga często skupia się na czołowych politykach, ale sztuka rządzenia wymaga czegoś więcej. Przez długie lata Angela Merkel rządziła tak dyskretnie i w sposób tak niezauważalny, jak tylko to było możliwe. Usuwała się w cień, łagodziła sprzeczności, wyczekiwała z decyzją do ostatniej chwili. I ten styl rządzenia był źródłem jej sukcesów. Inna rzecz, że nie wszyscy potrafili to zrozumieć. Nawet tam, gdzie aż prosiło się o energiczne i zdecydowane działania, jak w kryzysie migracyjnym, Merkel nie nadużywała siły, tylko dążyła do kompromisu. To jasne, że będzie kandydować po raz czwarty. Jeśli tylko zechce. A niby kogo CDU i CSU miałyby wystawić na jej miejsce z podobnymi szansami na sukces?".

"Straubinger Tagblatt/Landshuter Zeitung" uważa, że: "Za ponowną kandydaturą Merkel przemawia wiele względów. Po pierwsze zadania, które sama przed sobą postawiła, dalekie są od spełnienia. Merkel ściągnęła do Niemiec zmasowany strumień migrantów, ale nie uporała się ze związanymi z tym problemami. Niezałatwiona pozostaje także ważniejsza sprawa zjednoczonej Europy. Merkel nie może się odżegnać od doprowadzenia tych spraw do końca. To nie w jej stylu. Musi walczyć. A poza tym nie ma wobec niej żadnej przekonującej alternatywy".

Ponadregionalny dziennik "Frankfurter Rundschau" zaznacza: "Dlaczego właściwie nikt w tym kraju nie chce zostać kanclerzem? Przecież celem każdego polityka powinna być realizacja jego celów politycznych, to jest: tak ukształtować politykę kraju, żeby jego mieszkańcom żyło się lepiej niż za poprzedniej kadencji. Wahający się Sigmar Gabriel powinien wziąć przykład z Gerharda Schrödera, który zawsze mówił otwarcie, że chce wedrzeć się do Urzędu Kanclerskiego. A co robi Gabriel? Dlaczego miałby to powiedzieć, skoro Angela Merkel nie powiedziała jeszcze, czy chce kandydować ponownie? Gabriel gra zatem na zwłokę, tak samo jak Angela Merkel, która do tej pory powiedziała tylko, że ogłosi swoją decyzję w odpowiedniej chwili. Powoli zaczyna to zakrawać na absurd. Oboje faworyci nie chcą powiedzieć tego, czego wszyscy od nich oczekują i co jest dla wszystkich oczywiste, bo ani SPD, ani CDU, nie ma w tej chwili lepszych od nich kandydatów na kanclerza".

opr. Andrzej Pawlak