Niemiecka prasa: Merkel broni muzułmanów | Prasa | DW | 16.01.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: Merkel broni muzułmanów

Piątkowe (16.01.15) komentarze gazet poświęcone są wystąpieniu kanclerz Merkel w Bundestagu i jej stanowisku w sprawie islamu w Niemczech oraz retencji danych.

„Handelsblatt” z Düsseldorfu pisze, że: „Merkel zaprezentowała się jak przystoi kanclerzowi - troszcząc się o wszystkich w kraju. Kiedy cały świat woła „Je suis Charlie” ona sugeruje wszystkim:”Je suis Mutti” ("jestem mamusią"). Kanclerz broni muzułmanów oraz niemieckiego porządku społecznego. Zabrania wykluczania muzułmanów w Niemczech i uogólniania. „Również my w Niemczech nie pozwolimy się podzielić”, zaznacza. Przy tym zwraca się do tych, którzy walczą z własnymi obawami przed islamem. Te osoby powinny sobie uświadomić, że obraz obcości nie może zmienić się w obraz wrogi. To właśnie takiej postawie kanclerz mamy do zawdzięczenia, że obywatele tego kraju, mimo terroru, są w większości nadal przekonani, że islam jest elementem krajobrazu kulturowego Niemiec”.

„Reutlinger General-Anzeiger” analizuje: „Naturalnie, że większa część muzułmanów w Niemczech jest pokojowo nastawiona i przystosowana. Wiele osób urodziło się tutaj i zintegrowało. W tym sensie kanclerz opisuje wyłącznie przejawy normalności, jeśli mówi, że islam jest elementem krajobrazu kulturowego Niemiec. Jednocześnie domagając się zdystansowania od islamskiego terroru daje ona początek prawidłowej debacie. Jaki islam pasuje do Niemiec i co charakteryzuje Niemcy? Taką dyskusję prowadzono, ale niestety, jak dotąd, wyłącznie z ksenofobicznym podtekstem lub ze strachu przed nimi dyskusję tę lekceważono. Kto jednak z obawy przed konfliktami określa bożonarodzeniowe jarmarki jarmarkami zimowymi lub rezygnuje zgoła ze Świąt Bożego Narodzenia, ten ustępuje pola zwolennikom antyislamskiego ruchu Pegida”.

„Nürnberger Nachrichten” krytykuje: „Kanclerz zwróciła się do muzułmanów, naciskając jednocześnie na ich duchowych przywódców, by określili, jaki islam popierają. W trakcie debaty Merkel apelowała o retencję danych. SPD tu wyhamowuje, ale kłótnia o sens zaostrzenia przepisów opłaca się, tyle, że trzeba zachować tu zimną krew. Istnieje potrzeba wyjaśnienia także kontrowersyjnych pytań w łonie chrześcijańskiej demokracji czy np. Niemcy nie dojrzały do autentycznej ustawy imigracyjnej, która uregulowałaby zapotrzebowanie na siłę roboczą. Wielka koalicja ma wiele do zrobienia. Angela Merkel wytyczyła swego rodzaju plan jazdy, praca powinna się szybko rozpocząć”.

„Frankfurter Rundschau” stwierdza: „Pięknie, że kanclerz wypowiada kwestie, które właściwie powinny, żeby nie użyć słowa »muszą«, być czymś naturalnym. Zanim jednak popadniemy w bezgraniczny zachwyt, powinniśmy dokładniej się wsłuchać. Wtedy okaże się, że Merkel idzie niebezpieczną drogą między słowami tolerancji a ustępstwami, lawirując między odruchami obronnymi. Spostrzeżenie, że islam jest elementem krajobrazu kulturowego Niemiec kanclerz zrelatywizowała w ten czwartek ukazując taki islam, który wcale nie jest elementem tego krajobrazu:„Ludzie pytają mnie, o jaki islam chodzi”. Jako jedyny konkretny pomysł miała ona pod ręką nie nadającą się do niczego retencję danych. A zabójcza polityka zamknięcia się na napływ uchodźców pozostaje”.

„Badische Neueste Nachrichten” zauważa, że:

„Angela Merkel wyciągając demonstracyjnie rękę do muzułmanów w kraju, jednocześnie ich zobowiązuje. Wyraźnie rozróżnia ona między prawymi obywatelami wiernymi konstytucji, a kaznodziejami nienawiśći i ekstremistami oraz domaga się od muzułmanów oraz ich przywódców wyjaśnienia ich stosunku do przemocy. Rzeczywiście tak się należy ”.

opr. Aleksandra Jarecka