Niemiecka prasa: Manewr wyborczy czy uzasadniona obawa? | Prasa | DW | 01.05.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: Manewr wyborczy czy uzasadniona obawa?

Niemieckie media komentują przyczynek niemieckiego szefa MSW do debaty na temat kultury wiodącej w Niemczech.

„Na hasło kultury wiodącej wielu ludzi reaguje bardzo wrażliwie” – komentuje Marcel Fuerstenau z Deutsche Welle. „Zwłaszcza jeśli słownictwo to jest wprowadzane do debaty przez konserwatystów. Wtedy sceptycy wyczuwają niemieckość i kulturalną jednorodność kosztem kolorowej różnorodności. Takie odruchy są zrozumiałe, ponieważ pojęcie «kultury wiodącej» jest często i chętnie nadużywane przez populistów. Jeśli mówi o tym Alternatywa dla Niemiec, to z zamiarem wykluczenia (…) Minister spraw wewnętrznych napisał o wielu kwestiach wartych rozważenia. Również o wartości edukacji, wychowania i towarzyskich konwenansach. Nie można tu znaleźć niczego pouczającego czy wręcz wykluczającego. To śmiałe sformułowanie oczekiwań. Kluczowe zdanie brzmi: «Siła i bezpieczeństwo wewnętrzne własnej kultury prowadzi do tolerancji wobec innych.»

Kommentarfoto Marcel Fürstenau Hauptstadtstudio (DW/S. Eichberg)

Marcel Fuerstenau: uzasadniona obawa polityka odpowiedzialnego za bezpieczeństwo

De Maizière jednoznacznie zwraca się do imigrantów z perspektywą zostania w Niemczech: Co, jeśli oni takiej kultury «ani nie znają, może nie chcą znać czy nawet odrzucają?». Wtedy integracja się nie powiedzie – obawia się minister. Ponieważ obawa ta jest uzasadniona, to również przyczynek o kulturze wiodącej de Maizière‘a jest uzasadniony. A w czasach rosnącej polaryzacji społeczeństwa, jest nawet pilnie potrzebny. Niektórzy uznają ten wkład do debaty za manewr wyborczy – i mają rację. Ale co przemawia przeciwko temu, by polityk odpowiedzialny za bezpieczeństwo wewnętrzne Niemiec w roku decydujących wyborów parlamentarnych zabrał głos? Nic. Wręcz przeciwnie: przyjmuje swoją odpowiedzialność, dążąc do spójności społecznej. Wszyscy są zaproszeni do konstruktywnego udziału w tej debacie” – uważa komentator Deutsche Welle.

Innego zdania jest koloński dziennik „Koelner Stadt-Anzeiger": „Prawdą jest: «patriotyzm konstytucyjny» z wyłącznym odniesieniem do wiążącego charakteru ustawy zasadniczej nie jest w stanie objąć konwenansów i zwyczajów kształtujących i ułatwiających nasze życie. Jednak wyolbrzymione do proklamacji «kultury wiodącej» zabieganie o coś właściwie sympatycznego staje się wykluczające i odstraszające. Zwłaszcza, że nikt nie może być zmuszony do lubienia  wspomnianego przez ministra karnawału – czy to imigranci z Afryki Północnej, czy ekologiczni Niemcy ze Wschodniej Westfalii.”

„General Anzeiger" z Bonn pyta: „Czy do kultury wiodącej należy podanie sobie ręki na powitanie? Banalność tego postulatu jest symptomatyczna dla zasadniczego problemu debaty: albo treści te są tak bardzo oczywiste, że nie wymagają szczególnej wzmianki, albo myśli na ten temat będą tak wyjątkowe, że będą prowadzić do wykluczenia. Powitanie przyjaciół przez pocałowanie policzka zamiast podania ręki byłoby już według de Maizière'a naruszeniem zasad kultury wiodącej.”

„Straubinger Tagblatt" zauważa, że „de Maiziére jest jednym z najbliższych współpracowników Merkel. Swojego postulatu nie skierowałby do opinii publicznej bez wcześniejszej konsultacji z kanclerz. To widoczne przesunięcie na prawo jest próbą wzmocnienia prawego skrzydła partii, zdobycia wyborców, którzy przeszli na stronę AfD i przywiązania do siebie innych, którzy miotają się między chadecją a samozwańczą alternatywą. A zatem chodzi tu najwyraźniej o manerw wyborczy i na dłuższy dystans o serię oczywistości. Tak przynajmniej powinno się to rozumieć.”

opr. Katarzyna Domagała