Niemiecka prasa: Liczba sprzymierzeńców Merkel dramatycznie spada | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 29.08.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: Liczba sprzymierzeńców Merkel dramatycznie spada

Poniedziałkowe (29.08.16) komentarze niemieckich gazet poświęcone są głównie strategii kanclerz Merkel wobec partnerów w UE.

Opiniotwórcza „Die Welt” z Berlina pisze: „Wydaje się, że Angela Merkel zrozumiała tymczasem, że podejściem na zasadzie »business as usual«, niewiele w UE zdziała. Decyzjami, które podejmują najwięksi o czwartej nad ranem w pokojach konferencyjnych w Brukseli nie da się uratować Europy. Dlatego tak ważne było, że Angela Merkel zdecydowała się na skromniejszą opcję, opcję dialogu. Nie robi uników, lecz jeździ po Europie wysłuchując pod swoim adresem sporo słów krytyki. Decydując się na tę podróż, podjęła pierwszy słuszny krok. UE nie jest Brukselą, lecz wspólnotą wszystkich państw członkowskich, również tych, które wyłamują się.

Kanclerz Niemiec akcentuje tym samym jeden z największych walorów UE. Jest ona wprawdzie tworem władzy, ale przede wszystkim wspólnotą, w której się dyskutuje i prowadzi negocjacje”.

Regionalny dziennik „Allgemeine Zeitung” z Moguncji stwierdza: „Konsekwentność Angeli Merkel, która była jedną z jej mocnych stron, okazała się w polityce ws. uchodźców jej największą słabością. Zamiast uparcie powtarzanego »damy radę« od dawna byłaby pora na stwierdzenie »zrozumiałam«. Merkel nie mogła się na to zdobyć nawet w swoim letnim wywiadzie dla telewizji ARD. A przecież niemiecki rząd już dawno zmienił gruntownie swoją politykę migracyjną”.

„Hannoverische Allgemeine Zeitung” z Hanoweru jest zdania, że to "oczywiste, iż pani kanclerz nie nadąża już za tym, by rozwiązywać stale nowe problemy. Jej strategia podzielenia wyzwań na części, by je rozpracować kawałek po kawałku, osiągnęła granice możliwości. Zwłaszcza, że liczba sprzymierzeńców Angeli Merkel dramatycznie spada. Jest ona po części sama temu winna. Podobnie jak w przypadku kryzysu europejskiego, także w polityce migracyjnej popełniła ten sam błąd przedstawiając ją jako politykę, do której nie ma żadnej alternatywy. W momencie, kiedy przyznała, że straciła kontrolę nad granicami kraju, przestała być dla konserwatywnych wyborców kandydatką do dalszego sprawowania rządów”.

Gazeta „Stuttgarter Nachrichten” komentuje też w kontekście wyborów w 2017 roku:

„Angela Merkel znalazła się w momencie, kiedy zaczyna się wyczerpywać pozytywna aura jej popularności. Ale pani kanclerz wciąż jest jeszcze daleko od strefy, która stałaby się dla niej groźna. Co drugi obywatel Niemiec po 11 latach rządów Merkel może sobie nadal wyobrazić jej kolejną kadencję. (…) Kanclerz Merkel nie jest jeszcze skończona, ale jej popularność się kurczy i nadchodzą dla niej mało komfortowe czasy”.

Opr. Alexandra Jarecka