Niemiecka prasa: Lata rządów Trumpa będą stracone dla ONZ | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 19.09.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: Lata rządów Trumpa będą stracone dla ONZ

Uwaga świata zwrócona będzie we wtorek (19.09.17) w stronę Nowego Jorku, gdzie prezydent Donald Trump będzie miał swoją premierę na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ.

UN Hauptquartier New York Gebäude (imago/imagebroker)

Gmach ONZ w Nowym Jorku. Na forum Zgromadzenia Ogólnego wystąpi prezydent Donald Trump

„Mitteldeutsche Zeitung” z Halle uważa, że „Trump utrudnia nawet zwykłe funkcjonowanie Organizacji Narodów Zjednoczonych. Jak ONZ ma ustalić jakiś format rozmów w kryzysie północnokoreańskim, kiedy prezydent USA zdaje się wcale nie mieć na to ochoty? W każdym razie doprowadzić do tego, że państwa będą ze sobą komunikować poza ONZ, by wspólnie próbować rozwiązywać problemy. Jak mogłoby to wyglądać, pokazują już Rosja, Turcja i Iran w kwestii Syrii. Wytyczają one jedną strefę bezpieczeństwa za drugą, degradując USA do roli obserwatora. Zresztą Syria nie interesuje Trumpa, podobnie jak nie interesowała ona jego poprzednika, Obamy”.

„Frankfurter Rundschau” zaznacza, że „W obliczu wszystkich kryzysów i konfliktów na czele najbardziej liczącego się państwa w ONZ potrzebny byłby obyty polityk rozumiejący świat. Bez USA Narody Zjednoczone nie mają siły przebicia. Potrzebny byłby więc prezydent, któremu nie byłby obojętny los muzułmańskiej grupy etnicznej rohingya w Birmie, który w konstruktywny sposób podchodziłby do północnokoreańskiego dyktatora i który nie używałby Twittera jako wehikułu swojej wojennej retoryki. Zamiast tego mamy do czynienia z nieobliczalnym egomanem z populistyczną agendą, która kończy się na granicach USA. Już dziś można powiedzieć, że lata rządów Trumpa będą latami straconymi dla ONZ”.

„Landeszeitung” z Lueneburga podkreśla: „Nawet jeżeli szef amerykańskiego departamentu stanu Rex Tillerson sygnalizuje amerykańską gotowość do kompromisu w kwestii paryskiej umowy klimatycznej, nie ma co się łudzić, że jest to zwiastun zwrotu w Białym Domu w stronę rozsądku, po dotychczasowych doświadczeniach z Donaldem Trumpem. Największy postęp dzięki występowi amerykańskiego prezydenta na forum ONZ będzie polegał na tym, że w ogóle do niego dojdzie. Nie było to oczywiste, bo część elektoratu Trumpa i niektórzy z jego doradców widzą w ONZ serce ciemności, gniazdo spisku dla podboju Stanów Zjednoczonych”.

„Nuernberger Zeitung” pisze: „Umowa klimatyczna była w oczach Trumpa do tej pory niczym innym jak próbą reszty świata wzbogacenia się kosztem Stanów Zjednoczonych. Na dzień przed występem prezydenta na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ minister spraw zagranicznych Rex Tillerson zaskoczył teraz zapowiedzią, że jego kraj ewentualnie mógłby jednak przestrzegać tej umowy. Można tylko spekulować, o co chodzi w tej nagłej zmianie poglądów prezydenta. Silne wrażenie wywarły na nim z pewnością skutki orkanów ‘Harvey' i ‘Irma', ale chyba nie do tego stopnia, żeby zmienić kurs. Tu chodzi raczej o ostrzeżenie jego doradców, że po wycofaniu się USA z umowy klimatycznej, Chiny przejęłyby na całym świecie rolę prekursora nie tylko w tym temacie”.

Opr.:  Małgorzata Matzke