1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: Kto dyktatorom sprzedaje chemikalia, działa niegodziwie

Eksport niemieckich chemikaliów, które mogły być użyte do produkcji syryjskiej broni chemicznej, są oprócz wyborów jednym z głównych tematów komentarzy piątkowych (20.09.13) wydań prasy niemieckiej.

Regionalny dziennik „Westfälische Nachrichten” uważa, że „Rozwiązywanie w Berlinie zagadki niemieckich dostaw chemikaliów raczej wskazuje na bezradność. A brak świadomości na temat tego, co działo się w latach 2002- 2006 przypomina debatę o elektronicznym inwigilowaniu przez NSA (…). Prawdą jest, że Niemcy już w dobie Schrödera nie dość dokładnie trzymali się dyrektyw dotyczących zakazu eksportu broni. Także kanclerz (Merkel) jest w tej sprawie pragmatyczna. Korzysta na tym, śmiejąc się w piąstki, syryjski reżim. Assad wcale nie ukrywa, że jest w posiadaniu broni chemicznej. Teraz wyciąga rękę po to, aby Zachód zapłacił za jej likwidację. Czy to nie jest absurdalne? Nie. To już jest szczyt bezczelności”.

Berliński „Der Tagesspiegel” ocenia, że „Niemcy raz po raz pozwalają na świadome lekceważenie kryteriów utrudniających eksport ciężkiego sprzętu wojskowego w regiony dotknięte kryzysem. Niedawno klub poselski CDU/CSU domagał się we wspólnym dokumencie „większej odwagi” przy eksporcie sprzętu wojskowego. Ale wtedy, kiedy stosowny byłby jasny sprzeciw wobec dyktatur (wspieranych przez najważniejszych sojuszników), rząd ten postępuje jak w przypadku Libii czy Syrii. Kto stawia eksport broni nad moralność, ten rujnuje swoją opinię”.

General-Anzeiger” z Bonn twierdzi, że „Dostawy chemikaliów dla reżimu w Damaszku w czasie, kiedy cały świat już wiedział, że Asad pracuje nad bronią chemiczną na szeroką skalę, było poważnym zaniedbaniem. Tu nie pomogą też żadne zalecenia „starannego zbadania ewentualnego ryzyka”. W wyniku użycia broni chemicznej zginęli ludzie. Nie mieli żadnych szans. Niemcy mieliby szansę: wstrzymać eksport”.

Neue Westfälische” podsumowuje: „Kto dyktatorom sprzedaje substancje chemiczne, działa niegodziwie. (...) Nie wszystkie transakcje biznesowe są uzasadnione. Istnieją pewne granice moralne, których nie należy przekraczać. Niepokojąca jest myśl o tym, że być może Niemcy mają swój udział w morderczym ataku bronią chemiczną Asada 21 sierpnia 2013 roku. Nad tym nie można przejść do porządku dziennego. Niemiecki rząd uważa, by nie zostać wciągniętym w konflikty międzynarodowe. Ale taka abstynencja w sferze polityki bezpieczeństwa nawet w najmniejszym stopniu nie dotyczy eksportu: Niemcy są tymczasem trzecim największym eksporterem broni. To jakoś nie pasuje do siebie”.

Barbara Cöllen

red. odp. Bartosz Dudek