Niemiecka prasa: Kto chce nosić burkę, ten powinien wrócić, skąd przyjechał | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 20.08.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: Kto chce nosić burkę, ten powinien wrócić, skąd przyjechał

W Niemczech nie cichnie dyskusja o ewentualnym zakazie noszenia burek i nikabów, sugerowanym przez chadeckich szefów landowych MSW.

„Muenchner Merkur” krytykuje: „CDU chcę 'troszkę' zabronić burki. Uchwała chadeckich ministrów spraw wewnętrznych, by nie dopuszczać takiej pełnej zasłony ciała w publicznych miejscach, jest zgniłym kompromisem. Tam, gdzie spotykają się ludzie, czyli tam, gdzie zaczyna się integracja - na naszych ulicach - tam burka i nikab mają być dozwolone. W ten sposób partia Angeli Merkel nie uciszy strachu obywateli przed obcymi, którzy nie chcą pokazać swojej twarzy”.

„Tagesspiegel” z Berlina uważa, że „mamy prawo bronić naszych wartości. Kto przyjeżdża do naszego kraju, znajduje się w państwie, gdzie trzeba pokazywać swoją twarz. Oznacza to także, że trzeba wszystko zrobić, żeby kobietom z takich rodzin wolno było wychodzić na ulice bez tego okrycia. Oznacza to, że potrzebne są inne środki i dużo więcej pracy socjalnej”.

„Sueddeutsche Zeitung” zaznacza: „Jest w porządku, jeżeli ministrowie spraw wewnętrznych chcą w przyszłości karać pełne zakrycie ciała przed sądem, w przedszkolach czy przy kontroli dokumentów, jako łamanie przepisów. Ale burka lub nikab to nic innego jak manifestowana pogarda dla naszego kraju. Dlatego państwo może postawić własny warunek, nawet jeżeli integracja migrantów nie rozbija się tylko o tę kwestię. Taki rodzaj polityki symboli nikomu nie zaszkodzi.

Inaczej jest w przypadku żądania, by z zasady unikać podwójnego obywatelstwa. CDU i CSU chcą co prawda dopuścić wyjątki, ale dość osobliwe jest, jak chadeccy ministrowie uzasadniają swoje stanowisko: chcą zasadniczo zapobiec ewentualnym ‘konfliktom lojalności'. Tym samym pokazują, jak niepojęta jest dla nich myśl, że ludzie mogą mieć korzenie i związki w dwóch krajach jednocześnie. Dlaczego muszą przy tym wysuwać generalne podejrzenie wobec całej grupy społeczeństwa”?

„Fuldaer Zeitung” podkreśla: „Może to i prawda, że jest to debata o jakimś fantomie, bo rzekomo w Niemczech jest tylko 100 muzułmanek, które noszą burki. Ale kwestia, czy tej mniejszości także w przyszłości chcemy przyznać prawo, by w całkowitym zakryciu kobiety pojawiały się w publicznej przestrzeni, chodzi o coś więcej, niż tylko o te sto kobiet. Chodzi o kwestię, jak definiujemy się jako społeczeństwo, jak chcemy ze sobą współżyć i gdzie chcemy wytyczyć wyraźne granice. Przy zakazie burki chodzi także o naszą definicję przyjaznego podejścia do uchodźców i mocny sygnał dla świata. Jest on jednoznaczny: kto chce nosić burkę albo wymaga tego od swojej żony, ten powinien wrócić, skąd przyjechał.

„Main-Echo” z Aschaffennburga pozwala wczuć się w sytuację kobiet w burkach: „Kto już kiedyś próbował chodzić w burce na co dzień, ten zrozumie, jaka pogarda i poniżenie leżą u podstaw tego ‘służbowego stroju'. Przez gęstą kratkę przed oczami nie można w ogóle oglądać świata w pełni. Kiedy patrzy się pod słońce, każdy krok jest ostrożnym macaniem ziemi stopą. Kobiety idą ze spuszczoną głową, zgięte, w pokorze”.

opr.: Małgorzata Matzke