Niemiecka prasa: Kandydaci w USA - wybór między dżumą a cholerą | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 09.06.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: Kandydaci w USA - wybór między dżumą a cholerą

Prasa komentuje pewne już właściwie kandydatury Clinton i Trumpa, pytając, czy to wszystko na co stać "najwspanialszy naród świata"?

Boldkombo Hillary Clinton Donald Trump Emotionen

Hillary Clinton vs. Donald Trump

„Frankfurter Allgemeine Zeitung” uważa: „Po tym, jak Hillary Clinton ma już właściwie kandydaturę w kieszeni, nie powinna długo dywagować nad kwestiami historycznymi, tylko skoncentrować się na tym, jak rozprawić sIą z Donaldem Trumpem. Mogłoby to się bowiem gorzko zemścić, gdyby Clinton weszła do tej walki pewna swojego zwycięstwa. Już wstępne wybory były dla niej trudne, bo nie jest ona porywającą, rozpromienioną kandydatką, podbijającą serca tłumów.

Być może, jak twierdzi sama Clinton, Trump charakterologicznie nie pasuje do urzędu prezydenta i może być nawet niebezpieczny, ale wielu (białych) wyborców, przede wszystkim mężczyzn, ma o niej zdecydowanie złe mniemanie. W jej politycznej biografii jest kilka spraw, za które może ją zaatakować jej rozwścieczony przeciwnik. Sanders pokazał, jaki to ma efekt”.

„Aachener Nachrichten” pisze: „'Hillary to establishment' - mówią z pogardą jej przeciwnicy, a przede wszystkim miliony, które wspierały pokonanego Berniego Sandersa. Jeżeli szef niemieckiej dyplomacji Frank- Walter Steinmeier o swojej byłej koleżance resortowej mówi z uznaniem, że 'jest to kobieta, która opanowała polityczne rzemiosło jak rzadko kto', to krytycy Clinton właśnie w tym dostrzegają problem.

Mówią: dla Clinton polityczne rzemiosło oznacza, że doskonale wie, jak się osobiście wzbogacić. Następny skandal, który podważyłoby integralność tej 68-letniej polityk, byłby wodą na wyborcze młyny Trumpa. Ważniejsze niż afery Clinton byłoby to, czy w miesiącach przed wyborami w Stanach Zjednoczonych będą miały miejsce jakieś zamachy terrorystyczne. Bowiem zawsze wtedy, kiedy zaczyna szerzyć się bezradność i uznani politycy nie mają żadnych prostych odpowiedzi, wybija godzina populistów”.

„Straubinger Tageblatt / Landshuter Zeitung” uważa: „Aby zwiększyć siłę uderzenia przeciwko Republikanom i nastawić się na zażartą walkę wyborczą z Trumpem, Clinton musi zjednoczyć Demokratów i pozyskać dla siebie nie ty samych wybitnych polityków. Przychodzi dość nie w porę, bo Trump zaczyna już swoją brudną kampanię pod hasłem ‘Clintonowie podnieśli kunszt bogacenia się do formy sztuki', jak szydził z bliskości byłej pary prezydenckiej do Wall Street. Była First Lady będzie musiała zmagać się z takimi zarzutami, nie potrafiąc jednocześnie sama stawiać wyraźnych akcentów. Przyjdzie jej postępować wedle zasady: byle tylko nie robić żadnych dalszych błędów”.

„Nuernberger Nachrichten” podkreśla, że „Jest to wybór jak między dżumą a cholerą: Donald Trump, ekscentryczny multimiliarder i telewizyjny pajac, wykrzykujący rasistowskie i szowinistyczne slogany i chcący załatwić kryzysy na świecie przy pomocy pały. I Hillary Clinton, o której mówi się, że ma więcej politycznego doświadczenia niż każdy inny dotychczasowy konkurent i byłaby pierwszą kobietą w Białym Domu, ale nie potrafi rozpalić w ludziach ognia i ma wielkie problemy ze swoją wiarygodnością. Czy to jest to maksimum, jakie ma do zaoferowania ‘najwspanialszy naród świata'? Obojętnie, kto wygra te wybory 8 listopada, historycy ostatecznie będą mogli powiedzieć, że ten dzień w decydujący sposób przyczynił się do zmierzchu mocarstwa, jakim były Stany Zjednoczone. A reszta świata odczuje to równie boleśnie".

Opr.: Małgorzata Matzke