Niemiecka prasa: Jarosław Kaczyński chce „dowodów” na zamach | Echa polskie | DW | 11.04.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Echa polskie

Niemiecka prasa: Jarosław Kaczyński chce „dowodów” na zamach

Poniedziałkowe (11.04.2016) wydania niemieckiej prasy informują o uroczystościach upamiętniających 96 ofiar katastrofy prezydenckiego samolotu, lecz niewiele z nich je komentuje.

Frankfurter Rundschau” zamieszcza artykuł Jana Opielki pod tytułem „Smutek w Polsce politycznie użyteczny”.

„To właściwie nie jest okrągła rocznica. Jednakże 6. rocznica katastrofy lotniczej w Smoleńsku, w której 10 kwietnia 2010 roku zginął prezydent Lech Kaczyński i 95 innych, prominentnych osób, ma tak wielkie znaczenie, jak rzadko kiedy. (…) Politycy PiS od lat podtrzymują tezę, że ta katastrofa lotnicza nie była tragicznym wypadkiem, lecz być może wynikiem spisku.

Redakcja poleca

Dlatego PiS na nowo wszczyna sprawę. W czasie uroczystości, które odbywały się przez całą niedzielę także w innych miastach kraju, ten aspekt odgrywał rolę tylko pośrednio. W stolicy odsłonięto kilka tablic pamiątkowych, na jednej z nich, upamiętniającej Lecha Kaczyńskiego, napisano: ‘poległ w służbie ojczyzny’. To jest od lat obowiązujący kierunek w kwestii smoleńskiej” – zauważa „Frankfurter Rundschau”.

Stołeczny „Tagesspiegel” (TS) pisze:

„Nigdy wcześniej uroczystości rocznicowe tej największej katastrofy lotniczej w dziejach Polski od II wojny światowej nie były obchodzone z taką pompą”. Paul Flückiger pisze, że Jarosław Kaczyński, „nowy silny człowiek w Polsce”, chwalił „godne i poważne akty uczczenia pamięci prezydenta Lecha Kaczyńskiego”. Lecz – jak pisze komentator, „ważniejsze niż wszystkie słowa przywódcy partii PiS było tym razem to, co nie zostało wyartykułowane, tylko poruszone mimochodem. Przed przejęciem władzy przez tę prawicowo-narodową partię zrobiono za mało w celu wyjaśnienia przyczyn katastrofy i upamiętnienia jego brata, powiedział Kaczyński, od sześciu lat ostentacyjnie opłakujący brata. Przyczynę katastrofy jego PiS dostrzega w rzekomym zamachu, dokonanym na samolot prezydencki przez ówczesny liberalny rząd pod przywództwem obecnego przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska wspólnie z Putinem. Ta interpretacja przyczyn katastrofy stała się od zwycięstwa PiS w październiku ubiegłego roku czymś w rodzaju państwowej religii. (…) Dowodów na zamach ma dostarczyć ministerstwo obrony, w którym niedawno powołano w tym celu specjalną podkomisję. Dotychczasowe wyniki dochodzenia uznano za nieprzydatne, wyłączono też odpowiedni rządowy portal, a zajmujący się wyjaśnieniem katastrofy prokuratorzy zostali zwolnieni. W skład nowej podkomisji nie wchodzą żadni eksperci z dziedziny lotnictwa. Ich zadanie natomiast jest jasne: Jarosław Kaczyński chce ‘dowodów’ na zamach” – zauważa „Tagesspiegel”.

opr.: Barbara Cöllen