1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: Gospodarka jest piętą Achillesową Erdogana

Komentatorzy piątkowych wydań gazet szeroko omawiają zaawizowany przez szefa niemieckiej dyplomacji Sigmara Gabriela nowy kurs w stosunkach z Turcją.

"Frankfurter Allgemeine Zeitung" zauważa:

"Także zapowiadane zrewidowanie niemieckiej polityki wobec Turcji jest jeszcze dalekie od całkowitego zerwania stosunków z Ankarą. Oznacza jednak kres cierpliwości, którą Berlin zaordynował sobie w obchodzeniu się z coraz trudniejszym sojusznikiem z NATO znad Bosforu. (…) Dla stabilności także autorytarnego reżimu jest jak najbardziej istotne, jak powodzi się państwu gospodarczo i jakie ma perspektywy rozwoju. Do tej pory Berlin postawił na to, że przynajmniej doradcy Erdogana wiedzieli, jak ważne są dla Turcji polityczne i ekonomiczne stosunki generalnie z UE a szczególnie z Niemcami. Nic to nie przyniosło. Teraz Berlin po raz pierwszy także publicznie prezentuje instrumenty, które mogą utrudnić Eredoganowi może nie życie, ale panowanie".

Według dziennika "Nürnberger Nachrichten":

"Oczywiście ostrzejszy ton z Berlina dużo nie przyniesie. Recep Tayyip Erdogan dawno już osiągnął stadium, w którym nie zrobi to na nim wrażenia. Nie może zmienić swojego kursu, jeżeli nie chce utracić władzy. Ale właśnie dlatego także my nie musimy wystawiać się teraz na pośmiewisko i kłaniać do pasa". 

Stołeczny "Die Welt" mimo wszystko namawia do umiaru:

"Erdogan prowokował tak długo, że skłonny dotąd do ugody rząd w Berlinie nie miał innego wyjścia niż przełamanie stosunków z Turcją. Jest to nowy, krytyczny punt a dla Europy katastrofa. I tak już pełzająca ku autokratycznej półdemokracji Turcja, od chwili puczu jest stanowczo zdecydowana uciec od każdego konsensusu z Europą. Eskalacja ta ma też wewnątrzpolityczne wymiary. W Republice Federalnej Niemiec żyją miliony Niemców tureckiego pochodzenia, z których większość opowiada się za Erdoganem. Tak czy owak raczej średnie sukcesy integracyjne mogą być jeszcze większą rzadkością. Rząd podjął słuszną decyzję, ale nadal powinien próbować podtrzymywać minimum kontakt#w dyplomacji. W końcu będzie tym zainteresowana także coraz silniejsza turecka opozycja".

"Volksstimme" (Magdeburg) pisze natomiast:

"Eskalacja konfliktu między Niemcami i Turcją cofa stosunki między obydwoma krajami co najmniej o dwa dziesięciolecia. Wówczas Turcja nie była jeszcze żadnym kandydatem do UE, była niepewna politycznie i słaba gospodarczo. Po krótkiej fazie sukcesów prezydent Erdogan zawzięcie robi wszystko, by sekularną republikę z powrotem zamienić w islamsko-średniowieczną dyktaturę. Rząd federalny słusznie wyciąga twarde konsekwencje, po miesiącach taktycznych zagrywek i wahania. Sytuacja uwięzionych w Turcji Niemców nie zmieni się na lepsze. Ale tureckie przywództwo może jeszcze mniej pozwolić sobie na przetrzymywanie ich latami. Pośrednie wezwanie niemieckiego ministra spraw zagranicznych Gabriela, by nie jechać do Turcji ani tam nie inwestować, pokaże efekty. Gospodarka jest piętą Achillesową Erdogana".

opr. Elżbieta Stasik