Niemiecka prasa: euro za wartości? | Prasa | DW | 29.06.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: euro za wartości?

Komentatorzy najważniejszych gazet sceptycznie podchodzą do pomysłu uzależnienia kształtu przyszłego budżetu UE od przestrzegania zasad praworządności.

Komentator dziennika Frankfurter Allgemeine Zeitung pisze: „Polski rząd podporządkowuje sobie wymiar sprawiedliwości w sposób, jakiego nie da się pogodzić z zasadami demokratycznego państwa prawa. Mimo uruchomienia procedury kontroli praworządności Unia Europejska może się jednak tylko bezsilnie przyglądać jak rząd w Warszawie, krok po kroku, systematycznie ujarzmia sądownictwo. Przewidziany na takie okoliczności artykuł 7. unijnego traktatu wymaga – i to z dobrych powodów – jednomyślności wszystkich krajów członkowskich. Tej jednak nie będzie tak długo, jak na Węgrzech czy w Rumunii rządzą osoby, które widzą w niezależnym wymiarze sprawiedliwości przeszkodę dla swojej władzy albo prywatnych interesów. Z tego samego powodu żadnych szans na realizację nie mają pomysły Komisji Europejskiej, aby sięgnąć do ich kieszeni wiążąc sprawę rozdziału unijnych środków z przestrzeganiem praworządności. Unia Europejska jako wspólnota wartości jest stabilna tylko wtedy, gdy członkowie także dobrowolnie przyznają się do swoich wartości”.

Komentator Sueddeutsche Zeitung pisze: „Niedawno francuski prezydent Emmanuel Macron powiedział coś, co leży na sercu wielu Niemcom. Kiedy zarzucił wschodnim krajom UE traktowanie Unii Europejskiej jak supermarketu, zwerbalizował odczucie jakoby Polacy, Czesi czy Węgrzy byli niewdzięczni. Stoi za tym wyobrażenie, że to głównie niemieckie pieniądze finansują «kwitnące krajobrazy» na wschodzie. A teraz, gdy Niemcy potrzebują pomocy w kryzysie migracyjnym, odmawia się im solidarności.

W takiej atmosferze dyskutuje się obecnie o przyszłości europejskich finansów. Tej atmosfery nie powinno się jednak mylić z rzeczywistością. Po pierwsze, Unia Europejska nie jest stowarzyszeniem finansowanym przez Niemcy. Inne kraje, na przykład Holandia, płacą na głowę więcej. W błąd wprowadza też tak lubiane określenie «płatnik netto».

Zgadza się, że Niemcy, tak jak kilka innych krajów, wpłacają do unijnego budżetu więcej niż z niego dostają. Ale wartości, jaką stanowi dla Niemiec Unia, nie da się w ten sposób zmierzyć. Trzeba też brać pod uwagę koszty, jakie powstałyby gdyby rozpadł się unijny rynek wewnętrzny. Niemieccy producenci straciliby swoje najważniejsze rynki zbytu.

Z funduszy strukturalnych płynie na wschód mnóstwo pieniędzy. Ale także mnóstwo pieniędzy, którymi płaci się za niemieckie produkty, płynie na zachód. Potwierdza to, że proste rachunki kosztów i zysków nie działają w Unii Europejskiej (…) Bo zgadza się, że Unia Europejska nie jest supermarketem. W każdym razie, nie tylko. Musi to być punktem wyjścia przy dyskusji o przyszłym unijnym budżecie. (…) Ale kiedy węgierski prawicowy populista Viktor Orban może wykorzystywać unijne pieniądze po to, aby umacniać swoją władze, osłabiać demokrację i nadal podburzać przeciwko Brukseli to coś jest z tą Unią nie w porządku” - komentuje Sueddeutsche Zeitung. 

Opr. Wojciech Szymański

 

Tekst jest omówieniem głosu prasy niemieckiej i niekoniecznie odzwierciedla stanowisko autora opracowania.