Niemiecka prasa: Dyskusja o europejskiej perspektywie dla Turcji była zawsze nieuczciwa | Prasa | DW | 06.08.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: Dyskusja o europejskiej perspektywie dla Turcji była zawsze nieuczciwa

Komentatorzy prasy zajmują się stanowiskiem Niemiec i UE wobec ostatnich poczynań Turcji i kwestionują porozumienie ws. uchodźców.

Portal „Spiegel Online” przypomina, że „W stosunku do Turcji rząd Niemiec zachowuje się tak, jakby nic się nie stało. Wyraża co prawda zaniepokojenie z powodu sytuacji w Turcji, ale nie kojarzy tych faktów z umową w sprawie uchodźców. ‘Jestem przekonany, że porozumienie to będzie utrzymane w mocy', powiedział szef Urzędu Kanclerskiego Peter Altmaier. A ponieważ wszystko dobrze idzie, jak twierdzi rząd Angeli Merkel, i nie ma co łamać sobie głowy nad jakimiś alternatywnymi działaniami w sprawie umowy zawartej z Ankara, niepotrzebny jest żaden plan B, powiedział Altmaier, odpowiedzialny w rządzie za kwestie uchodźców. Ale to oznacza zamykanie oczu na rzeczywistość. Bo debata w tej sprawie toczy się już od dawna.(…) To fakt, że Erdogan jest łotrem, ale jest nam potrzebny. Tak z pewnością sformułowałby to były kanclerz Helmut Schmidt. Ale rząd Niemiec czegoś takiego nigdy nie powie, gdyż zaszkodziłby w ten sposób nie tylko swojej własnej wiarygodności, ale także zaufaniu w uczciwość i przejrzystość swoich działań. W obecnej sytuacji jest to szczególnie niebezpieczne dla szefowej CDU i jej ekipy”.

„Maerkische Allgemeine” z Poczdamu pisze: „Twierdzenie Petera Altmaiera, ministra w rządzie Angeli Merkel odpowiedzialnego za uchodźców, że niepotrzebny jest żaden alternatywny plan, brzmi jak odmowa rządu Niemiec podjęcia jakichkolwiek działań. Tymczasem turecki prezydent działa według własnego planu B, wykorzystując czas po nieudanej próbie zamachu stanu do politycznych czystek. Jest mu zupełnie obojętne, że prześladowani alewici, Kurdowie i opozycjoniści uciekają z jego imperium. Jeszcze przed próbą zamachu stanu znacznie wzrosła liczba azylantów z Turcji. Ich liczba przypuszczalnie wkrótce będzie wielokrotnie wyższa. Logicznym następstwem będzie wtedy to, że tureckie konflikty przeniosą się na ulice niemieckich miast”.

„Westfaelische Nachrichten” twierdzi natomiast, że „Owszem, Erdogan powinien pozostać partnerem, ale niekoniecznie musiałoby to oznaczać, że Turcja miałaby wejść pod dach Unii Europejskiej. Jak duży będzie dystans do niej, w znacznym stopniu zależy od samego Erdogana i jego działań. Najpóźniej na brukselskim szczycie 16 września Unia Europejska musi określić swoje stanowisko, jakich relacji życzyłaby sobie z Turcją na dłuższą metę”.

„Frankfurter Allgemeine Zeitung” pisze: „Powiedzmy otwarcie: dyskusja o europejskiej perspektywie dla Turcji była zawsze prowadzona nieuczciwie. Wzorcem mogłaby być brytyjska droga. Oczywiście, że kulturowo-religijny charakter Turcji i jej geopolityczne położenie zawsze się bardzo liczyły. Ale czy jest ona w ogóle europejskim krajem? Prawdą jest jednak, że z Turcją łączyły nas zawsze ważne interesy. Być może przyszłe relacje z Wielką Brytanią mogłyby być dla Unii Europejskiej modelem dla relacji z Turcją”.

Jak pisze portal internetowy „Muenchner Merkur”:„Austriacki kanclerz Kern, domagając się zerwania negocjacji akcesyjnych z Turcją, złamał pewne tabu, którego już od dawna powinno nie być. Szefowie państw i rządów Unii Europejskiej powinni się zastanowić jednak, czy zerwanie rozmów w obecnej chwili byłoby mądre z politycznego punktu widzenia. Erdogan już teraz tworzy legendę, wedle której to Zachód wspierał przewrót przeciwko niemu. Unijna uchwała o zerwaniu negocjacji dałaby pożywkę tej mrzonce o spisku. Nie wolno wpaść w pułapkę Erdogana, tworzącego historię na własne potrzeby”.

opr.: Małgorzata Matzke