Niemiecka prasa: Czy policja miała kontrolować babcie z rolatorem? | Prasa | DW | 03.01.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: Czy policja miała kontrolować babcie z rolatorem?

Prasa komentuje dyskusję o kolońskiej policji, która skoncentrowała się w noc sylwestrową na kontrolach północnych Afrykańczyków, za co usłyszała zarzut rasizmu.

„Allgemeine Zeitung” z Moguncji pisze: „Zarzucanie kolońskiej policji rasizmu jest absurdalne i nie do zniesienia, przede wszystkim z punktu widzenia funkcjonariuszy, którzy pełnili służbę w sylwestrową noc w Kolonii. Swoją kompletnie przesadzoną krytyką szefowa Zielonych Simone Peter udowodniła tylko, że stary, bezmyślny, lewicowo-alternatywny odruch ideologiczny w dalszym ciągu funkcjonuje: zamykać oczy na ciemne strony niemieckiej polityki imigracyjnej i werbalnie atakować policję”.

„Muenchner Merkur” podkreśla: „Strategia policji w Kolonii, która skoncentrowała się na kontrolach przybyszy z Afryki Północnej, była słuszna. To nie były ani szykany, ani rasizm, tylko smutna nauka wyciągniętą z analizy struktur sprawców. Policyjna praca nie opiera się na regułach gender i parytetów, tylko na liczbach zgłaszanych przypadków i na ryzykach. Kogo mieli kontrolować policjanci? Babcię z rolatorem? Zdaniem ekspertów Nadrenia Północna-Westfalia ma liczne środowisko intensywnych sprawców z Afryki Północnej. I ich właśnie policja musiała mieć na oku, jeżeli nie miała się powtórzyć katastrofa z sylwestra 2015”.

Zarzut, że policja stosowała „racial profiling” komentuje też „Koelner Stadt-Anzeiger”, pisząc, że „w ten sposób określa się dyskryminujące kontrole grup osób, które przez policję odbierane są jako odmienne pod względem etnicznym czy religijnyme. Absurdalne jest jednak odnoszenie tego pojęcia do policyjnych kontroli w noc sylwestrową. Postępowanie policji, po zmasowanych atakach na tle seksualnym w ubiegłym roku, nie było rasistowskie tylko konsekwentne. Wielu północnych Afrykańczyków przyjechało do Kolonii całymi grupami i zachowywali się agresywnie. Policjanci wykonywali tylko swoją pracę i kontrolowali tych, których można było podejrzewać o dokonanie czynów karalnych”.

„Leipziger Volkszeitung” zaznacza, że „Czymś zupełnie oczywistym powinno być to, że policja w tej sytuacji, w obliczu tego, co się wydarzyło, szczególnie gruntownie kontrolowała właśnie tych mężczyzn. To dyktuje po prostu zdrowy rozsądek. Konstruowanie z tego zarzutu rasizmu jest absurdalne, tym bardziej, że kontrolowane osoby musiały tylko się wylegitymować. To, że wszyscy musieli trochę poczekać, wobec ogromu masy tych ludzi, jest jak najbardziej wybaczalne. Przez chwilę trzeba się tylko zastanowić, co by było, gdyby policja nie reagowała i gdyby znów doszło do napaści. W takim przypadku histeria byłaby uzasadniona, ale w aktualnej sytuacji jest kompletnie nie na miejscu”.

„Straubinger Tagblatt / Landshuter Zeitung” pisze: „To są właśnie typowe Niemcy. Zamiast powiedzieć: Brawo, kolońscy policjanci! Super robota! Zrobiliście wszystko, żeby ludzie a przede wszystkim kobiety, dzięki zmasowanej obecności policji i służb porządkowych mogli bezpiecznie powitać Nowy Rok bez powtórki ekscesów z ubiegłego roku. Ekscesy te nie miały prawa się powtórzyć, bo policja odpowiednio wcześnie zainteresowała się podejrzanymi osobami, sprawdzała dokumenty i zadbała o to, żeby podejrzane osoby w ogóle nie mogły dostać się w pobliże katedry. Ale Niemcy jak zawsze szukają włosa w zupie i szybko go znaleźli. Niestety sama policja nie jest bez winy, bo użyła pojęcia ‘nofris' (północno-afrykańscy intensywni sprawcy - przyp. red.), które nie powinno pojawić się w publicznej przestrzeni”.

Opr.: Małgorzata Matzke