1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: czy AfD stanie na czele opozycji

Niemiecka prasa zastanawia się jaka partia może po wyborach stać się trzecią siłą polityczną w Bundestagu.

Wychodzące w Koblencji „Rhein-Zeitung" pisze: „24 września Niemcy wybierają Bundestag, który ma przygotować ten kraj na następną dekadę. W tym czasie na emeryturę przejdą miliony urodzonych w latach wyżu demograficznego i w związku z tym politykę socjalną czekają potężne wyzwania. W kampanii wyborczej prawie nie ma jednak sporu na temat właściwej recepty na te kolosalne problemy. Jest to fatalne. Powodem tego, że wzmacnia się polityczny margines – do tej pory tylko w sondażach – są nie tylko cztery lata rządów wielkiej koalicji, ale też to, że wielu ludzi czuje, że może teraz wiedzie się im jeszcze dobrze, ale nie wiedzą, jak długo. Jest to niedobry, utajony strach, który właściwie powinny sobie wziąć do serca wielkie partie. Tymczasem także z tchórzostwa zostawiają pole do popisu mniejszym partiom. A te same się boją, bo czują presję politycznego marginesu. Dlatego FDP i Zieloni ostro zwalczają się w zmaganiach o każdy głos. Ton staje się coraz bardziej surowy. Demokracji pomoże to niewiele, bardziej na miejscu byłaby ostra merytorycznie polaryzacja i odwaga zajęcia się niewygodnymi tematami”.

Rhein-Neckar-Zeitung" z Heidelbergu zauważa, że: „Czasami presja z zewnątrz nie jest taka zła, jeżeli coś ma się ruszyć w jakimś temacie. Kilka dni przed wyborami przedstawiciele demokratycznych partii obawiają się, że na czele opozycji może stanąć w kolejnej kadencji parlamentu skrajnie prawicowa Alernatywa dla Niemiec (AfD). W rzeczy samej: mogłoby to budzić obawy i byłoby trudne do zniesienia przez całe cztery lata. Ale niezależnie od tego, że może także FDP, Zieloni albo Lewica zajmą w nadchodzącą niedzielę pożądane trzecie miejsce, można coś zrobić, żeby następnym przywódcą opozycji był na pewno demokrata bez skazy, którego poplecznicy twardo przestrzegają zasad konstytucji: chadecja i SPD muszą się tylko uznać za rozwodników. Koniec z wielką koalicją”.

Walkę o zdobycie trzeciego miejsca we względach wyborców tak komentuje ponadregionalny dziennik„Frankfurter Rundschau”:

„Prognoza wydaje się śmiała: zajmie je AfD. Partia ta wydaje się niezniszczalna, czegokolwiek by nie robili jej właśni członkowie, by ją zrujnować. Czy to Gauland, który gloryfikuje Wehrmacht, czy Weidel nielegalnie zatrudniająca w Szwajcarii syryjską azylantkę - wszystko to drobiazgi. Nie odgrywają żadnej roli. Każda inna partia, w której jej czołowi politycy tak by się z nią obchodzili, skazana byłaby na porażkę. Tylko nie AfD. Partia ta utrzymuje się na fali frustracji i niezadowolenia z biegu rzeczy. To coś więcej niż oburzenie, iż CDU i SPD tak się do siebie upodobniły i zrobiły z wyborów mękę. Przede wszystkim jest tak we wschodnich Niemczech. „Ekstremalne wyniki wyborów” prognozuje AfD saksońska minister Petra Köpping. Polityk ta dużo jeździ i wiele słyszy. I tak się stanie. Zieloni będą na wschodzie Niemiec krwawić. Prawie nie ma partii, która byłaby tam tak znienawidzona: Zieloni są ucieleśnieniem zakazów, błędnych punktów ciężkości, wszystkiego, co złe z Zachodu”.

Opr. Elżbieta Stasik