1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Prasa

Niemiecka prasa: Co imigranci mają robić na prowincji?

Koalicja rządowa w Berlinie uchwaliła nowe przepisy o integracji imigrantów. Prasa docenia ten krok, ale wysuwa także zastrzeżenia.

„Volksstimme” z Magdeburga zaznacza: „Wielka koalicja chce forsować konieczną integrację imigrantów na niemieckim rynku pracy w myśl hasła »Wspierać i wymagać«". To samo nieszczęsne hasło miał już wypisane na sztandarze były kanclerz Schroeder przed ponad 10 laty, kiedy reformował system świadczeń społecznych. Dobrze by było, żeby ta formuła tym razem naprawdę się sprawdziła. Nasuwają się jednak wątpliwości. Podczas gdy do tej pory w kryzysie uchodźczym udało się odeprzeć zakusy na ustawowe płace minimalne, teraz rząd znosi wszelkie bariery. Zapowiedziane sto tysięcy mini-umów o pracę, status robotników najemnych dla imigrantów i rezygnacja ze sprawdzania, czy na dane stanowisko pracy nie jest chętny ktoś z obywateli Niemiec, spowodują, że zacznie kwitnąć dumping płacowy. Jednocześnie imigranci staną się konkurencją akurat dla tej warstwy społeczeństwa, która ma największe wobec nich zastrzeżenia, czyli dla ludzi najgorzej usytuowanych. W ten sposób ten plan integracji będzie miał ogromny potencjał konfliktowy, obojętnie, jak długo imigranci w Niemczech pozostaną”.

„Leipziger Volkszeitung” pisze: „Teraz w Niemczech zamierza się w coraz większym stopniu przenosić imigrantów z miast na wyludnioną prowincję. Ale co oni mają tam robić? Młodzi Niemcy uciekają stamtąd nie tylko dlatego, że w miastach jest ładniej. Wiele regionów na prowincji nie oferuje młodym ludziom dość perspektyw. Brak tam atrakcyjnych i rozwojowych miejsc pracy, nie ma dobrych połączeń autobusowych czy kolejowych i daleko jest do następnego gimnazjum czy na wyższą uczelnię”.

„Maerkische Allgemeine” twierdzi: „Wielką pomyłką może stać się twierdzenie, że dobrym rozwiązaniem dla imigrantów będzie ich przeniesienie się na prowincję. Doświadczenia poczynione do tej pory z integracją ukazują, że sama dobra wola nie wystarczy. Trzeba raczej dać ludziom konkretne szanse. Dobrze zintegrowany jest z reguły ten, kto znalazł u nas pracę”.

„Die Welt” pisze: „Szef socjaldemokratów Gabriel zachwala ustawę integracyjną jako »vademecum przeciwko integracyjnym symulantom«. Taki dobór słów mógłby równie dobrze pochodzić z kręgów »zaniepokojonych« obywateli, sympatyzujących ze skrajnie prawicową, populistyczną Alternatywą dla Niemiec. Widać wyraźnie, że ta utrata elektoratu należy tak samo do tematu ustawy integracyjnej, jak - miejmy nadzieję - już wkrótce przebiegająca regularnie imigracja do Niemiec”.

„Muenchner Merkur” zaznacza: „Nowa ustawa nie jest w żadnym wypadku »historyczna« tylko powstała ona pod przymusem sytuacji. Pomimo tego nie wolno jej niedoceniać. Jeszcze przed kilkoma laty bardzo kontrowersyjna była teza, że Niemcy są krajem imigracyjnym. Kto obecnie temat integracji przekuwa na ustawę, ten nie tylko patrzy prawdzie w oczy, ale otwiera wreszcie możliwość przyzwoitej debaty o tym, jak imigracja ma wyglądać (i to najlepiej nie tak chaotycznie jak ostatniej zimy). Niemcy powinni bowiem nie tylko przyjmować uchodźców, ale także zabiegać o dobrze wykształconych specjalistów. Możliwe, że na końcu debaty powstanie nowa ustawa imigracyjna, tyle że przypuszczalnie nie będzie mogła tak się nazywać”.

opr.: Małgorzata Matzke